„Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii” Eliane Brum

„Reportaż oznacza konieczność opuszczenia siebie i zamieszkania w drugim człowieku – w świecie będącym drugim człowiekiem. Ruch ten możemy wykonać wyłącznie przez słuchanie angażujące wszystkie zmysły, a więc docierające zarówno do tego, co wypowiedziane, jak i do tego, co niewypowiedziane; do tego, co brzmi i wybrzmiewa, jak i do ciszy. Zarówno do powierzchni mebli, jak i do wyboru obrazków na ścianach. Do zapachów i nieobecności. Zaprzeczeń, zaskoczeń i wahań. Obgryzionych paznokci, nałożonego lub zapomnianego lakieru. Szczelin. Pozostałości. Słuchanie pozwala nie tylko poznać drugiego człowieka, lecz także umożliwia nam opuszczenie siebie i wejście w jego skórę. Reportaż oznacza wyjście poza uprzedzenia, sądy, światopogląd, aby wkroczyć w odmienne doświadczenie istnienia na świecie. Następnie trzeba udać się w długą drogę powrotną, wydać na świat słowa składające się na historię zapośredniczoną przez ciało powracające z nieznanego miejsca i opowiadające o pewnym „gdzieś”, które dzięki reportażowi stało się również „tu”. W ten sposób docieram też do ludzi, dla których słowo i pismo to dwie różne rzeczy”.

Powyższy cytat pochodzi ze wstępu do książki autorstwa Eliane Brum. Warto go przeczytać, bo autorka opisuje w nim swoje podejście do świata, do ludzi, do życia w ogóle. Przedstawia swój sposób widzenia różnych, poruszonych w reportażach kwestii, pokazuje jak dobierała sobie historię i jak odbywało się samo ich zapisywanie, ile czasu spędzała z konkretnymi osobami, które w tym zbiorze zyskują miano bohaterów.

Nie wiedziałam wcześniej zbyt wiele o Brazylii. Jak sama autorka wspomina, nikt z Europy o niej zbyt wiele nie wie. Kraj ten kojarzy się nam z nędznymi fawelami, karnawałem w Rio, piłką nożną i puszczą amazońską. Właściwie nikt nie zagłębia się w historię kraju i ludzi, których przeszłość to pokolenia niewolników, emigrantów, biedaków. Historia Brazylii była i jest burzliwa: wiele lat pod rządami dyktatury, wiele niesprawiedliwości społecznych, rasizm, gangi przestępcze, ale przede wszystkim kontrasty między bogactwem, a biedą to najważniejsze problemy. Każdy z reportaży porusza ważne kwestie, ale zrobione jest to w bardzo wyważony, delikatny sposób. Wiele z nich wzrusza, łamie serce i co wrażliwszemu czytelnikowi może być ciężko to czytać. Niemniej jednak warto, bo to kawał dobrej roboty. Autorka, jak jest napisane na ostatniej stronie okładki słowami Aleksandra Lipczak: „Jak nikt inny potrafi spleść w całość przemoc i poezję, niesprawiedliwość i piękno, ekstremalne wykluczenie i zwykłe życie”.

Ujęło mnie tu sporo historii, ale najbardziej chyba dwie: o domu spokojnej starości i o matkach, które musiały pochować własne dzieci, zabite w wyniku porachunków gangsterskich. Te dwa reportaże najbardziej mnie dotknęły i na pewno zapamiętam je na długo.

Dom spokojnej starości jawi się jako przejście z życia w śmierć, ale mimo, iż samotność, smutek i choroby są tam najmocniej ukazane, to zdarzają się również romanse, tkliwości i radość z ukradkowego przebywania razem. Niemniej jednak to bardzo smutny reportaż. „Tak jak wszyscy Sandra znajduje się w martwym punkcie. Starcom ubyło więzi, przyjaźni i czułości, a przybyło lat. Żyją dłużej niż ich rodzice i dziadkowie i doświadczają większej samotności. Jeszcze zanim ich serce zabije po raz ostatni, spotyka ich śmierć społeczna. Kroczą zbyt wolno w szybkim świecie, który nie wybacza potknięć. Stali się nieygodnymi dowodami. Społeczeństwo porzucające ich pod żelazną bramą Domu wie, że stąpa po grząskim gruncie, bo nawet najlepszy chirurg plastyczny nie będzie w stanie przeciągnąć młodości w nieskończoność. Stanowią pokryte zmarszczkami, niepewnie stawiające kroki, uciążliwe przypomnienie nie tego, co było, lecz tego, co czeka każdego”. Co za piękny i trafny opis w ogóle! (Język Eliane Brum jest genialny, dodatkowo trzeba pochwalić tłumacza, Pana Gabriela Borowskiego, który wykonał świetną robotę, bo czyta się te reportaże niezwykle płynnie i dobrze. Sam zresztą popełnił niewielkie „Słowo od tłumacza”, w którym opowiedział, jak trudna była praca nad tym przekładem.).

Z kolei reportaż o matkach swych zabitych synów, odkładających pieniądze na kolejne trumny, nie tylko obrazuje ich ciężkie życie, jako matek, ale też odsłania zasady rządzące w fawelach, czyli brazylijskich dzielnicach nędzy. Średnia długość życia chłopców zaangażowanych w handel narkotykami (bo tu nie ma nic innego do roboty, a z drugiej strony, by przeżyć w ogóle, trzeba przynależeć do jakiegoś gangu) wynosi dwadzieścia lat, do tego dochodzi klasa społeczna i kolor skóry, które determinują, kto szybciej zginie. Matki próbują chronić swoje dzieci, zamykając je w domach, ale przecież nie da się tak żyć cały czas. Broń palna noszona przez chłopców w wieku trzynastu lat, jest tu czymś normalnym. „Helena Silva Cruz straciła dwóch synów. Trzeci stał się zabójcą, gdy pomścił braci”.

„Kolekcjoner porzuconych dusz” jest tytułem całego zbioru, ale też tytułem jednego z reportaży opowiadającym o człowieku, który zbiera z ulic w Porto Alegre różne przedmioty wyrzucane przez mieszkańców, nazywa to „okruchami miasta”. To kolejny wzruszający reportaż. Inny z kolei opowiada o akuszerkach niosących pomoc w puszczy amazońskiej, które zajmują się, jak to określają, „łapaniem dzieci”. „Akuszerka nie ma wyboru. Wzywa się ją w środku nocy, by zasiedlała świat”. Jest tu też opowieść o chorej na nieuleczalny nowotwór kobiecie, o człowieku, który od rana wykrzykuje na ulicy reklamę kumulacji w totolotka, o połykaczu szkła, o poszukiwaczach złota, o krainie Śródziemia w puszczy amazońskiej, którą za wszelką cenę rząd chce zniszczyć, budując elektrownię wodną na rzece etc..

Każdy z tych reportaży jest ważny i każdy niesie jakąś naukę, wzbudza empatię w czytelniku. Mogłabym tu zarzucić was cytatami, bo jest mnóstwo wartych tego, ale sięgnijcie sami po reportaże Eliane Brum. Książka tej wielokrotnie nagradzanej dziennikarki jest warta dużej uwagi, bo mimo, iż w każdym kraju są podobne problemy i podobne krzywdy, to warto o nich czytać, by mieć choćby świadomość tego, co działo się/ dzieje na świecie.

„Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii” Eliane Brum, tłum. Gabriel Borowski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2020.

2 komentarze do “„Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii” Eliane Brum

  1. Ajkub

    Za dużo tych reportaży. Od zawsze mam wrażenie, że to gatunek, z którego najwięcej się wynosi, a zarazem trzeba je czytać dość dokładnie. Nie zawsze mogę sobie na to pozwolić.
    Zachęciłaś! Zapisuję na liście i mam nadzieję, że uda się kiedyś przeczytać.

    Polubienie

  2. Mary Autor wpisu

    Ajkub – lubię reportaże, właśnie dlatego że czegoś można się nauczyć, dowiedzieć. Spojrzeć na inny kawałek świata, którego pewnie nie będzie dane mi poznać „w realu”. I ten ogrom biedy i zła jakie się dzieje na świecie, przeraża, ale chcę mieć tego świadomość, bo jednak przez to człowiek docenia bardziej swoje życie (jakkolwiek egoistycznie to brzmi).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.