„A co wyście myślały. Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi” Agnieszka Pajączkowska, Aleksandra Zbroja

e036d548-31a6-49d5-9b38-07f348ff97ad_900x„Wyglądacie normalnie, wcale nie jak panie z miasta. Jak was zobaczyłam, pomyślałam, że jesteście z Sanepidu. Bo co by tu obcy robił? To nie jest fajne miejsce – sklep byle jaki, na zewnątrz kosz na śmieci i pijaki. Nic ciekawego tu nie ma, żadnych rozrywek. Jedna osoba potrafi do mnie z dziesięć razy przyjść. Drobną rzecz kupuje i za trzydzieści minut wraca po następną. Żeby tylko się coś działo. Główną atrakcją tygodnia jest kościół w niedzielę. Wszyscy pędzą na mszę, bo niby tacy wierzący, a gdyby tylko mogli, łby by sobie pourywali. Dziwnie tu jest, serio. Chleba może mi zabraknąć, herbaty może zabraknąć, czekolady, ale wódka być musi”.

Autorki objeździły wiele wsi w województwie mazowieckim, które przecież jest dość rozległe i w każdym właściwie rejonie poglądy, zachowania i podejście ludzi do życia mogą się różnić, Objeździły te wsie, których nazw nie wymieniają, po to, by porozmawiać ze zwykłymi kobietami, napotkanymi gdzieś a to w polu, a to przed domem, a to na rowerze w drodze do sklepu, a to w sklepie, na manicure itd. Można się domyślić, że pytają je o to, jak im się na wsi żyje, jak było kiedyś, co sądzą o mieście, jak żyją, bo czytamy już tylko monologi/odpowiedzi tych kobiet. Czasem pojawiają się też krótkie informacje od ekspertów z dziedzin antropologii, etnologii czy socjologii, co nie do końca zawsze mi pasowało, bo trochę gryzło mi się z prostym językiem mieszkanek wsi, ale z drugiej strony czasem się przydawało do szerszego objaśnienia pewnych zagadnień. Czasem też autorki wtrącają krótkie akapity swoich wspomnień związanych z wsią.

W tych opowieściach mamy wszystko: jak to było dawniej na wsi, jak teraz się wieś postrzega, że ci miastowi to tacy mądrzy i wykształceni i zarozumiali, myślą, że na wsi same tępaki mieszkają, słowa „A co wyście myślały?” powtarzają się w kilku wypowiedziach, żeby nie było, że kobiety na wsi to gorsze są, że gorzej żyją i że nie potrafią myśleć. Mówi się o tym, że jedni wyjeżdżają do miast za pracą, bo na wsi już nie opłaca się prowadzić gospodarstw, to nie to co za PGRów, kiedy lepiej płacili. Mówi się o tym, że wiejskie kobiety nie mają aż takiego obycia jak te miastowe, ubierają się w jednym, wiejskim sklepie w to co jest, bo do miasta jechać za daleko a i wydatek większy. Ale niektóre lubią zrobić sobie manicure czy pójść do fryzjera. Czasem, bo generalnie na wsi zawsze jest robota i nie ma sensu zbytnio dbać o wygląd zewnętrzny.

Ta książka równie dobrze mogłaby odnosić się to jakiejkolwiek wsi w Polsce, nie tylko do tych z województwa mazowieckiego. Widać i nawet autorki same piszą w posłowiu, że nie chciały w żaden sposób wyciągać wniosków czy analizować wypowiedzi kobiet. Chciały po prostu ich wysłuchać, oddać im głos, pokazać, że są interesujące. Tylko co dalej? Chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o tych kobietach. Mam wrażenie, że to trochę zbyt powierzchowne, no ale z drugiej strony skoro taki był zamysł… 

Podobały mi się te historie. Nie ma w nich zbytniego narzekania, czy skarżenia się na swój los.., choć czuć czasem żal za minionym, albo żal, że nie wiedziało się tego, czy owego, bo mogłoby się wtedy życie inaczej potoczyć. Widać, że ludzie pogodzeni są ze swym losem, że jest im dobrze na wsi, że żyją po swojemu, nawet jeśli ciężko trzeba pracować, bo przez to więcej doceniają i szanują. „My z nieba nie wyszlim. Ale może przez to mniej nam dziś trzeba”.

„Nie jesteśmy jak te cielęta. Mamy swoje zainteresowania, pasje” – mówi jedna z kobiet, która kocha czytać książki. Bo to nie tak, że jak ktoś ze wsi, to już tylko ze świniami w chlewie, albo w chuście w kościele. Dużo tu jest takich zdań, którymi kobiety za wszelką cenę chcą pokazać, że wcale nie są niewykształconymi, ciemnymi „wieśniarami” (jak stereotypowo się mówi). Bo nie są, choć niektórzy wyjeżdżają do stolicy, żeby w sobie takie kompleksy wyleczyć. Bywa, że czasem bardziej wieśniacki jest ktoś, kto z tak zwanej warszawki przyjedzie, dom sobie na wsi wybuduje i siedzi w nim jak panisko jakieś, kontaktu z sąsiadami nie chce, albo się obnosi.

To ciekawy obraz polskiej wsi, ale nie tylko. To również świetna lekcja pokory, szacunku do pracy i ojcowizny. Dzięki tym, niby na pozór chaotycznym, wypowiedziom mogłam się wzruszyć, docenić to, co mam, przypomnieć moje wakacyjne wyjazdy na wieś do rodziny, bo choć wszystko w tej książce jest właściwie oczywiste i niczego nowego się nie dowiecie, to warto czasem zajrzeć za płot do innych, by przypomnieć sobie, jak różni są ludzie i jak mylące są stereotypy.

„A co wyście myślały. Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi” Agnieszka Pajączkowska, Aleksandra Zbroja, wydawnictwo Poznańskie, 2019.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.