„Księgi zapomnianych żyć” Bridget Collins

„– Wspomnienia – rzekła w końcu. – Nie ludzi, Zabieramy i oprawiamy wspomnienia. Takie, których ludzie nie są w stanie znieść. To, z czym nie mogą żyć. Zabieramy te wspomnienia i chowamy je w miejscu, w którym już nikogo nie skrzywdzą. Tym są książki.

W końcu spojrzałem jej w oczy. Jej twarz była szczera, otwarta, trochę zmęczona, jak jej głos. Kiedy o tym opowiadała, wszystko wydawało się takie właściwe, takie potrzebne, zupełnie jak wyjaśnienia lekarza, dlaczego trzeba dokonać amputacji.

– Nie dusze, Emmetcie – rzekła. – Nie ludzi. Tylko wspomnienia.

– To złe – powiedziałem, próbując przybrać taki sam ton głosu jak Spokojny, wyważony… Ale mój głos drżał i mnie zdradzał. – Nie możesz mówić, że to dobre. Kim jesteś, żeby oceniać, z czym ludzie mogą żyć?

– Nie my oceniamy. Pomagamy ludziom, którzy do nas przychodzą i proszą o oprawę. – Przez jej twarz przebiegł błysk współczucia, jakby wiedziała, że wygrała. – Nikt nie musi do nas przychodzić, To oni decydują. My tylko pomagamy im zapomnieć.”

Ta powieść mnie zaskoczyła, bo na początku byłam lekko zniesmaczona. Do lekko baśniowej treści wskakiwały wulgaryzmy, które nie do końca mi pasowały w tym akurat klimacie. Potem odwróciła się perspektywa i pojawił zaskakujący wątek miłosny. Końcówka natomiast, pisana z jeszcze innej perspektywy w gruncie rzeczy uczyniła tę książkę oryginalną i naprawdę ciekawą. Podsumowując, początkowe wrażenie wyparte zostało przez całość i mogę śmiało powiedzieć, że podobała mi się ta historia. Może język nie był do końca idealny, ale to nic. Za to wizualnie! Jaka okładka! Cud, miód. Piękna. Nawiązująca oczywiście do treści.

Emmett Farmer jest jak przypuszczam nastolatkiem, nie pada w książce jego wiek, ale nie szkodzi. Emmett jest chłopakiem z biednej rodziny, pracuje ciężko w gospodarstwie, pomagając rodzicom, którym się nie przelewa. Ma młodszą siostrę, dla której rodzice chcą jak najlepiej, ma wyjść dobrze za mąż, by nie skończyć w biedzie jak oni. Życie płynie, pracy jest sporo, ale pewnego dnia Emmett zostaje nagle odesłany na mokradła, do domu pewnej kobiety – oprawiaczki książek. Dlaczego nagle musi wyjechać? Wie tylko, że ma zostać czeladnikiem, nauczyć się fachu, zostać oprawiaczem książek, a co ważne, ta kobieta, postrzegana przez wielu za czarownicę, sama Emmetta wybrała. Dlaczego?

Oprawianie książek, jak się okaże, nie jest takim zwykłym oprawianiem. Owszem, ważne jest nauczyć się jak naciągać skórę, robić złocenia, żłobienia itp., niemniej jednak oprawianie książek wiąże się z zabieraniem ludziom wspomnień. Kiedy chcesz pozbyć się czegoś, co ciąży, co jest mroczne, jest twoją tajemnicą, która boli i o której chcesz zapomnieć, udajesz się do oprawiaczki / oprawiacza. On ten mrok z ciebie zabiera w sobie tylko znany sposób i oprawia w książkę, którą potem chowa się w skarbcu. W świecie z powieści Bridget Collins wielu ludzi ma takie swoje książki, bo wielu ludzi ma swoje sekrety, złe uczynki, zbrodnie na sumieniu, albo smutki, których nie chce pamiętać. Wiele jest takich książek, ale niewielu jest oprawiaczy z prawdziwego zdarzenia. Są za to oprawiacze komercyjni, którym nie zależy na przechowywaniu wspomnień, a na sprzedawaniu ich, chcą na nich zarabiać. Emmett jednak ma zostać oprawiaczem prawdziwym. Ponoć ma do tego talent. Ale kiedy trafia do domu na mokradłach, wydaje mu się, że już tam kiedyś był… Czy faktycznie? Stara, dziwaczna kobieta o imieniu Seredith, do której trafi Emmett stanie mu się bardzo bliska…

Kiedy pojawi się rozdział, w którym poznamy przeszłość Emmetta, ważną postacią okaże się Lucian: poznany przypadkowo chłopak, przebywający u wuja w sąsiedniej rezydencji. Lucian okaże się dobrą partią dla siostry Emmetta. Hmmm… ten wątek jednak nie będzie taki, jak wydawałoby się, że powinien być. Autorka zaskoczyła mnie mocno i cieszę się, że w taki sposób, bo to niespotykane w książkach, a przynajmniej niewiele takich czytałam do tej pory. Akcja zacznie się rozwijać i wszystko układać tak, że to co na poczatku było dziwne i niezrozumiałe, stanie się jasne. Wciągnęłam się. I mimo, że jest to powieść raczej dla młodzieży, to była dla mnie dobrą rozrywką.

Dodam, że lektura „Księgi zapomnianych żyć” była dla mnie też takim przeniesieniem się do dziwnego świata, co rzadko mi sie zdarza (muszę chyba więcej czytać takich książek). Świata, w którym książki są skarbami, a jednocześnie są czymś zakazanym. Tutaj nie ma miejsca na radość z czytania. Ktoś „oprawiony” to ktoś „niepełny”, zupełnie jak zombie, jak ktoś kto został pozbawiony części siebie, umarł i narodził się na nowo. I tu pojawiają się pytania: czy w ogóle powinno było się tak czynić: odbierać ludziom wspomnienia, mimo, że oni sami na to się zgadzają, sami przychodzą i proszą o to? Czy takie książki powinny były powstawać? A co, jeśli wpadną w niepowołane ręce? A co, jeśli ktoś nagle przypadkiem dowie się, że kiedyś został „oprawiony” i to zniszczy mu życie? A co, kiedy ktoś odnajdzie i przeczyta swoją książkę, w której jest jego wymazana już z pamięci przeszłość? Wydaje się to być straszne…. I taki też jest świat tej powieści: mroczny, lekko gotycki, trochę groźny.

Ta książka to również opowieść o nieszablonowej, zakazanej miłości, na którą nie ma pozwolenia w tamtejszych realiach. Przynosi wstyd i należy o niej zapomnieć. Tylko czy można? Czy faktycznie wymazanie jej z pamięci wymazuje ją z serca?

Podsumowując, mimo początkowego zawahania i lekkiego zniechęcenia, spodobało mi się. Całkiem ciekawie wykreowana opowieść, oryginalna.

„Księgi zapomnianych żyć”, Bridget Collins, tłumaczenie Joanna Wołyńska, wydawnictwo Czwarta Strona, 2020.

1 komentarz do “„Księgi zapomnianych żyć” Bridget Collins

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.