„Frankenstein w Bagdadzie” Ahmed Saadawi

DSC06883-001„Tak osobiście, głęboko w środku – nie zależy mi, żebyście mnie słuchali i poznawali. Nie przybyłem tu dla sławy. Nie chcę, by obraz mojej misji został wypaczony, dlatego, żeby uniknąć niepotrzebnych problemów, czuję się zmuszony wydać to oświadczenie. Zrobili ze mnie przestępcę, zbrodniarza. Zrównali mnie w ten sposób z tymi, na których zamierzam się zemścić. To wielka niesprawiedliwość. Moralny i ludzki obowiązek nakazuje mi stanąć w swojej obronie. Chcę zaprowadzić sprawiedliwość w tym świecie zniszczonym kompletnie przez chwciwość szaleńców stojących u władzy i ich pragnienie przelewu krwi, które narasta, lecz nigdy nie zostanie zaspokojone”.

Kim jest tytułowy Frankenstein? Możemy się domyśleć. W kultowej już książce Mary Shelley, Frankenstein był istotą stworzoną z pozszywanych fragmentów różnych ludzkich ciał i ożywioną przez doktora Wiktora Frankensteina. W książce Saadawiego jest podobnie. Hadi, wynędzniały i zapijaczony sprzedawca staroci nocami zbiera i zszywa fragmenty rozerwanych w eksplozjach ciał. Wybuchy samochodów pułapek z terrorystami samobójcami stały się w Bagdadzie czymś bardzo codziennym. Zaogniają się konflikty między Szyitami, Sunnitami, rządem Iraku i Amerykanami, dlatego atmosfera w mieście przepełniona jest strachem, a zło i widmo wojny stają się z dnia na dzień bardziej upiorne. Eksplozje zabijają coraz więcej niewinnych ludzi, a Hadi zbiera ich członki i zszywa je w jedno ciało, bo mu żal. „Uczyniłem je ciałem, żeby nie zamieniło się w śmieci. Żeby było szanowane, jak inni zmarli, żeby zostało pochowane”. Nie spodziewa się jednak, że w to ciało wniknie dusza niejakiego Nahima, który zginie w wybuchu i z jego własnego ciała nie pozostanie zupełnie nic. Będzie musiał znaleźć sobie inne, by odnaleźć spokój. Nie zazna go jednak. Dlaczego? Dlaczego nagle stanie się „Frankensteinem”? Istotą, która zacznie się mścić, która poczuje, że ma do spełnienia pewną misję? 

Nie czytałam nigdy książki, w której wojna przedstawiona jest w taki groteskowy i dziwny sposób. Wszystko ukazane jest z wielu perspektyw, bo i mamy tu wiele postaci. Całą galerię ciekawych osobowości. Jest wspomniany Hadi – sprzedawca staroci, który uwielbia zmyślać niestworzone historie, jest staruszka Eliszeba, czekająca od lat na powrót zabitego w wojnie iracko-irańskiej syna Daniela, która rozmawia z obrazem. Jest również ambitny dziennikarz Mahmud, który skrycie kocha się w pewnej reżyserce filmowej, jest wredny Faradż, handlarz nieruchomości, który chce wykupić praktycznie wszystkie domy w dzielnicy Bagdadu: Batawin. No i jeszcze jest generał Surur Madżidż, który jest Dyrektorem Generalnym Wydziału Inwigilacji i Ścigania kochającym odświeżacze powietrza o zapachu jabłek. Jest jeszcze kilka innych postaci, które mieszkają w dzielnicy Batawin i których losy połączą się w różny sposób. Ba, pojawi się nawet Autor książki. 

Ciekawa pozycja. Piszą o niej, że napisana z humorem godnym Tarantino, ja tu humoru nie widzę. Widzę raczej smutek i niebo nad Bagdadem rozbłyskujące wybuchami. Gorzka historia, w której wszyscy właściwie są ofiarami.

„Frankenstein w Bagdadzie” Ahmed Saadawi, tłum. Magdalena Zawrotna, wyd. Znak 2019

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.