sobota

Guy Grieve rzucił wszystko w diabły i wyjechał w dzicz – jak jest napisane na okładce. Korporacja mu obrzydła i facet zmył się na Alaskę – na rok, a potem napisał o tym książkę „Zew natury”, którą sobie własnie czytam. Genialna. 550 stron wspaniałej przygody. Często mam ochotę sama rzucić wszystko w cholerę….

W galerii wystawa kotów rasowych, co sprawia, że tłumy i duchota otaczają te biedne zwierzaki i chociaż leżały sobie na swoich podusiach i wydawały się być całkiem zadowolone, to jednak nie jest dobrym pomysłem ludzki spęd i zagłaskiwanie na śmierć w centrum handlowym. Cóż… Ludzkość głupieje….

:)

pozwoliłam sobie wkleić obrazek z shapes.pl bo genialny :)

a że dzisiaj Międzynarodowy Dzień Przytulania (ponoć) to przytulajmy się wszyscy razem, będzie cieplej ;))

:)

No to witajcie w nowym roku :)

Krótko: od jutra łapie mnie rutyna pracowa ale nie dam się. I obiecuję, że nie będę tu już marudzić (no, albo może przynajmniej w mniej upierdliwy sposób;))  

Popołudnie z Topem Wszechczasów Trójki wywołało wiele emocji (jeden z moich ukochanych utworów the best of the best na miejscu 5!) , a poza tym, mimo dopołudniowego doprowadzania się do porządku po Sylwestrze to był bardzo dobry i przyjemny dzień :)

Pozdrawiam :)

wszystkiego dobrego

Kolejny rok się kończy. Nie wiem kto wymyślił pojęcie czasu w ogóle, bo dla mnie jest to wszystko nieco kosmiczne. Nigdy nie lubiłam Sylwestra ale też nie napinam się specjalnie, nie zmuszam do niczego i z uśmiechem traktuję pytania tuż po – „jak spędziłaś Sylwestra?” – „Sam zszedł” odpowiadam kopiując bezczelnie pewien stary dowcip ;)

Jeśli chcę zostać w domu – zostaję w domu zakopując się z książką pod kocem, mając pod ręką dobre wino. Jeśli zdarza się u kogoś domówka w mniejszym lub większym towarzystwie to też nie odmówię (jak w tym roku właśnie). Życzę wszystkim udanego Sylwestra – spedźcie ten wieczór tak jak chcecie….

Poza tym, nie robię podsumowań, nie planuję. Z reguły i tak wszystko jest na odwrót, na przekór, inaczej. Tylko co do czytania powiem, że zamierzam bardziej się przykładać do pisania o książkach jakie przeczytam, mniej kupować, a czytać te z własnego regału przepełnionego już na maksa.

A w tym nowym roku, który to nadejdzie z dniem 1 stycznia (jak ktos to sobie dziwnie ustalił) życzę Wam po prostu wszystkiego dobrego. Żyjcie tak jak chcecie, kochajcie, bądźcie sobą, miejcie odwagę, dobry humor, siłę, dystans do siebie i do świata, oraz…. kasę na wiele wiele wiele nowych książek :))) A temu diabełkowi z rysunku Mleczki, pokazujcie język albo jak trzeba środkowy palec ;) bo on zmierzły jest i upierdliwy (wiem coś o tym ;))

[music na dzisiejszy wieczór tutaj = uwielbiam! a to jeszcze bardziej :)]

you should hide while you can

Zamiast kolęd słucham tego i tego.  Byłam nawet w kościele, co mi się zdarza raz na rok albo raz na dwa lata, ale kompletnie nie rozumiem o co w tym chodzi, chociaż czasem chciałabym. Nie ogarniam. Może za głupia jestem…

Zamiast tego całego świętowania, przeniosłam się do świata dwóch księżyców 1Q84 Murakamiego, gdzie dwie samotne dusze krążą blisko siebie nie mogąc się spotkać… Co będzie dalej, dowiem się jak doczytam te pozostałe 250 stron 3go tomu.

Nie dostałam świątecznych prezentów (bo u nas w rodzinie się nie praktykuje), za to sama kupiłam sobie kilka książek po niższych (często sporo niższych) cenach. Powiem o nich w późniejszym czasie.

Zmarł Michał Sumiński, pamiętacie „Zwierzyniec” ? i to z jaką pasją opowiadał o przyrodzie, zwierzętach? Chłonęłam zawsze te jego opowieści jak gąbka. Niezwykły talent gawędziarski i charyzma … Szkoda, że już teraz nie ma takich programów…

Don’t you see. This is just an endless ride. Here they come to take
away your soul and pride. And it’s all rights removed.
A restless soul. You’ll never grow old. Too scared to let go.
Drifting back in the echoes of your past. Run ’till you fall.

(Airbag)

Udanego wieczoru :)

:)

Lirael zaproponowała fajową zabawę tytułami książek, jakie przeczytało się w 2011, wystarczy wlepić je wg własnego uznania w gotowy tekst podany na jej blogu. I sobie wykombinowalam taką małą historyjkę, dla odskoczni od durnego poniedziałku i całych tych około-świątecznych bzdetów. Oto ona:

Mój dzień w książkach
Zaczęłam dzień z Lodem w Żyłach, w drodze do pracy zobaczyłam Pierwszy śnieg i Białego Pająka i przeszłam obok Pałacu Północy, żeby uniknąć Komety nad Annapurną, ale oczywiście zatrzymałam się przy/ Na zachodniej ścianie Makalu.
W biurze szef powiedział: Pierwsze, drugie… zapnij mi obuwie i zlecił mi zbadanie Krwi którą nasiąkła.
W czasie obiadu z Dopplerem zauważyłam Zamierające światło, pod Gwiazdami Smoka.
Potem wróciłam do swojego biurka Z pokorą i uniżeniem.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Greckie pomidory, czyli dom na końcu drogi ponieważ mam Wolnego Ducha.
Przygotowując się do snu, wzięłam Zatrute Ciasteczko i uczyłam się Partytury Śmierci zanim powiedziałam dobranoc Zaułkowi Diabła.

;) fajnie wyszło ;) jakbym po jakichś dragach była ;D

…………..

„Dziś musi być czwartek. Nigdy nie mogłem się połapać, o co chodzi w czwartki.” — Douglas Adams, „Autostopem przez Galaktykę”

Koszmarny dzień, mam ochotę cos rozwalić, i weź tu człowieku nie pal! ciul – rzucę z Nowym Rokiem, albo i nie..

W tv pokazują nakręcony filmik, na którym 3 letnie dziecko trzyma w buzi zapalonego papierosa, wdycha dym, czy się zaciąga ciężko powiedzieć, ale kurna, sam fakt!! –  potem bierze siekierę i wali lalce w głowę – ojciec kręci film dla zabawy, śmiejąc się (w tle słychać matkę i jej zadowolenie z sytuacji) a potem wrzuca to na jeden z portali społecznościowych, tłumacząc, że przecież to zabawne było. no ja przepraszam, ale nie pojmuję… co się ludziom we łbach przestawia?

Net też mnie zaczyna irytować, czytam bzdety, ‚dyskusje’ na wielce ‚ważne’ tematy, pierdoły jakieś, marnując czas i irytując się, zamiast się skupić na czymś bardziej pożytecznym.

Mam sporo nowych książek, stare czekają na półkach, w planach kino w weekend, a kuźwa mać, nie dość że pracuję z debilami, to zamiast odpocząć od tego chłamu i tępoty, katuję się wieczorem durnotami jak pojebana jakaś. Ewidentnie coś z tym czwartkiem nie tak.

Pogadałam. Dobrej nocy.

„Jeśli jeszcze kiedykolwiek spotkam siebie samego – oświadczył Zaphod – to tak się trzasnę, że od razu zapomnę, kto mi przywalił.” (Douglas Adams)

;)