„Polowanie na psy” Mieczysław Gorzka

Mówi się, że jak się ma zastój czytelniczy, to najlepiej sięgnąć po coś mega wciągającego, na przykład kryminał z dobrą akcją. Powiem tak: książki Pana Gorzki są dla mnie nieodkładalne, przeczytałam już wszystkie wcześniejsze z Marcinem Zakrzewskim w roli głównej i wiem już, że ten autor pozostanie w mojej polskiej topce autorów kryminałów na wieki. Czytając „Polowanie na psy” nie miałam wątpliwości, że zdania nie zmienię, ale to co mi Pan Gorzka zrobił w finale książki! Jezusie w morelach, toż to było okrutne! Nie mogłam od razu nie sięgnąć po kolejny tom „Dziewięć”, by być na bieżąco (ale o tym w następnym wpisie).

Tytułowe psy to oczywiście policjanci z wydziału wrocławskiej policji, ktoś zaczyna mordować kolegów Zakrzewskiego z niewiadomego powodu. Wszystko wydaje się być bardzo tajemnicze – do czasu. Pojawi się stara sprawa z lat osiemdziesiątych, która została nierozwiązana. Prowadził ją wówczas niejaki kapitan Marek Piekło, a chodziło o zabójstwo pewnego małżeństwa. Faktem jest, że zamordowanym był pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR wraz z małżonką. Jemu m.in. wycięto język, a kobiecie wydłubano oczy. Dlaczego? Kto mógł dopuścić się takiej brutalnej zbrodni? Ba, to nie wszystko, ich ciała zostały praktycznie pozbawione krwi. Do czego i komu była ona potrzebna? Czy Janiccy zginęli w imię wyższej idei czy po prostu dla kaprysu jakiegoś psychola?

Świetnie opisana szara rzeczywistość roku 1981, zbliżającego się lada dzień stanu wojennego to świetne tło dla akcji, która dzieje się dwutorowo, w 1981r i współcześnie. Poznajemy dobrze kapitana Piekło i jego pomocnika, sierżanta Majera, widzimy jak poruszają się po szarych, wrocławskich ulicach milicyjnym gazikiem, tudzież polonezem, jak muszą lawirować, by nie podpaść SB. Z drugiej strony obserwujemy działania komisarza Zakrzewskiego i jego ekipy, którzy próbują połączyć tamtą sprawę z aktualnymi zabójstwami policjantów. Ktoś ich będzie mordował, dopóki nie zostanie odnaleziony zabójca Janickich z 1981r. – taka informacja dociera do Zakrzewskiego. Cóż, trzeba znów zakasać rękawy, ubabrać się w gównie po uszy, by znaleźć kolejnego zwyrodnialca. Zakrzewski oczywiście będzie musiał złamać przepisy, ale też zostanie poddany kolejnej próbie wytrzymałościowej. Ile ten człowiek jeszcze musi znieść? Jak bardzo niebezpieczna stanie się gra o życie?

Mieczysław Gorzka przyzwyczaił mnie już do tych swoich zagrywek, w których Zakrzewski musi być w centrum wszelkiego gówna tego świata. Nic dziwnego, że chłop ma już dość tej rzeczywistości, że spać nie może, że czasem lubi wypić, podobnie jak kapitan Piekło w latach osiemdziesiątych, no i że czuje się często samotny, bo tylko praca i praca i sami psychopaci po drodze.

Jak się skończy to polowanie? Czy uda się rozwikłać stare i nowe śledztwa? Dlaczego finał mnie wbił w podłogę i wywołał swego rodzaju szok? Cóż. Mnie się książki Pana Gorzki czyta wyśmienicie. Ile by nie pisać o kryminałach, że są według schematów, że wszystko już było, że to i siamto – uważam, że seria z Zakrzewskim należy do topki najbardziej udanych na polskim rynku. Subiektywna ocena oczywiście, ale jest tu wszystko, czego szukam w kryminałach: szybka akcja, świetni bohaterowie, psychopaci, brutalność, mroczny i duszny klimat, zbrodnie ciężkiego kalibru, wątki, które się fajnie łączą i dobre zakończenie. Polecam.

„Polowanie na psy” Mieczysław Gorzka, wydawnictwo Bukowy Las, 2021

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.