„Pełnia miłości” Sigrid Nunez

” – Jest pewien rodzaj szczęścia – ciągnęła moja przyjaciółka – dostępny tylko dla małych dzieci. Bo dziecko potrafi skupić się wyłącznie na jednej rzeczy. Czekasz na swoje urodziny. Prosisz o rower, szczeniaka albo nową parę rolek. Ten dzień się zbliża i nie możesz myśleć o niczym innym, Później nadchodzi, twoje życzenie zostaje zrealizowane, marzenie się spełnia i nic go nie psuje. Dostajesz jedną rzecz i jakbyś dostała cały świat. Jednak w pewnym wieku to uczucie, ta czysta radość już się nie pojawia, nie może się wydarzyć, bo kiedy dorastasz, już nie potrafisz pragnąć po prostu jednej rzeczy, to przestaje być możliwe”.

To moje pierwsze spotkanie z Sigrid Nunez i uważam, że jest to proza bardzo subtelna i mądra. Styl autorki nie jest może czymś co idealnie mi pasowało, ale generalnie ta powieść jest czymś, co każe zastanowić się nad życiem, nad tym dokąd zmierzamy jako ludzie i również nad tym dokąd zmierzamy jako mieszkańcy Ziemi, planety, którą niszczymy na każdym kroku. O tej drugiej refleksji niech świadczy chociażby wykład pewnego profesora, na który udaje się główna bohaterka „Pełni miłości”. Słowa jakie tam padają mogą wzburzyć, zaskoczyć, wzbudzić zainteresowanie, zastanowić ale też przerazić. „To koniec – orzekł prelegent – Jest za późno, zbyt długo zwlekaliśmy”. Ten koniec można odnieść nie tylko do środowiska i naszego wpływu na katastrofę planety, w której już właściwie trwamy… ale również do końca życia pewnej kobiety, przyjaciółki naszej bohaterki, chorującej na raka w terminalnej już fazie. Prosi ona właśnie naszą główną bohaterkę w towarzyszeniu jej w umieraniu, w końcu, który ona sama zaplanowała, by ukrócić czekające ją cierpienie.

I właściwie ta książka to takie siedzenie i słuchanie opowieści z życia zarówno tej umierającej kobiety, jak i naszej bohaterki. Obserwujemy ich relację, uczestniczymy w przebywaniu razem, w dzieleniu się spostrzeżeniami na temat życia i śmierci, we wspominaniu dawnych dziejów i w podskórnym ukrywaniu strachu przed końcem.

We wspomnieniach pojawiają się postacie z przeszłości kobiet, albo inne napotkane po drodze osoby, z którymi nasza bohaterka rozmawia, których słucha i próbuje z wszystkich słów wyłuskać jakieś refleksje. To bardzo trudna do opisania powieść, mocno intymna, głęboka w przesłaniu, którym według mnie jest umiejętność słuchania drugiego człowieka oraz umiejętność bezkrytycznego przyjęcia, tego co mówi.

W tej krótkiej powieści człowiek okazuje się być istotą niezwykle kruchą, wrażliwą i mimo pozornie przybieranych masek, nadal bojącą się samotności i braku miłości. Momentami pojawiają się zlepki przemyśleń bohaterki, które nie do końca do mnie trafiały, może zbyt dużo tu było filozofowania…? niemniej jednak to książka, która przede wszystkim mówi o tym, jak ważna jest obecność drugiego człowieka i empatia. A czym jest tytułowa pełnia miłości? Spełnieniem czy niespełnieniem? Szczęściem czy udręką?

„Pełnia miłości” Sigrid Nunez, tłumaczenie Dobromiła Jankowska, wydawnictwo Pauza, 2020.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.