jesień idzie

Tęsknię do tamtych chwil gdy ty i ja i stół
Na stole kawy dwie
W nich cukru ziarnka dwa
I wczesna jesień
Tęsknię do tamtych chwil
Gdy twe słowa starczały za chleb
A o uśmiechy dookoła głów
Przyprawiał nas ciepły koc („Wczesna jesień” – Hey)

lubię tą porę roku. szuranie w liściach, chłodne wieczory, wcześniejszy zmrok, nawet pluchę i wiatr, kasztany w parku, cieplejsze ubrania, inne bardziej rześkie powietrze, i  czuć już w powietrzu…

lubię jesień … a zwłaszcza taką jak na fotkach z zeszłego roku

i zawsze słucham HEY, a szczególnie tej piosenki:

Jesień trwa –
Rdzawych liści czas,
Kaloszy, peleryn i mgły
Jesień trwa –
Szpetnej aury czas
Pod płaszcze się pcha,
Wyziębia nam serca – wiatr

nomada

Jestem non stop pod wrażeniem tekstów Kasi Nosowskiej. szczerze – nie mogę się doczekać nowej płyty. Zawsze zazdrościłam jej ogromnej wrażliwości, umiejętności przekazania najprostszych kwestii w sposób tak poetycki, albo tak prosty, że zwyczajnie piękny. Minimum słów, maksimum emocji.

Link do nowej piosenki „Nomada”  TUTAJ, jeśli jeszcze ktoś nie słyszał.

Do ust mnie nieś i dław, zachłystuj się
Wyjąkaj ten głód i jedz łapczywie znów
Nim rozbełta ci spojrzeniem dziwny wstyd
Nim zostawisz mnie jak pełen resztek stół

W łazience prowokujesz torsje
I twoje serce, zwraca na posadzkę chłodną, podniecenie
Całą czułość, uwielbienie
Bulimiczne serce zwraca na posadzkę
Całą moją miłość
Myjesz palce

Nowa płyta „8” już w tym miesiącu. Strona Nosowskiej – piękne zdjęcie Kasi będzie na okładce.

ps. lekka niemoc mnie ogarnęła.. :)

„Find A Way Out”

Od dni kilku sobie słucham tej płyty (jak ja lubię trafiać na takie perełki).

Listonosz, który często przynosi mi książkowe paczki, stwierdził, że ja chyba nauczycielką jestem, skoro tyle książek kupuję. Ech, jaki durny stereotyp. Sam pewnie zatrzymał się na Janku Muzykancie i uważa, że książki czyta się tylko „jak się musi”. Oczywiście, nie omieszkałam rzucić mu aluzją w ten deseń, ale z deka nie załapał..  Cóż. Żal mi go.

W sobotę jadę do kuzynki na wioskę, trochę odsapnąć od tego miejskiego wymiotnego tłoku, korków (bo roboty na mieście), roboty, która mimo komplementów jednego klienta, że mam zniewalający głos  (hehe), przysparza mi ostatnio tylko nadgodzin, mętliku w głowie i zmęczenia. Nawet książka „Nanda Devi” Klarnera, (nawiązanie do zdjęcia z ostatniej notki) choć ogromnie wciągająca odłogiem od wtorku leży. Jako i ja.

Wina bym się napiła…

„No eternal reward will forgive us now for wasting the dawn”

Nieprzypadkowo taki tytuł notki, z utworu The Wasp. Dzisiaj mija 40 lat od śmierci Jim’a Morrison’a. Jak ten czas leci …. mądry, wrażliwy, pragnący innego świata, pogubiony człowiek, szukający wolności totalnej.

The Doors słucham od bardzo dawna. Jest mi bliska warstwa tekstowa choć czasem kosmicznie pokręcona, zarówno w wierszach jak i utworach.

„Kiedy inni oczekują od nas, że staniemy się takimi jakimi oni chcą żebyśmy byli, zmuszają nas do zniszczenia tego kim naprawdę jesteśmy. To dosyć subtelny rodzaj morderstwa. Większość kochających rodziców i krewnych popełnia je z uśmiechem na twarzy.”

„Oferuję obrazy – przywołuję wspomnienia wolności jaką jeszcze można osiągnąć. Ale możemy tylko otworzyć drzwi, nie wciągniemy ludzi do środka. Nie uwolnię ich, dopóki sami nie będą chcieli być wolni. Może prymitywni ludzie mieli mniej tego całego gówna, które trzeba zostawić. Człowiek musi chcieć zrezygnować ze wszystkiego – nie tylko z rzeczy materialnych. Całe to gówno, którym był karmiony – całe prospołeczne pranie mózgu. Trzeba to wszystko porzucić, aby dostać się na drugą stronę. Większość ludzi nie chce tak uczynić.”

..

Magnus Krepper w roli komisarza Erica Wintera

Cała niedziela deszczowa idealna na słuchanie takiej muzyki. Czytam nową Yrsę „Spójrz na mnie” (genialna), mam ochotę na poziomki (od wczoraj chodzi za mną ich zapach, zupełnie nie wiem skąd), obejrzę o 20tej na Ale Kino kolejne dwa odcinki „Komisarza Wintera” na podstawie książek Ake Edwardsona (ogromnie podoba mi się klimat serialu, niespieszny, mocno skandynawski i muzyka).

Przeglądam też zapowiedzi wydawnicze, szperam w internetowych księgarniach, czytam blogi i strony o górach, spokojnie wypijam drugą kawę…

I tak mija kolejna niedziela. Nie znoszę tego dnia tygodnia. Nigdy nie lubiłam.. chociaż plusem jest święty spokój.

sobota, nowe książki i trochę o muzyce

W nowym numerze n.p.m. znalazłam takie oto słowa Wojciecha Kurtyki, sławnego wspinacza, który często wspinał się z Jerzym Kukuczką.

„Po wejściu na szczyt ludzie doznają uczucia odświeżenia i odnowy. Po powrocie do codziennej egzystencji jesteś zwykłym człowiekiem, a nie znerwicowanym zwierzęciem. Poza tym uprawianie wspinaczki to możliwość odkrywania prawdy o samym sobie. Moje rozumienie życia jest ukształtowane przede wszystkim przez góry”

„Nawet zwyczajna wspinaczka dawała możliwość wczuwania się w prawdziwe życie: jak zimno – to przenikliwe, jak ciepło – to aż po upał wyciekający ze skał, jak pragnienie – to po spierzchnięte wargi, jak stromizna – to lecąca w przepaść, jak przepaść – to esencja przestrzeni, jak przestrzeń – to aż po oddech nieskończoności. Wspinanie jest sięganiem po wolność, zarówno w przestrzeni, jak i po wolność od własnej słabości. Dla mnie jest sięganiem po Tajemnicę”.

Mistyka.

Wytargałam z antykwariatu ukurzoną za 5 PLN „Z dziejów taternictwa. O górach i ludziach”  Bolesława Chwaścińskiego i „Śnieżną panterę” Matthiessen’a, za 4 PLN. Aż dziw, że trafiam na takie książki. Wchodzę, patrzę i od razu widzę tytuł, choćby to był jeden w całym antykwariacie.

Dodatkowe jakie pojawiły się u mnie na półce (tak zamiast stosika, bo już mi się nie chce pstrykać fotek – bez sensu) książki zakupione w ramach „upłynnienia zaskórniaka znalezionego w zimowej kurtce zupełnym przypadkiem”. Wprowadziło mnie to wręcz w euforię, bo oczywiście mam inne wydatki, ale i tak poszło na książki (w księgarni internetowej i allegro). Wiem, mam posrane w głowie:

– Dom Joly „Witamy w piekle. Wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży”
– Anthony Bourdain „Świat od kuchni. W poszukiwaniu posiłku doskonałego”
– Marcin Michalski, Maciej Wasilewski „81:1. Opowiesci z Wysp Owczych”
– Jennie Dielamans „Witajcie w raju. Reportaże o przemysle turystycznym”

To takie reportażowe, jakie bardzo lubię. A z innej tematyki:

– Joseph Sheridan le Fanu „Stryj Silas”, klasyka powieści grozy z epoki wiktoriańskiej, a mało znana. Stare, przykurzone, ale nie przeszkadza mi to.
–  Jo Nesbo „Karaluchy”, wiadomo, kolejna częsć z Harry’m Hole
– Nadżib Mahfuz ‚Opowieści starego Kairu”, kiedys czytałam, ale chciałam mieć na własność, bo to piękna powieść. Dorwałam stare wydanie, ale w dobrym stanie.
– Mikael Backman, Joanna Nicklasson-Młynarska „Greckie pomidory”, jakiś czas temu kupiłam, przeczytałam, niebawem o niej napiszę, przynajmniej nie ma tu wszechobecnej Toskanii.
– Thomas Hardy „Pierwsza hrabina Wessex”, klasyka literatury angielskiej.

Czytać mogę bez umiaru, to co chcę, na co mam aktualnie ochotę, wybór spory, czasem patrzę na regał i zastanawiam się czy wybrać kryminał, obyczajówkę, podróżniczą, reportaż, góry, klasykę… wszystkiego po trochu, ale mnie wiele interesuje.  Mam kuzynkę, która uważa, że książki to bujdy, pierdoły, szkoda na to kasy – można i tak. Nie dziwi mnie to już. Ludzie są przecież różni i różne mają podejście do życia.

Obejrzałam wczoraj koncert jaki zorganizował Materna i Wojewódzki z okazji Polskiej Prezydencji w Unii. Szczególnie podobał mi się występ Leszka Możdżer’a, a gdy zagrał utwór Komedy z „Dziecka Rosemary” miałam ciary na plecach. Polscy kompozytorzy są bardzo dobrą wizytówką naszego kraju. Kaczmarek z muzyką do „Marzyciela”, jeszcze wspomnieć Kilara, Preisnera, Góreckiego, Pendereckiego – geniusze. W każdym razie, sam koncert z ciekawym doborem artystów. Niestety nie doczekałam występu Tricky’ego, bo tivi już nie pusciło, ale Lech Janerka z moim ulubionym utworem „Wyobraź sobie”, mi się bardzo podobał, Dolores z The Cranberries wykonała po angielsku utwór Edyty Bartosiewicz „Skłamałam”, podobał mi się bardzo Chris Botti i otwierający występ Sebastian Karpiel-Bułecka z Zakopower z pięknym utworem na skrzypcach.

Wracając do Janerki, kocham ten tekst:

„Wyobraź sobie że zawsze masz czas | Wszystko jest dobrze i wszystko w sam raz | Wyobraź sobie że możesz tak stać | Nad głową zorze i miętowa mgła | Wyobraź sobie że zawsze masz czas | Jak duch symetrii rozpięty na drzwiach | Nikt ci nie powie jak długo ma trwać | Pogodny letarg w pół kroku do gwiazd | Wyobraź sobie że zawsze masz czas | Nie musisz jeść i nie trzeba też spać | Nie trzeba myśleć nie trzeba się bać | Nie trzeba nic tylko trzeba mieć czas | Wyobraź sobie że zawsze masz czas | I kołysz się w miętowej mgle | Jak konik morski nad malachitowym dnem | Kołysz się cały czas | Kołysz się aż do dna | Kołysz się zawsze | Kołysz się | Wyobraź sobie że zawsze masz czas | Kupiłem globus i teraz mam dwa | Zbieram na trzeci mniej więcej od lat | Tak jakoś zleci w dostatku mój czas | Wśród tych globusów na Prozaku i dat | I nawet jeśli mówię coś od rzeczy | Czy nawet kiedy nie chcę mówić nic | To nawet wtedy kołysz swój berecik | To nawet wtedy kołysz kołysz się | Nawet w deszczu | Do siedmiu słońc | Wyobraź sobie że zawsze masz czas

Miłego weekendu, jeśli ktoś dobrnął do końca… ;)

muzycznie i niedzielnie

Od piątku odstresowywałam się na zorganizowanym w moim mieście po raz pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) Festiwalu Kultury Alternatywnej Frytka Off (skąd taka nazwa, ano od 89742109792 budek z frytkami które od wieków na pewnej ulicy się znajdują). Zachwyciłam się w piątek charyzmatycznym występem zespołu Oszibarack, a potem wg mnie miażdżącym wszystkich swoją energią, pozytywnymi wibracjami, genialną improwizacją zespołem Pink Freud. Szkoda, że nie miałam w ten dzień aparatu. I jak dla mnie to był mega występ wieczoru

Wczoraj natomiast zachwycił mnie najbardziej L.Stadt fajnym żywiołowym graniem.

L.STADT

No i oczywiście zespół Pustki, chociaż nie jest to zespół, którego słucham namiętnie, to jednak energetycznie zagrali. Ich ulubionym kawałkiem dla mnie jest „Lugola”.

PUSTKI

Nieźle zagrał też zespół, którego wcześniej nie znałam : Kumka Olik

KUMKA OLIK

no i Ścianka – ale co tu dużo gadać, kosmos :)

ŚCIANKA

Żałuję jedynie, że nie udało mi się zostać na Lao Che, no ale trudno. W  każdym razie, wreszcie coś w tym moim mieście zaczyna się dziać. Oprócz tego była muzyka klubowa, teatry uliczne, różnego rodzaju warsztaty, wystawy prac, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. No to tyle….:) jak kogoś interesuje – klik na stronę i posłuchać. Jedyne co mnie drażniło, to sporo przypadkowej publiczności, która nie wiedziała o co chodzi i chyba nie do końca wstrzeliła się w klimat, no ale tak to jest na wszystkich nie biletowanych imprezach.

…….

a co do książek: poszukuję usilnie książki „Gra z duchami” Joe Simpson’a – na allegro wydanie za 499 zł!!! no kurczę, mam nadzieję, że wyd. Stapis wznowi ten tytuł, bo w mojej bibliotece tego nie ma… ech, a takiej kwoty to sorry ale wiadomo, nie dam! CHYBA ŻE będę zarabiać 946658365832947 PLN! :D

upał, ble. obijam się dzisiaj nieco. niedziele są głupie, ale zakopałam się z kilkoma książkami (z nadzieją na napisanie jakiejkolwiek recki), muzyką i śpiewem ptaków za oknem. co z tego wyjdzie nie wiadomo :D

piekielny talent

wczoraj obejrzałam sobie program X-Factor i muszę, ale to muszę to tu zamieścić, bo ciary mam słuchając tego chłopaka!! genialny głos, ekspresja i w ogóle wymiata, a do tego lubię tą piosenkę. Trzymam za niego kciuki!

link TUTAJ