„Miejsce” Dominika Kluźniak

71941596_2539105832804524_7468008779741659136_o„Prawdopodobnie większość z nas przez całe swoje życie nie zaznaje ani razu czegoś takiego – po prostu siedzenia. Sam nie sądziłem, że coś takiego istnieje, taki stan umysłu, niczym niezmącony spokój. Kiedy znajdujesz się poza czasem i nie odczuwasz chęci bycia w jakimkolwiek czasie, kiedy nie masz poczucia jakiegokolwiek obowiązku. Ale jeśli chociaż raz zdoła się tak usiąść, już na zawsze pozostaje się choć odrobinę wolnym”.

M. – mężczyzna, trzydziestoparoletni, z zawodu kucharz, znany z tv i książek, pewnego dnia sprzedaje swoje mieszkanie w Warszawie i kupuje starą chałupę w Karkonoszach, z widokiem na Śnieżkę i Śnieżne Kotły. Chałupa jest po babci, nie ma wygód, ale ma ławkę na podwórzu, przed wejściem. M. nie ma zbyt wiele, poza wspomnieniami Marianny, swojej wielkiej miłości, która jakiś czas temu zginęła w wypadku. Po drodze bierze jeszcze ze schroniska psa, a właściwie Psa. Teraz ma więcej niż tylko wspomnienia.

Pies sprawia, że M. nie czuje się tak całkiem samotnie, pies nie jest człowiekiem, więc to dobrze, bo M. przestał lubić ludzi. Irytują go, ma ich dość, nie chce rozmawiać, nie chce być zależnym od czegokolwiek i kogokolwiek. Chce poczuć się wolny. Ta przemiana dokonała się w nim gwałtownie, ale rodzina (siostra, rodzice) nie bardzo potrafią to zaakceptować i zrozumieć, ciągle licząc, że M. ułoży sobie życie i założy rodzinę. A czy zawsze trzeba w ten sposób? Czasem człowiek pragnie, by być wolnym, by żyć według swoich zasad, nie bacząc na innych, z którymi trzeba byłoby się liczyć. Egoistyczne? Może, ale za to jakże wyzwalające… „Więc nie jestem wariatem, kiedy tak stoję z Psem nad brzegiem strumienia, tylko facetem, któremu się odechciało wielu rzeczy”. A może to depresja? A może to jeszcze pokłosie żałoby? A zresztą… czy w ogóle musi być jakaś przyczyna takiego pragnienia? Nie musi, według mnie. Nawet, jeśli jest.

M. zaczyna przyzwyczajać się do nowego życia. „Nie czuję, że muszę coś robić, że tracę dzień. Jestem. Wstaję. Idę z Psem nad strumień. I to wszystko dzieje się bez zegarka, bez konieczności umieszczania tego w planie dnia. To nie jest żaden punkt pierwszy, drugi ani siódmy, bo takiego planu nie ma”. Totalna beztroska, można powiedzieć. M. ma oszczędności, trochę dorabia przez internet, może sobie na to pozwolić. Przynajmniej narazie. 

Czy zawsze jednak tak będzie? Czy nie zacznie mu brakować rodziny? Znajomych? Kobiety? Czy upora się i pogodzi ze śmiercią swojej ukochanej, kiedy wszystko straciło większy sens? Czy może już zawsze będzie żył wspomnianiami o niej? Jak długo wytrzyma w starej chałupie, siedząc na Ławce (a nie ławce), patrząc na góry, z psem u boku? Czy będzie człowiekiem spełnionym? 

Rany, ta książka mnie wgniotła w fotel. Rozjechała emocjonalnie. Jak ja dobrze się odnalazłam w tym bohaterze. Jak bardzo jest mi on bliski…. Wiem, że ta opowieść już na zawsze ze mną zostanie, będę do niej wracać, podczytywać, rozmyslać, siedzieć jak M. na Ławce, chodzić z Psem w góry, by nie oczekiwać niczego i być dla siebie dobrym, czując spokój, którego często tak brakuje. A później siądę i spojrzę na swoje dłonie, jak M. na końcu książki. Wzruszające to bardzo było … Aż zakłuło.

„Miejsce” jest debiutem aktorki, Dominiki Kluźniak. Ta książka ma zaledwie 160 stron. Kto by pomyślał, że można tu zawrzeć tyle przemyśleń, uczuć, emocji, które biją z monologu prowadzonego przez M. To nie tylko analiza jego dotychczasowego życia, rzeczywistości czy odczuć wobec ludzi. To również opowieść o tym, jak odnaleźć w życiu harmonię i czy w ogóle można (i nie ma to nic wspólnego z poradnikami typu „jak odnaleźć szczęście żyjąc hygge czy inne tam lagom” – to nie ten kaliber).

„Być może coś się kryje i za tym naszym, ludzkim lotem w górę, ku niebu, gdzie jest przecież i nasze miejsce, z pewnością nasze, kogo innego? I w tym locie ku różnym sprawom, ku różnym celom, których sens często widzimy tylko my sami, w naszej krzątaninie, krążeniu w życiu po różnych przestrzeniach, miejscach, relacjach, pragnieniach. Ja też zapewne się miotam. Jestem jak ćma we wszechświecie, choć tego nie czuję. Jestem dla siebie zbyt duży, jestem większy od ćmy, moja bezładność więc jest dla mnie być może bardziej ukryta. Pogardzam ćmą i naśmiewam się z niej, a tymczasem coś większego ode mnie właśnie uśmiecha się pobłażliwie na mój widok…”

Nie wiem jak inni odebrali tę książkę, nie czytałam żadnych recenzji, może inaczej, każdy na pewno ma prawo do własnej opinii. Ja powiem tyle: chapeau bas dla tak pięknie napisanej opowieści o poszukiwaniu własnego miejsca. Ta książka wędruje na podium moich tegorocznych, przeczytanych książek. Jest taka bardzo „moja”. 

„Miejsce” Dominika Kluźniak, wydawnictwo Editio, 2019.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.