„Moja mroczna Vanesso” Kate Elizabeth Russell

Niektórzy mężczyźni nigdy nie zostaną moimi facetami, bo zerkają pod spód i widzą cały mój syf, dosłowny i metaforyczny: w mieszkaniu wąska ścieżka prowadząca między stertami ubrań i śmieciami z sypialni do łazienki, chlanie, niekończące się chlanie, aż film się urwie, potem seks i koszmary. „Jesteś lekko porąbana”, powtarzają, najpierw ze śmiechem, postawa w rodzaju „może jednak będzie zabawnie”, ale gdy tylko wybełkoczę im historię swojego życia – nauczyciel, seks, piętnaście lat, lubiłam to, tęsknię za tym – natychmiast rezygnują. „Masz poważny problem”, stwierdzają w drodze do drzwi. Z czasem dociera do mnie, że lepiej trzymać buzię na kłódkę, że lepiej być naczyniem, które oni zapełniają”.

Ta powieść, pod kątem psychologicznego rozkładania na elementy pierwsze odczuć i emocji bohaterki: Vanessy, początkowo 15-letniej uczennicy, a potem już 30-letniej kobiety (bo narracja prowadzona jest w dwóch ramach czasowych) jest genialna. Kompletnie nie wiem, czy będę umiała napisać coś konkretnego i mądrego o tej książce, bo ona wymaga jeszcze ode mnie „przegryzienia się” i przefiltrowania przez moje emocje. Niełatwo było mi zrozumieć tak chorą relację, jaka wywiązała się między nastolatką, a 42-letnim nauczycielem. Dlaczego? No jest niesmak, nie ukrywajmy. Z jednej strony wygląda to wszystko na manipulację i wykorzystanie dorastającej dziewczyny przez obleśnie śliniącego się mężczyznę, a z drugiej, widzimy Vanessę, która jednak od początku lgnie do niego, pragnie go, obsesyjnie go prowokuje, choć gdzieś głeboko w myślach czuje obrzydzenie do jego dużego brzucha, czy staromodnego ubioru. Czy czuje się na tyle samotna, by szukać pocieszenia w ramionach byle kogo, kto zwrócił na nią uwagę? czy po prostu lubi niebezpieczeństwo, ryzyko i dominację?

Dziewczynka niewątpliwie ma w sobie ten tytułowy mrok. Jak tylko opuszcza dom rodzinny gdzieś w stanie Maine i ląduje w akademiku, stara się skupić na nauce, ale nie ma przyjaciół, ledwo nawiązuje kilka dziwnych relacji, chce być młodą buntowniczką, nie sprząta w pokoju, jest opryskliwa, popija, podpala. Kiedy Strane zwraca na nią uwagę, Vanessa zapisuje się do dodatkowego kółka z literaruty, a wtedy już sama leci, jak ćma do światła, w łapy tego człowieka.

Strane stanie się jej obsesją, ale tak naprawdę, kto i kiedy rozpoczął tę grę? „Każde nasze spotkanie jest podminowane czymś potencjalnie niszczycielskim”, powie Vanessa. A kogo niszczy bardziej? Jak poradzi sobie dziewczyna w tym dziwnym związku, który musi być ukrywany przed wszystkimi, bo przecież ona jest nieletnia? Jak zachowa się Strane, kiedy będzie musiał stawić czoła oskarżeniom? „Nigdy bym się tak nie zachował, gdybyś nie była taka chętna”. Bo była. Zawsze i wszędzie gotowa. Tęskniąca i pragnąca miłości, opieki, tego, że jest jak „Lolita” która ma władzę nad tym żałosnym mężczyzną.

W dorosłym życiu jednak, cała ta młodzieńcza fascynacja i relacja będą miały wielki wpływ na relacje damsko-męskie Vanessy, co widać na przykładzie początkowego cytatu w mojej notce. Psychoterapia, jakiej podda się kobieta doprowadzi ją do kluczowego pytania „Bo jeśli to nie była miłość, to co?”. Jak odpowie sobie na to Vanessa? Co zrobi, kiedy okaże się, że nie tylko ona była tą „wybraną” przez Strane’a, kiedy okaże się, że były też inne… Czy przyzna się, że również była ofiarą, czy nadal będzie temu zaprzeczać?

Ważnym wątkiem w powieści są też rodzice Vasessy i to jak zareagowali ci prości ludzie: matka i ojciec, kiedy skandal wybuchł w szkole? Więcej nie dodam, bo i tak chyba już za dużo napisałam. To trudna książka do zrecenzowania, tak by, nie wyjawić zbyt wiele. Tu się tyle dzieje na podłożu emocji i uczuć, że naprawdę czuję się wykończona lekturą. Ale w taki pozytywny sposób. To angażująca opowieść, która naprawdę daje w kość i doceniam bardzo ten debiut prozatorski autorki.

To jak Russell opisuje, co działo się w głowie nastoletniej, a potem już dorosłej Vanessy jest genialne i nie mieści mi się w głowie. To ciągnące się przez całe życie uzależnienie od Strane’a, wspieranie go w chwilach, kiedy został oskarżony o molestowanie innej uczennicy, uprawianie z nim po latach seksu w wynajmowanym pokoju, a jednocześnie nienawidzenie go za te szybkie w niej ruchy…. To wszystko, sprawiło, że lektura powieści wlazła mi w trzewia tak głęboko, że wiem, że jej nie zapomnę. Jakże porypane są ludzkie umysły! Jak bardzo niewiele wiem jeszcze o człowieku… Jak trudne jest ogarnięcie rozumem podporządkowania się człowiekowi, który jedną pieszczotą, albo jakimś zdaniem, potrafi wpłynąć na psychikę drugiej osoby.

Autorka niewątpliwie musiała poświęcić wiele czasu na wgryzienie się w temat pedofilli, molestowania seksualnego, czy w ogóle samej manipulacji człowiekiem. Nie na darmo przywołana jest tu książka Nabokova „Lolita” (której nie czytałam jeszcze, bo jakoś mnie odrzucała zawsze), w której relacja między Humbertem a Lo dość mocno przypominała tę pomiędzy Vanessą a nauczycielem literatury amerykańskiej.

Szalony rollercoaster emocjonalny. Mocne i dobitne. Jak dla mnie, jedna z lepszych książek tego roku.

P.S. Jedyne co mnie lekko raziło, to niektóre tłumaczenia, dokładnie dwa, ale też nie znam oryginalnej treści. Przykład? no nie sądzę, żeby kiedykolwiek mocno wkurzona dziewczyna odpowiedziała mężczyźnie „Aj waj!”, albo, kiedy ma ochotę na seks powiedziała mu „jestem potrzebowska”. Zgrzyt.

„Moja mroczna Vanesso” Kate Elizabeth Russell, tłum. Robert Sudół, wydawnictwo Otwarte, 2020

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.