„Bardzo długie popołudnie” Inga Vesper

Ten kryminał mnie trochę wynudził i nie zachwycił tak bardzo, jak sądziłam. Może dlatego, że jestem przyzwyczajona do innego tempa, innych rzeczywistości, bardziej współczesnych? ale po kolei.

Mamy 1959r, i słoneczną Kalifornię, miasteczko Sunnylakes, w którym bardzo widoczny jest podział na biednych i bogatych, białych i czarnych. To właśnie w jednym z bogatych domów pracuje czarnoskóra Ruby Wright, która marzy o pójściu do college’u, ale póki co ciśnie się z ojcem i swoim chłopakiem w obskurnym mieszkanku w dzielnicy South Central. Ruby jest zatrudniona w domu Państwa Haney, w którym sprząta, opiekuje się dziećmi itp. Pani domu, Joyce Haney pewnego dnia znika. Ruby znajduje w kuchni plamy krwi, ale po Joyce nie ma śladu. Rozpoczyna się śledztwo prowadzone przez Micka Blanke’a z Nowego Jorku. Policjant przyjeżdża do Sunnylakes i nie spodziewa się, że rozwiązanie tej zagadki będzie tak trudne. Zeznania, które należało będzie zbadać, kilka niespodziewanych zwrotów w śledztwie, jacyś podejrzani, to wszystko złoży się w całość, ale nie będzie to tak proste, jakby się wydawało i sukces nadejdzie dopiero przy pomocy upartej Ruby.

Pani Joyce nie była dla Ruby tylko pracodawczynią, stała się w pewnym sensie jej przyjaciółką. Obie się sobie zwierzały, dzieliły problemami, tajemnicami, to dlatego Ruby chce zrozumieć, dlaczego pani Joyce zniknęła. Wyjechała? uciekła? została zamordowana? porwana? Co naprawdę się wydarzyło? Jak zareagował mąż Joyce? Co widziały dzieci?

Samo śledztwo i jego rozwiązanie nie były jakieś powalające dla mnie. Owszem, na jaw wychodzą sekrety i mroczna przeszłość, ale nie jest to nic nowego w kryminałach. Podobało mi się za to umiejscowienie akcji w 1959r. a poprzez to, ukazanie sytuacji kobiet w tamtym czasie. Nie tylko tych czarnoskórych, z których zdaniem nikt się nie liczył i które zawsze były traktowane jak gorsze. Również białe kobiety są postrzegane tylko jako panie domu, które muszą trwać przy mężu zarabiającym na dom, rodzić dzieci i spełniać się w tym. „Większość kobiet Sunnylakes wyszła za mąż i zrezygnowała ze studiów. Zostały żonami, które prowadzą dom, wychowują dzieci i chodzą do kościoła. I tyle. Nikogo nie interesują ich pragnienia ani marzenia”, mówi pani Crane, jedna z ciekawszych postaci w tej książce. Cała społeczność Sunnylakes jest zamknięta w jakiejś klatce, mam wrażenie. Ruby, jako osoba z „zewnątrz” widzi to najlepiej „Mieszkańcy Sunnylakes żyją jak w krainie ze snu. Pilnują, żeby nikt nie przebił tej ich bańki, ale to tylko…. pozory”.

Czy zatem detektywowi uda się przebić tę bańkę i docenić wysiłki Ruby, która ma naprawdę niezłą intuicję? Niestety, jedyną przeszkodą jest kolor jej skóry, który od razu klasyfikuje ją jako osobę, której nie należy wierzyć. Jak wybrnie z całej sytuacji detektyw? I co stało się z Joyce? (będziemy mieć szansę poznać również jej odczucia, bo kilka rozdziałów jest napisanych właśnie z jej perspektywy).

Niezłe choć nie powaliło mnie.

„Bardzo długie popołudnie”, Inga Vesper, tłumaczenie Jacek Żuławnik, wydawnictwo Słowne (Burda Książki), 2021.

1 komentarz do “„Bardzo długie popołudnie” Inga Vesper

  1. niby lubię takie amerykańskie klimaty i na początku myślałam, że to coś dla mnie, ale teraz… zobaczymy czy mi wpadnie w ręce.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.