„Kolory zła. Czerń” Małgorzata Oliwia Sobczak

95881969_2893388917377216_6866802165340438528_o

Kolejna po „Czerwieni” bardzo dobra powieść kryminalna, którą przeczytałam ot tak, na pstryk. Bardzo wciąga, jest mroczna, ma interesujących bohaterów i ma tak zwany, klimat, czyli jest to coś, co bardzo lubię, gdy szukam rozrywki kryminalnej. Warto jednak najpierw sięgnąć po „Czerwień”, po pierwsze dlatego, że jest to bardzo dobra książka, a po drugie, ze względu na postać prokuratora Leopolda Bilskiego i postać Anny Górskiej – asesora prokuratorskiego. Tutaj mamy co prawda trochę nawiązań do poprzedniej części, ale relacja między obojgiem będzie łatwiejsza do zrozumienia, kiedy przeczytamy właśnie „Czerwień” jako pierwszą.

Akcja dzieje się w Kartuzach, dokąd zostaje przeniesiony Bilski. Nie jest mu to na rękę, jest załamany. „Zdegradowany trzydziestosiedmioletni prawnik. Zmęczony, rozdrażniony. Skończony”, niemniej jednak wie, że nawalił przy poprzedniej sprawie, i to dlatego musiał zostać oddelegowany z Sopotu. Tam czuł się kimś, tutaj nie potrafi dogadać się z nowymi kolegami, którzy zresztą również nie wykazują ku temu zbytniej chęci. Zresztą Kartuzy? Co to za „pipidówa”? Co się tu może wydarzyć, poza kradzieżą w sklepie? Ha, nic bardziej mylnego.

W Kartuzach trwają poszukiwania 13-letniej Amelii Stępień, cichej, nieśmiałej, śpiewającej w kościelnym chórze, dziewczynki. Wyszła z domu i nie wróciła na noc,  i choć jej się to już zdarzało, to babcia i koledzy mówią, że była ostatnio inna, bardziej wzburzona, dziwna i tajemnicza. Coś tu zatem nie gra, tym bardziej, że niektórzy nie mówią całej prawdy. Sprawą zajmuje się wspomniana Anna Górska z prokuratury w Sopocie.

W tym samym czasie do rodzinnych Kartuz przyjeżdża z Nowego Jorku młoda pisarka, Julita wraz z synkiem Piotrusiem. W Stanach spędziła wiele lat, tam pochowała swojego męża, a teraz osiedla się w domku przy jeziorze. Chce na nowo ułożyć jakoś życie, wrócić do pisania, znaleźć spokój, niestety….  po kilku dniach jej synek Piotruś również nagle znika. Sprawę dostaje komisarz Bilski. Jego śledztwo zacznie łączyć się ze śledztwem prowadzonym przez Annę Górską. Co się stało z dziećmi? Przepadły, zniknęły jak kamień w wodę.

Bilski wraz z Anną natrafią na jakieś ślady, które będą prowadzić w różne strony, ale ciężko będzie pójść krok dalej. Wszystko utknie, nie będzie się czego chwycić, a czas jest przecież nieubłagany. Rodzice Amelii tkwią w beznadziejnym czekaniu na informacje, Julita wyrywa włosy z głowy i zamiast poszukiwanego od dawna spokoju zaczyna popadać w paranoję. Powracamy dzięki retrospekcjom do jej przeszłości, dzieciństwa i dowiadujemy się o wielu strasznych wydarzeniach, jakie wtedy miały miejsce. Nie mogę tu zbyt wiele zdradzić, powiem tylko, że Julita kiedyś, podobnie jak zaginiona Amelia, śpiewała w tym samym chórze kościelnym.  Bilski i jego koledzy zaczną drążyć bardziej. Wyjdą na jaw tajemnice skrywane od lat nie tylko przez Julitę, ale również przez mieszkańców Kartuz. Legendy kaszubskie, machlojki w policji, a do tego stare sprawy, które w dziwny sposób łączą wszystko w kupę, plus psychopatyczne cechy niektórych mieszkańców Kartuz to niezła mieszanka, która odrze to spokojne miasteczko ze swojej spokojnej aury. To tylko fasada, a za nią mrok i czerń. 

Jak zatem potoczy się akcja? Czy Amelia i Piotruś się odnajdą cali i zdrowi? Czy w ogóle żyją? Jakie tajemnice skrywają mieszkańcy Kartuz? 

Bardzo podobała mi się postać mrocznego prokuratora Bilskiego, i choć tych udręczonych życiem policjantów, komisarzy itp, było już wielu w różnych książkach, to co z tego? Bilski jest wrażliwy, trochę pogubiony, ale też nieposłuszny, czasem gburowaty. „Złamał pan wszystkie etyczne aspekty przesłuchania, o czym nie omieszkam poinformować pana przełożonego. – A spierdalaj – odparł Bilski i skierował się do wyjścia”. ;-) Fajne są też postaci policjantów z Sopotu: Pająka i Kity.

Podobało mi się, uważam, że to rewelacyjna historia. Wiadomo, że kryminałów i schematów w nich stosowanych jest na rynku ogranych już tyle, że tak naprawdę niczego nowego miłośnicy kryminałów tu nie znajdą, ale…. świetnie się to czyta. Mam wrażenie, że Pani Sobczak bardzo rozwinęła swój warsztat i liczę na jej kolejne ksiażki z Bilskim w roli głównej i z równie zaskakującymi finałami, jak tutaj.

„Kolory zła. Czerń” Małgorzata Oliwia Sobczak, wydawnictwo W.A.B, 2020

4 komentarze do “„Kolory zła. Czerń” Małgorzata Oliwia Sobczak

  1. Janusz Białas

    Z kryminałów podobają mi się przede wszystkim stare książki Chandlera, Joe Alexa (czyli Macieja Słomczyńskiego, tłumacza „Ulissesa”), a z nowszych Nesbo i kryminały retro. Z tych ostatnich czytam cykl Marcina Wrońskiego o komisarzu Maciejewskim w międzywojennym Lublinie.

    A tak przy okazji, bo nie wiem, gdzie Ci to napisać, czytam teraz „Niedzielny spacer” Roberta Walsera i jest tam sporo niesamowitych tekstów inspirowanych wędrówkami górskimi samego autora. Pisze niesamowicie o przyrodzie, o krajobrazie, o kolorach, o niebie, ogólnie o wrażeniach tak trafnie i poetycko zarazem. Piszę o tym, bo wiem, że temat jest Ci bliski, a nie wiem, czy wiesz o Walserze, że to był taki miłośnik pieszych wędrówek.

    Polubienie

  2. Mary Autor wpisu

    Dzięki Janusz. Nie znam w ogóle Walsera, więc tym bardziej zachęciłeś do sięgnięcia.
    Również lubię tych wszystkich autorów kryminałów, jakich wymieniłeś.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.