„Niewybaczalne” Izabela Janiszewska

„Wydaje nam się, że jeśli zrobimy to, co należy, poczujemy się lepiej, ale wcale nie musi tak być. Czasami zamiast ulgi przychodzi niepokój. A na miejscu pewności pojawia się wątpliwość. Tak jakby ta gra nie miała końca i gdy rozwiązujemy supeł na jednym krańcu nitki, pięć innych węzłów powstaje na drugim.”

Kolejna świetna książka pani Janiszewskiej. Po genialnym dla mnie tryptyku („Wrzask”, „Histeria” i „Amok”) mamy historię zupełnie odrębną, choć, uwaga, pojawia się tu na chwilkę postać Bruna Wilczyńskiego! (zaskoczenie). Przeczytałam ją na wdechu właściwie, bo oczywiście akcja wciąga niemożebnie.

Główną bohaterką jest Zuzanna, niegdyś dobra dziennikarka, ale po pewnym błędzie zawodowym, straciła zaufanie w środowisku. Teraz właśnie straciła ojca. Jej małżeństwo jest w rozsypce, wszystko nie układa się jak powinno, ona sama ma dość poważny problem z alkoholem, a do tego odkrywa, że wszystko co do tej pory wiedziała o swojej matce i swojej rodzinie, było kłamstwem. Jej matka wcale nie zmarła na raka wiele lat temu, zmarła całkiem niedawno, skacząc z okna zakładu psychiatrycznego. Zuzanna jest w szoku i jest bardzo zdeterminowana, by odkryć prawdę. Dlaczego ojciec ją okłamywał? Dlaczego jej matka się zabiła?

Wraca do swojego rodzinnego miasteczka, gdzie wszyscy się znają i gdzie nikt nie lubi obcych, co węszą. A jest w czym, bo w 1990r. zaginął 3-letni chłopczyk, którego zwłoki znaleziono potem w zagajniku razem z ciałami dwóch innych starszych chłopców. Jednym z nich był Emil – brat Zuzanny.

Cóż więcej mogę powiedzieć? Niewiele. Może tylko to, że śmierć tych chłopców przez wiele lat kładzie się cieniem na mieszkańcach, wzbudza emocje i niszczy relacje, w śledztwie skazano pewnego człowieka, ale Zuzanna drąży dalej. Uważa, że to jej matka znała prawdę, zupełnie inną od tej znanej powszechnie. Czyżby w miasteczku doszło do zmowy milczenia? Czyżby w więzieniu siedział nie ten człowiek? Dzieje się sporo, mamy kilka ważnych i ważniejszych postaci, które nie mówią całej prawdy. Zuzanna, wraz z prokurator Mają Miksą, która w tamtym czasie prowadziła śledztwo, odgrzebują całą sprawę raz jeszcze, by wreszcie odkryć prawdę, która będzie wielkim zaskoczeniem

To świetnie poprowadzona historia, w której jedno małe kłamstwo wywołuje lawinę kolejnych. Nie ma już wtedy odwrotu. Nie zawiodło mnie ani zbudowanie postaci, ani połączenie wszystkich wątków i śladów, ani napięcie, które trzyma czytelnika przez cały czas. Wszystko było w sam raz, co zapewniło mi dobrą lekturę.

Dużo tu jest rozważań o śmierci i stracie, bo przecież większość postaci w „Niewybaczalnym” kogoś straciła. A nawet jeśli nie kogoś, to coś: radość życia, wewnętrzny spokój, miłość, sens. „Tak naprawdę ludzie nie obawiali się tego, że spotka ich coś złego, w rzeczywistości umierali ze strachu przed tym, co będą czuli, gdy najgorsze już się wydarzy”. To, co też widać w tej historii, to to, że nie zawsze znamy do końca swoich bliskich na tyle, by wiedzieć, czego się po nich spodziewać (niezależnie czy to nasze dziecko, wujek, syn, żona). No i jeszcze że „zbrodnie przerażają bardziej, gdy dzieją się w miejscach, w których dotychczas czuliśmy się bezpieczni i beztroscy”.

To bardzo dobry thriller / kryminał, jak zwał tak zwał. Pani Janiszewska w formie, czekam na kolejne książki, bo jestem pewna, że będą gwarantem dobrze spędzonego czasu.

„Niewybaczalne” Izabela Janiszewska, Wydawnictwo Czwarta Strona, 2021

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.