Archiwum kategorii: [nabytki]

stosik listopadowy

DSC08026

Tym razem skromniej niż zawsze. Tylko jeden egzemplarz recenzencki na samej górze: „Cholerna książka” Magdaleny Czmochowskiej. Nie mogło zabraknąć książki „Lhotse’89” bo moja górska fascynacja nie mija. Poza tym kilka pozycji udało mi się dorwać w cenach po jakieś 10-14 zł a są to: obie książki Margaret Mazzantini, „Farma Heidy” i „Wyspa Potępionych”. Szczególnie interesuje mnie ta ostatnia z gatunku non fiction: „Na wyspie Blackwell stworzono szpital i przytułek dla niewygodnych mieszkańców – sierot, biednych, zniedołężniałych, chorych psychicznie oraz przestępców. Mieli tam otrzymać opiekę i szansę na resocjalizację, ale trafili do prawdziwego piekła na ziemi, z którego nie było ucieczki.” Ponoć bardzo dobra pozycja. Dodatkowo mamy reportaż z wyd. Czarne o wilkach ze szwedzkiego ogrodu zoologicznego w Kolmården, które zagryzły swoją opiekunkę Karolinę – wilki od zawsze mnie fascynują, więc jestem bardzo ciekawa. 

Jest też „Nie zdążę” Olgi Gitkiewicz o ludziach z małych wiosek wykluczonych komunikacyjnie, czego sama doświadczam czasem wędrując po Jurze i widząc miejsca do których nie ma jak dojechać, często idziemy wtedy piechotą, albo dojeżdżamy busem o ile trafimy w godzinę. Nie każdy przecież ma samochód (ja nie mam i nie zamierzam).  Bardzo mnie ciekawi ten reportaż.

No i na samym dole kontynuacja książki „Olive Kitteridge” czyli „Olive powraca”. Poprzedniej nie czytałam, ale słyszałam wiele dobrego i wiem, że mi się spodoba. A że lubię czytać po kolei, to najpierw sięgnę oczywiście po tę wcześniejszą powieść. I jest jeszcze ostatnia nowość „Gdzie śpiewają raki”: „Akcja powieści osadzona jest w sennym amerykańskim miasteczku Berkley Cove na wybrzeżu Północnej Karoliny. To właśnie tam, na pobliskich bagnach, żyje Kya Clark. Została porzucona w wieku 10 lat, jej domem i nauczycielką jest natura. Wśród mieszkańców krążą o niej różne legendy: że jest dzika, niezdolna do życia w społeczeństwie, być może nawet niebezpieczna. Dlatego gdy pewnego dnia na bagnach zostaje znalezione ciało młodego mężczyzny, podejrzenia w sposób naturalny kierują się na dziewczynę.” – zapowiada się intrygująco, no i wiele tu opisów przyrody, co akurat od zawsze lubię.

Następny stosik pojawi się już na koniec roku, bo spłynie pewnie coś jeszcze i pewnie coś kupię przy okazji Black Friday,  lub z innych okazji / bez okazji ;) Miłego weekendu.

stosy na koniec października

DSC07748

Na koniec miesiąca uzbierało się znów zarówno moich zakupów jak i  książek recenzenckich. Stos po lewej to moje zakupy. Na samym dole cudna książka o Tatrach „Piarżysko” Michała Jagiełły, potem wywiady Dorocińskiego z ludźmi zajmującymi się naszą planetą: naturą, zwierzętami, środowiskiem, „Powrót do Missing” za dyszkę i „Amerykańska sielanka” za 8 zł z allegro. Inne już nieco droższe, ale też w promocjach. Pięć książek od góry, czyli „Chrobot”, „Sztormowe ptaki”, „Dziewczyna z konbini”, „Pszczelarz z Sindżaru” i „Urbex History” to nabytki z Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.

Stos po prawej to stos książek od wydawnictw. „Czerwień” to wygrana na FP strony Wydawnictwa W.A.B, która dotarła do mnie po chyba miesiącu dopiero. Na samym dole piękny album od Rebisa „Nasza planeta”, potem „Widok piękny bez zastrzeżeń” Karłowicza, to upominek od znajomej z FB (znów piękna książka o Tatrach), dalej pięć pozycji od Wyd. Poznańskie, kolejne to już nawet nie pamiętam od kogo (Muza, Tania Książka, Editio i chyba „Mr. Breakfast Carrolla od Wyd. Rebis). Jest tego tyle, że ho ho. 

A już jutro recenzja „Rytuałów wody”, czyli drugiej części „Ciszy białego miasta”, o której pisałam tutaj.  

P.s. sorry za krzywo zrobione zdjęcie ale zmęczona jestem wyjątkowo, a niestety blog też zmniejsza fotki  i trochę psuje rozdzielczość, więc niektóre tytuły są niestety niewyraźne.

stosik na koniec września

Oto, by nie być gołosłowną (bo ostatnio na facebooku oświadczyłam, że nie potrafię zliczyć ile mam nieprzeczytanych książek ;) stos na koniec miesiąca. Tak będę właśnie robić, na koniec każdego miesiąca będę pokazywać co napłynęło. A dobra jest mnóstwo, bo i mnie wszystko interesuje i zaciekawia. Gdybym czytała wyłącznie jeden gatunek literacki, nie byłoby tyle „zachciewajek”, ale że mnie ciągnie w różne literackie kierunki i tyle naprawdę dobrych książek wychodzi, no to jest jak jest. I tak, kolejny papier i nie biblioteka. 

DSC06885

Stos po lewej to stos od wydawnictw, czyli książki, jakie wybrałam sobie do recenzji, no… poza jedną, bo ta przyszła przypadkowo i nie wiem czy ją będę czytać w ogóle („Zakulisowe umowy, które zmieniły świat”). Jak widać Wydawnictwo Poznańskie szaleje. Moja współpraca z księgarnią Tania Książka się rozwija (właśnie czekam na kolejną przesyłkę). Sporo już zrecenzowałam, a mianowicie (można klikać w tytuły):

  1. „Z miłości? To wspólczuję. Opowieści z Omanu” Agata Romaniuk” (od Wyd. Poznańskie)
  2. „Pokazucha. Na gruzińskich zasadach” Stasia Budzisz (od Wyd. Poznańskie) 
  3. Ani złego słowa Uzodinma Iweala (od Wyd. Poznańskie)
  4. Miasto Duchów” Krzysztof Bochus (od Autora)
  5. „Uwolniona. Jak wyształcenie zmieniło moje życie” Tara Westover (od Tania Książka)
  6. „Płynąc do domu” Deborah Levy (od Tania Książka)

Jutro pojawi się recenzja książki „Powiedzieli, żebym przyszła sama. Za linią dżihadu” Souad Mekhennet (od Wyd. Poznańskie), a na dniach recenzja „Białego Morza” Roya Jacobsena (też od Wyd. Poznańskie). Reszta powolutku, po kolei. A „Łańcuch” ze stosu po prawej powinien być na recenzenckim, bo też dostałam, ale mi się pokiełbasiło… :)

Po prawej zaś jest mój „kupny” stos (poza „Łańcuchem” jak wspomniałam) z całego m-ca. Świetne pozycje, przynajmniej tak myślę. To co przyjdzie na dniach, pokażę na koniec października, bo już mi się zapomniało te kilka książek dołożyć. No to pozdrawiam! :)

stosik na koniec sierpnia

Nazbierało mi się książek od ostatniej notki „stosikowej”, zatem, by blog nie „zasnął” pokażę Wam co takiego mi przybyło. Wszystkie właściwie były już pokazywane stopniowo na facebooku (przy okazji zapraszam na mój fanpage: https://www.facebook.com/czytajodlewej/). Są dwie kupki. Ta po lewej, to książki, które sama sobie kupiłam, natomiast ta po prawej, to książki od wydawnictw, które już częściowo zrecenzowałam. Pod zdjęciem będą linki do moich „wypocin”, jeśli ktoś jest ciekaw moich wrażeń. Aha, „Taśmy rodzinne” Marcisza wygrałam na FP wydawnictwa W.A.B.

DSC06645

 

  1.  „Budząc lwy” Ayelet Gundar-Goshen
  2. „Duchy K2. Epicka historia zdobycia szczytu” Mick Conefrey
  3. „Zniknięcie Annie Thorne” C.J. Tudor (to ta z ludzikami na grzbiecie)
  4. „Historia wilków” Emily Fridlund
  5. „Mapa soli i gwiazd” Zeyn Joukhadar

Aktualnie czytam „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen. Dawkuję sobie tę książkę, bo to przepiękne wspomnienia, nie mające zbyt wiele wspólnego z filmem, ale to dobrze. Recenzja pojawi się już niebawem. Miłego weekendu :)

stos urlopowy

Wcale nie stos urlopowy, po prostu naprzychodziło tego zaś do mnie :) Kilka przesyłek z allegro, jakieś tanie książki, promocje itp. (jak ja uwielbiam polować na takie przeceny), plus jedna recenzyjna od wyd. Czarna Owca „Przeciwko bratu” Marcina Dudzińskiego – kryminał z akcją w Częstochowie (czyli moim mieście), już czytam i już mi się ogromnie podoba :)

DSC06070

A że mam urlop to i głowa lżejsza i czytać można, chociaż i tak czasu nie ma, no bo urlop i chciałoby się i to i tamto, i tu pojechać, i tam pojechać… No i tak to. Pozdrawiam wszystkich :)

Stosik na lipiec

Dawno nie pokazywałam tu zdobyczy z ostatnich tygodni. Trochę przybyło. Jest kilka egzemplarzy do recenzji m.in. Jensen (czytam właśnie, świetna sensancja, trzecia część z Nielsem Oxenem), jedna książka Brejdyganta „Układ”, ale głupio czytać 2gą część bez znajomości „Rysy” więc dokupiłam, „Grecja,  Gorzkie pomarańcze” Dionisiosa Sturisa, „Yeti” Taylora i „Początki” Carla Frode Tillera. Reszta to są moje małe „zakupy” w sporych promocjach. I jak zawsze, przydałoby się więcej czasu… Aaa.. na samym dole z niewidocznym tytułem jest przepiękna książka „Na Giewont się patrzy”- Barbary Caillot-Dubus i Aleksandry Karkowskiej, niebawem coś o niej napiszę.

DSC05811

Targi Książki w Warszawie 2019

Targi jak to zawsze są możliwe dla mnie jedynie w sobotę, a więc wiadomo, że człowiek narażony na tabun ludzi, przepychanie, duchotę i ścisk. Wiadomo, dlatego już nie narzekam na to, bo po co? Nie uniknie się tego i komentarze, że zła organizacja (tu się akurat nie zgodzę), czy że „lepiej w czwartek i piątek” mnie nie ruszają. Jest jak jest, a ja w czwartek i piątek nie mogę. A bardziej duszno i tak jest zawsze na targach w Krakowie.

Jakby nie było, zawsze cieszy mnie wizyta na targach i choć rabatów dużych nie ma, to zawsze warto coś kupić, choćby dla samej przyjemności i na pamiątkę. Wiadome, że ambitniejszym byłoby spędzić weekend na festiwalu Apostrof czy Big Book Festiwal (w czerwcu), ale jako osoba dojeżdżająca i nie mogąca nocować nie ograłabym tego i nie ogram w żaden sposób czasowo. Dlatego tak, skupiam się na tej „masówie” bo lubię.

Przywiozłam trochę pierdółek, kupiłam parę książek, zobaczyłam kilku pisarzy. Przy stoisku gdzie podpisywał swoje książki Wiesław Myśliwski usłyszałam dialog matki i synka: „Mamo, a kto to jest ten Pan?” – „To jest synku, najmądrzejszy i najlepszy polski pisarz”. No i tak się serce raduje. Mówi się, że Polacy nie czytają. No naprawdę dziwne te statystyki, skoro na targach, czy na choćby różnych festiwalach, spotkaniach jest ogromna frekwencja.