„Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie” Tara Westover

dwrwrw3Pochłonęłam! Ta powieść wyzwoliła we mnie szereg emocji, od ogromnego zainteresowania, poprzez nerwy, złość, frustrację, obrzydzenie, aż do niebywałego podziwu dla głównej bohaterki (autorki książki, bo to powieść autobiograficzna)- jej siły i wiary w siebie budujących się mozolnie ale konsekwentnie.

„Uwolniona” (z ang. „Educated”) to bardzo dobre słowo na tytuł książki. Symbolizuje tak wiele. Pokazuje w jak wielu aspektach życia i własnej psychiki jesteśmy więźniami. Nasze blokady i strach przed zmianami często nas hamują w działaniu, dostarczają stresu i nie pozwalają na samodoskonalenie się. A wystarczy naprawdę chcieć. Samodyscyplina, chęć poznawania ludzi, świata i różnych jego aspektów, determinacja i pewność swego, potrafiły wyrwać Tarę ze szponów fanatycznie religijnego ojca i zalęknionej, ale też zdziwaczałej i wierzącej w cuda i boże znaki matki. Pranie mózgu, jakiego doświadczyła Tara w dzieciństwie, żyjąc w tradycyjnej mormońskiej rodzinie, gdzieś w dalekim Idaho, na odludziu, niedaleko Góry (zwanej „Księżniczką”), spowodowało, że jej poglądy i wiedza były bardzo, bardzo ograniczone. Ja nawet nie wiem, jak opisać to wszystko, z czym przyszło się mierzyć Tarze. 

Ojciec pracuje na złomowisku, mocno wierzy w Boga, przyjmuje rzeczy takimi, jakimi są,  ma swoje zatwardziałe poglądy i nie myśli, że może tym zaszkodzić sobie i innym, a nawet podupaść na zdrowiu czy umrzeć w wyniku niektórych sytuacji, które mu się przytrafią. Matka, posłuszna mężowi, zajmuje się ziołami, a z czasem, staje się samozwańczą akuszerką, która niby wspiera swoich siedmioro dzieci, ale tak naprawdę wiecznie się boi, zarówno męża, jak i tego, że dopadnie ją kara boska. Sześciu braci Tary z czasem pójdzie swoją drogą, ale właściwie większość wybierze tę po ciemnej stronie mocy. Dlaczego ciemnej? dlatego, że nie ma w niej miejsce na naukę, na przysłowiowy kaganek oświaty, który dostarczyć dziecku powinna szkoła.

W tradycyjnej mormońskiej rodzinie, szkoła nie istnieje, bo tam szerzy się kłamstwo, a do tego sprośność, nieskromność i rozwiązłość. A skoro szkoła nie istnieje, to tak jakby i człowiek nie istniał. Nie ma dokumentów, świadectw, baaa, nawet aktu urodzenia, bo wszelkie urzędy i szpitale to dla ojca Tary – iluminaci, którzy tylko czyhają,by sprowadzić kogoś na złą drogę i mu zaszkodzić. Według niego, trzeba być samowystarczalnym. I najlepiej jeszcze zbudować schron i zbierać zapasy na nadchodzace Dni Ohydy, czymkolwiek one są. 

Można o tej książce wiele pisać, ale zdradziłabym za dużo, choć może i tak zdradzam. Najważniejszy w niej jest przekaz i kobieca siła. Tara, która mimo, iż poszła do szkoły dopiero w wieku siedemnastu lat, z własnej woli i chęci, wobec sprzeciwu rodziny zdała wszystkie egzaminy, okupiła je bardzo ciężką pracą, aby w końcu wylądować na studiach doktoranckich w Cambrigde i również studiować na Uniwestytecie Harvarda. Profesorowie zachwyceni, ona sama przerażona, że ciągle nie pasuje do tego świata. Czy znajdzie swoje miejsce? 

Z tej książki i jednocześnie z historii Tary płynie informacja, że edukacja jest dla każdego, że pozwala na rozwój, na stanie się świadomym człowiekiem. To również ogromna szansa na zmianę postrzegania rzeczy, które towarzyszy człowiekowi w przechodzeniu w dorosłość. To co mówi Tara „Przeszłość była duchem, niematerialnym, niemającym znaczenia. Liczyła się tylko przyszłość” jest dla niej znamienne i bardzo ważne, bo można wtedy „kupić sobie ten jeden przywilej: widzenia i doświadczania większej liczby prawd niż te, które otrzymałam od ojca, i wykorzystywania ich do ukształtowania własnej mentalności”. Tara, dzięki edukacji, bardzo się zmienia. Czy udaje się jej uciec od siebie z lat nastoletnich, od tej dziewczynki zmuszanej do pracy na złomowisku ojca, której starszy brat Shawn wykręcał ręce i wkładał głowę do toalety, bo taki miał kaprys, od tej, która nigdy wcześniej nie wiedziała czym jest „holokaust” i wreszcie od tej, która ciągle mówiła „nie wiem” i której życie opowiadali jej zawsze inni? „Ich głosy były silne, dobitne, nieznające sprzeciwu. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mój głos może być równie mocny jak ich”. 

Tę książkę trzeba przeczytać. Daje niesamowitego kopa, sprawia, że otwieramy oczy i mówimy sobie „Czemu narzekam na takie pierdoły? na to życie jakie mam? Pomyśl, jakim jesteś szczęśliwym człowiekiem, bogatym w wiedzę, w możliwości. To tylko od ciebie zależy, co z tym zrobisz i jak to wykorzystasz”. WARTO!!!! Trzeba. Ogromnie polecam!

(Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Tania Książka. Książkę możecie nabyć w dziale Nowości)

„Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie” Tara Westover, tłumaczenie Barbara Szelewa, wyd. Czarna Owca 2019

2 uwagi do wpisu “„Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie” Tara Westover

  1. Piękna recenzja. Książka wydaje się naprawdę wspaniała. To prawda, w dzisiejszych czasach nie doceniamy już roli edukacji, tego jak ona usamodzielnia, dowartościowuje, wyzwala. Jest ona dla nas banałem, lekceważymy ją, albo jeszcze, co gorsza, nie korzystamy z niej tyle, ile możemy. Taka książka może otworzyć oczy. Świetnie, że tej dziewczynie udało się wyrwać z „niewoli”.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Z kulturą, Emmo – Dziękuję za mile słowo :) Ta książka jest bardzo mądra, niezwykle dodaje energii, choć na początku miażdży psychikę. Polecam, Jedna z lepszych o ile nie najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.