„Zakłamane życie dorosłych” Elena Ferrante

„Dwa lata przed tym, zanim mój ojciec nas zostawił, powiedział matce, że jestem bardzo brzydka. Wyszeptał to cicho, w mieszkaniu, które wspólnie kupili zaraz po ślubie, w dzielnicy Rione Alto, na końcu via San Giacomo dei Capri. Wszystko zastygło – neapolitańskie uliczki, zimne lutowe światło i te słowa. Tylko ja się wymknęłam i nadal przemykam przez wersy, które w zamyśle mają nadać mi jakąś historię, choć w rzeczywistości są niczym – niczym, co byłoby moje, co się naprawdę zaczęło albo naprawdę dokonało, lecz zwykłą gmatwaniną. I nikt, nawet ta, która pisze te słowa, nie wie, czy zawierają właściwy wątek opowieści, czy może stanowią jedynie kłębek bólu bez szans na odkupienie.”

To moja pierwsza książka Ferrante, jaką przeczytałam. Z tetralogią neapolitańską zwlekam jeszcze, bo chciałam najpierw przeczekać boom na te książki, potem jakoś mi umknął ten temat, bo czytałam inne rzeczy, ale już wiem, że na pewno niebawem sięgnę po wcześniejsze powieści Ferrante. Spodobał mi się styl, klimat i lekkość, z jaką płynie się przez fabułę. I choć „Zakłamane życie dorosłych” nie zrobiło na mnie jakiegoś bardzo piorunującego wrażenia, to ogólnie podobała mi się ta książka, głównie ze względu na świetnie przedstawiony okres dorastania i dojrzewania młodej Giovanny (trzynastoletniej, a potem szesnastoletniej), z której perspektywy śledzimy losy jej rodziny i przyjaciół.

Giovanna wywodzi się z rodziny inteligenckiej, mieszkającej w tej części Neapolu, na wzgórzu, skąd widać wszystko, co poniżej, co bardziej mroczne, biedniejsze, brudniejsze. Kiedy Giovanna słyszy słowa wypowiedziane przez ojca (początkowy cytat z notki) robi jej się bardzo przykro. A kiedy dodatkowo okazuje się, że ojciec porównuje ją do niejakiej ciotki Vittorii, z którą od zawsze kojarzy się wszystko, co obrzydliwe, paskudne, złe i wredne, to tym bardziej dziewczynce jest smutno. Zaczyna coraz krytyczniej patrzeć na siebie, popłakuje po nocach, nie potrafi się skupić na nauce, aż w końcu postanawia odnaleźć ciotkę Vittorię, z którą rodzice nie utrzymują od dawna już kontaktu (dlaczego?) i skonfrontować słowa ojca na własne oczy, a tym samym zrobić rodzicom na złość. Od tej pory, życie Giovanny zacznie się powolutku zmieniać. Obecność ciotki w jej życiu pomoże jej w poszukiwaniu własnej drogi, rozumieniu przekonań, w wyborze wartości i celów. Nie będzie to jednak prosta droga, bo dojrzewanie nigdy nie jest łatwe; zanim się coś zrozumie, trzeba długo próbować, wielokrotnie się sparzyć, a i często musi boleć.

Ciotka Vittoria okaże się kimś strasznie samotnym, zgorzkniałym, kimś, kto zawiódł się na własnej rodzinie, kto pielęgnuję dawną miłość, choć wcale nie była ona tak szczera, jakby się wydawało. Czy faktycznie odnowienie kontaktu z ciotką przez Giovannę okaże się dobrym posunięciem? Rodzice Giovanny będą rozdarci między tym, co dobre dla córki, a tym, co dla nich. Pewne przeszłe i aktualne wydarzenia otworzą dziewczynce oczy na wiele spraw, uczynią ją bardziej wrażliwą na człowieka, głównie pochodzącego z tej warstwy społecznej, która nie ma inteligenckiego pochodzenia. Wiele sytuacji dotykających jej rodziny i przyjaciół pokierują jej zachowaniem tak, a nie inaczej. „Przestałam być szczera, za jednymi myślami kryły się kolejne, moje dzieciństwo dobiegło końca. Im bardziej się wysilałam, tym bardziej moja niewinność wymykała mi się rąk”. Świetnie widać tutaj, jak niecne występki rodziny, skrzętnie ukrywane przez lata, wpływają na dziewczynkę. Widać, jak bardzo sama chce spróbować tej mroczniejszej strony życia: kłamstwa, zdrady…. I mimo, iż bywają momenty, że Giovanna nadal czuje się brzydka i zła i marzy o tym, aby ktoś ją pokochał, to z upływem czasu coraz solidniej buduje poczucie własnej wartości.

To według mnie powieść głównie o tym, jak bardzo pokręcone emocjonalnie jest życie dorastającej nastolatki, jak wiele trzeba się nauczyć, by zrozumieć, czego właściwie się chce, szuka, co jest ważne, a co w ogóle nie jest. No a biorąc pod uwagę tytuł powieści, również o tym, jak bardzo zakłamane może być życie dorosłych. „Co się dzieje w świecie dorosłych, w głowach rozsądnych ludzi, w ich ciałach przepełnionych mądrością? Co ich zamienia w podstępne bestie, gorsze niż gady?”.

To niezła książka. Czyta się szybko, historia wciąga, narracja z perspektywy nastolatki płynie jak rwąca rzeka, choć momentami wydawała mi się nieco wydumana, jak na wiek bohaterki. No i liczę na więcej, kiedy już sięgnę po poprzednie książki Ferrante. Czego więcej? Tu, dla mnie, za mało było Neapolu i jego opisów, co dodałoby więcej klimatu. Oczywiście pojawiały się wzmianki o różnicach językowych, dialektach, potrawach, czy ogólnie włoskim temperamencie, ale brakowało mi obecności samego miasta.

(Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Tania Książka. Książkę możecie nabyć w dziale Beletrystyka i literatura piękna).

„Zakłamane życie dorosłych”, Elena Ferrante, tłumaczenie Lucyna Rodziewicz-Doktór, wyd. Sonia Draga, 2020.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.