„Kąpielisko” Libby Page

„Dociera na kąpielisko codziennie o siódmej rano. Po przebraniu się w kostium popycha drzwi szatni i wychodzi na chłodne powietrze. Ma ochotę uciec, ale zbliża się do krawędzi basenu – jej stopy dochodzą do niej trzy minuty później niż umysł. Jej wola jest silniejsza niż ciało – starzejąc się, nauczyła się cierpliwości. Podchodząc do drabinki, patrzy na pozostałych pływaków: basen wypełniony jest przecinającymi powierzchnię wody ramionami. Rozpoznawalne twarze mają tylko ci, którzy pływają żabką, Schodząc po stopniach drabinki, Rosemary czuje się jak drzewo na wietrze. Jej konary skrzypią. Odrywa się od poręczy i oddaje wodzie, pozwala, by otoczył ją jej chłód, i przyzwyczaja się do temperatury. Odpycha się nogami od ściany. Powoli wpływa w mgłę. Nie widzi końca toru, ale wie, że jeśli nie przestanie poruszać nogami, w końcu do niego dotrze. Rosemary na osiemdziesiąt sześć lat, ale w wodzie jest wiecznie młoda”.

Rosemary miała kiedyś męża, w którym była ogromnie zakochana. Od jakiegoś czasu jest już wdową, ale w jej wspomnieniach George nadal pozostaje żywy. Ich pierwsza randka odbyła się właśnie na lokalnym kąpielisku, które w Brixton istnieje od lat. Basen jest miejscem spotkań łączącym pokolenia. Wiele miejsc w Brixton nie przetrwało, ale kąpielisko istniało zawsze. Teraz wielka firma wykupiła teren i chce przebudować basen na korty tenisowe, bo uważa, że to będzie bardziej rentowne. Nie ma sensu przecież utrzymywać kąpieliska, które działa tylko sezonowo, a skoro w Londynie jest wiele innych, wspaniałych basenów, dużo większych i bardziej nowoczesnych niż to, to tym bardziej zalejmy kąpielisko betonem. Do napisania artykułu na ten temat wyznaczona zostaje Kate – dziennikarka lokalnej gazety, która do tej pory zajmowała się nic nie znaczącym wypełnianiem łamów gazety poradami, przepisami itp. Temat likwidacji kąpieliska wydaje się być tematem prostym, ale ważnym dla kariery Kate. I na tym właściwie skupia się fabuła: na procesie tworzenia artykułu, który powstaje na bazie rozmów z mieszkańcami Brixton. To właśnie te rozmowy i poznawanie ludzi, korzystających z lokalnego basenu staną się niezwykle ważne nie tylko dla samej historii, ale też dla rozwoju Kate, która nagle mocno zaangażuje się w protest przeciwko likwidacji basenu. Czy zatem uda się tytułowe kąpielisko zachować? Jakimi argumentami posłuży się Kate?

Ta niby z pozoru banalna powieść obyczajowa niesie ze sobą jednak bardzo dużo ciepła i wzruszeń. Kiedy czytałam wspomnienia Rosemary, którymi przeplatana jest fabuła książki, autentycznie czułam smutek i nostalgię za młodością, która tak szybko przemija, wzruszenie, gdy mówiła o George’u i o ich miłości trwającej nawet, gdy ta druga osoba odchodzi już na zawsze. Piękna jest osobowość Rosemary, kochają ją sklepikarze, a z czasem pokocha ją również Kate, dla której staruszka będzie nie tylko przyjaciółką, ale także wentylem dla odkrycia samej siebie i swoich własnych możliwości.

Kate z kolei jest osobą, która w Brixton nie zna zbyt wielu ludzi, introwertyczka z napadami paniki, wreszcie wychodzi ze swojej strefy komfortu … wchodząc do basenu. Nie pływała od lat, ale kiedy Rosemary obiecuje jej opowieść o swoim życiu (do artykułu) w zamian za to, że Kate przepłynie basen, strach powoli odchodzi. To dzięki staruszce Kate otwiera się na ludzi, poznaje Brixton (które zresztą jest w tej powieści świetnym tłem), zauważa nowe miejsca, częściej się uśmiecha i już nie traktuje się jak wariatkę, która siedzi na chodniku i wyje z rozpaczy, bo dostała ataku lęku. „Ciężko jest cokolwiek zauważyć, kiedy chodzi się ze wzrokiem wbitym w ziemię”. Samo pływanie zresztą staje się dla Kate czymś niesamowitym, dzięki niemu znikają stres, lęk i przez chwilę można poczuć się lekkim i wolnym.

Kiedy społeczność Brixton zaczyna walkę o kąpielisko, widać bardzo wyraźnie, jak łatwo jest się zjednoczyć we wspólnym celu. Ludzie często sobie obcy, zamieszkujący jakąś dzielnicę, znający się tylko z widzenia, nagle zaczynają się wspierać, wspominać przeszłość, dostają skrzydeł. Okazuje się, że każdy z nich ma z kąpieliskiem inne wspomnienia. Dla jednego to miejsce na randkę, dla innego symbol wakacji i wolności, a dla rodziców na przykład „wspomnienie pierwszego przepłyniętego przez pociechę basenu. Momentu, w którym trzeba je puścić i pozwolić, by rozwinęło skrzydła”. Zamknięcie kąpieliska oznaczałoby definitywny koniec wszystkiego, koniec może nawet czyjegoś życia?

Libby Page stworzyła bardzo ciepłą i podnoszącą na duchu powieść. Finał lekko mnie rozczarował, bo wydał mi się troszkę niedopracowany, ale i tak wzruszył. To dobra książka, taka, w której kibicuje się bohaterom, która jest pokrzepiająca, ale nie cukierkowa. I pomyśleć, że to debiut autorki. Chętnie sięgnę po kolejną książkę Libby Page, jeśli oczywiście takowa się pojawi. Polecam.

„Kąpielisko” Libby Page, tłumaczenie Maria Borzobohata-Sawicka, Wydawnictwo Czarna Owca, 2018.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.