„Nasza planeta” Alastair Fothergill, Keith Scholey

DSC06900

Razem z albumem „Nasza planeta” dostałam od wydawnictwa Rebis nasiona akacji srebrzystej. Pomyślicie, cóż to takiego, takich kilka nasionek. Otóż, nie. To jest coś niezwykłego, bo po lekturze tej przepięknie wydanej książki, dociera do człowieka, że tych kilka nasion może mu kiedyś uratować życie. Bez przyrody jesteśmy niczym.

To nie jest tylko album z pięknymi zdjęciami i naukowymi danymi dotyczącymi różnych kwestii związanych z naturą naszej planety. To również wołanie o pomoc. Te piękne zdjęcia nie mają w nas wywoływać tylko zachwytu nad tym, co istnieje, czego nie widzieliśmy, a mamy okazję zobaczyć na fotografiach. Te zdjęcia mają nam powiedzieć: „Hej, człowieku, tego za chwilę może nie być, jeśli się nie ogarniesz”.

DSC07756DSC07750DSC07751DSC07752DSC07753DSC07754DSC07755

Jestem zachwycona tym albumem. Nie dość, że pokazuje dobitnie jak funkcjonuje nasza planeta, co jest ważniejsze i mniej ważne, co od czego zależy i jak my w tym całym łańcuchu zależności się odnajdujemy, to jeszcze jest przeciekawy. Tylu ciekawostek przyrodniczych nie znalazłam wcześniej nigdzie. Wiecie, że w Namibii jest chrząszcz, który żyje na pustyni, gdzie wdrapuje się na najwyższe wydmy (bo tam jest wilgotniejsze powietrze) i staje na głowie (!), by chłonąć wilgoć z powietrza, która spływa po jego ciele aż do otworu gębowego? Albo na przykład, że w Kambodży jest rzeka, która sama zmienia swój nurt i bywa, że płynie pod prąd? Albo, że istnieją grzyby gmachówki, które atakują mrówki, przejmując nad nimi kontrolę, wrastając w ich układ nerwowy, tak, że praktycznie zmieniają je w zombi? 

Album podzielony jest na działy dotyczące: lodowych krain, słodkich wód, obszarów trawiastych, pustyń, lasów i lasów deszczowych, mórz przybrzeżnych i otwartych. Każdy z nich szczegółowo opisuje funkcjonowanie danego terenu, symbiozę między fauną i florą. Bo każdy nawet najmniejszy organizm ma swoją funkcję, o których w ogóle nie mamy pojęcia. Gdyby nagle go zabrakło, inny organizm, który czerpie z niego jakąkolwiek korzyść, mógłby zachorować, albo wyginąć. Wszystko jest powiązane. Człowiek na szczycie tego łańcucha zależności natomiast, zamiast dbać o to, co daje mu życie, wyłącza myślenie i dba tylko o pieniądze i interesy. Świadomość niszczenia środowiska i tego, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym, jest co prawda coraz większa. Zaczynamy walczyć z tonami plastiku, ograniczamy zakupy, wolimy szczoteczkę  do zębów bambusową od plastikowej, oszczędzamy wodę, wprowadzamy „zero waste”, segregację odpadów itp. Bardzo dobrze. Nie jest to oczywiście coś, co nagle odwróci losy Ziemi, ale przynajmniej daje nadzieję. Każdy mały krok się liczy. Powinniśmy zmieniać swoje zachowanie i sposób konsumpcji, choć i tak nie cofniemy już tego, co się stało, ale chociaż możemy zapobiec dalszemu niszczeniu naszego, pięknego i naprawdę fascynującego świata. 

Książka opatrzona jest wstępem Sir Davida Attenborough, którego wszyscy znamy jako popularyzatora wiedzy przyrodniczej na świecie. W 2018 otrzymał nagrodę Emmy w kategorii „najlepszy narrator” za dokument „Blue Planet II” , natomiast w 2019 za „Our Planet”, czyli dokumentalną serię na Netflixie, na bazie której powstał właśnie, ten scalający całą wiedzę z serialu, album „Nasza planeta”. 

Mogłabym o tym wydawnictwie pisać bardzo dużo, bo naprawdę jest tu ogrom wiedzy. Co na przykład? Choćby to, że dowiedziałam się, dlaczego wypala się lasy, że natura potrafi odrodzić się nawet w radioaktywnej strefie Czarnobyla, że na Sumatrze i Nowej Gwinei występuje największa produkcja oleju palmowego (niezdrowego bardzo skądinąd) i papieru do drukarek, co niszczy oczywiście występujące tam lasy deszczowe, że najgłębsza strefa oceanu to hadal (od Hadesa) i że na głębokości 8 km żyje sobie półprzezroczysta rybka zwana donnikiem mariańskim, że niektóre kałamarnice mają 18-sto metrowe macki (brr!). Dowiedziałam się również o tym, że używa się cyjanku do niszczenia raf koralowych, że niedźwiedzie polujące na łososie na Alasce użyźniają tym samym lasy łęgowe. Jak? Ha, przeczytajcie. Warto też poczytać o topnieniu lodowców, wysychaniu rzek i wód poddziemnych, o równinie Pantanel w Brazylii i jeziorze Tanganika w Afryce, powstałym 12 milionów lat temu i tak dalej, i tak dalej…

Mnóstwo, mnóstwo ciekawostek – niebywale fascynująca książka, do której na pewno będę wracać! Warto, bardzo polecam! Nie tylko dla ciekawostek i zdjęć, ale przede wszystkim ku przestrodze i dla zastanowienia się, co ty, mały, pojedynczy człowieku, możesz zrobić jeszcze dla świata: dla zwierząt,  roślin, ogólnie środowiska.

DSC07757

„Nasza planeta” Alastair Fothergill, Keith Scholey, przekład: Magdalena Hermanowska, wyd. Rebis 2019

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.