stosik grudniowy

Faktycznie, niewielki stosik w tym miesiącu. Nie kupowałam zbyt wiele, a egzemplarze recenzenckie tylko trzy tym razem: „Niewiarygodne” (recenzja tutaj już była), „Milion małych kawałków” i „Pustelnik” Nordbo (czytam, ale jakoś męczy i nudzi, jestem w połowie, poprzednie kryminały tego autora były chyba lepsze).

Sama kupiłam sobie 4 książki z wydawnictwa Sonia Draga, które uważam za jedne z lepszych, bo wydaje powieści z wielu krajów, o których chcę czytać i autorów o których często pierwsze słyszę. I tak właśnie jest z książkami „Śmierć to udręka” i „Dyktatura strachu” (tłem jest Syria) oraz „B jak Bejrut” (tłem Liban), do tego jeszcze włoskie tło czyli „Historia porządnej rodziny” Rosy Ventrella i „Blask” Margaret Mazzantini (ta ostatnia za 7zł).

I z innej bajki nabytkiem jest reportaż / opowieść o Bieszczadach z wyd. Czarne czyli „Kiczery” Robińskiego. Czytać by się chciało, choć sił nie ma, bo człowiek zmęczony pracą, no ale cóż. Może choć trochę uda się odetchnąć.

No, to miłego  czasu:)DSC08043

„Przeciwko bratu” Marcin Dudziński

67273413_2304114496304664_7331046623474089984_n

Kiedy usłyszałam, że wydano kryminał z Częstochową w tle, czyli miastem moim rodzinnym, gdzie żyję od wielu lat, wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać.  Topografia miasta, która pewnie tych, co Częstochowy nie znają, może mało interesować, jest dla mnie akurat jednym ze składników, który mnie dosłownie urzekł. Czytając, miałam od razu przed oczami te wszystkie ulice, miejsca, knajpy, kościoły, budynki… Wszystko było takie rzeczywiste. Dodam też, że mamy tu świetnie nakreślonych bohaterów i bardzo dobrze skonstruowaną fabułę i intrygę. Nie jestem fachowcem, ale dla mnie, jeśli książki nie da się odłożyć, bo tak wciąga, to znaczy, że jest bardzo dobra. 

Na powyższym kolażu zdjęć, jakie zrobiłam, najważniejszym jest zdjęcie w środkowym rzędzie, pierwsze od lewej: książka na tle „Trójkąta” czyli Komendy Miejskiej Policji. To tutaj urzęduje jeden z bohaterów, Jerzy Walter, komendant policji, to tu ma swój pokój i  biurko, na którym wśród korenspondencji znajduje anonimy dotyczące mrocznej „działalności” swojego brata: Stanisława Waltera, który z kolei urzęduje w Archikatedrze pw. Świętej Rodziny, jako biskup pomocniczy (pierwsze zdjęcie od góry to fragment Katedry właśnie). To tam, w zakrystii, wydarzą się rzeczy, które o 180 stopni wywrócą do góry nogami życie młodej prawniczki, Alicji Drylskiej, pracującej dla kurii. To tu również, ukryty w kącie, w cieniu, przypatrywał się wszystkiemu będzie Julian, tajemniczny, nieprzystosowany do życia w społeczeństwie chłopak. 

Co łączy te wszystkie osoby? Jakie tajemnice ukrywa biskup? Dlaczego Alicja znalazła się w zakrystii katedry? Dlaczego Jerzy będzie musiał wystąpić przeciwko bratu? I komu będzie grozić wielkie niebezpieczeństwo? A przede wszystkim, skąd w ludziach bierze się tyle zła? pierwotnego, przerażającego, rosnącego w siłę zła i gniewu? Czy człowiek jest z gruntu zły, czy też może kształtuje się ono w nim jako wypadkowa pewnych wydarzeń i emocji z dzieciństwa? To tylko kilka pytań, jakie mogę postawić, by zachęcić do lektury, nie zdradzając zbyt wiele z fabuły.

Czy faktycznie kościół i kuria rządzą miastem prowadząc ciemne i szemrane interesy, w które zamieszani są biznesmeni i urzędnicy? Czy biskup nie powinien być bogobojnym i skromnym człowiekiem? Owszem powinien, ale nie jest. Jest obrzydliwy. I niebezpieczny. „Bóg był jedynie przykrywką. Wiara była jedynie drogą, a nie celem. Swoją modlitwę znajdował w podłości i pogardzie. Tylko to go naprawdę napędzało”.

Polubiłam za to bardzo komendanta policji – Jerzego Waltera i jego kolegę, policjanta Marczuka, który ma poczucie humoru i zawsze można na niego liczyć. Przeraził mnie Julian, choć z drugiej strony było mi go żal. Dlaczego? Jaka jest jego historia i rola w tej książce? 

A sama Czestochowa, miasto „Świętej Wieży”, ze względu na klasztor na Jasnej Górze, (jak śpiewał Muniek Staszczyk z zespołu T.Love, wywodzącego się również z Czestochowy, ich muzyka też pobrzmiewa w ksiażce), będzie zalewana deszczem, niekończącymi się litrami wody, co doda bardzo posępnej atmosfery już dość mrocznej historii. „Wszystko wyglądało, jakby było umieszczone w worku foliowym. W jednorazowej reklamówce, którą w tych stronach nazywano zrywką. Tego dnia wszystko było w zrywce. Ulice były w zrywce. Budynki były w zrywce. Nieliczni przechodnie dusili się w niej. Kątem oka spojrzała na Jasną Górę. Cały klasztor zmieścił się w wielkiej, zacierającej kształty zrywce. W Alejach Najświętszej Marii Panny wszystko było bez wyrazu. Lejąca się z nieba woda zmyła zupełnie koloryt miasta”. 

Świetna, porywająca opowieść, sprawnie napisana z doskonałym, otwartym zakończeniem, sugerującym kolejną część z Walterem lub Walterami w roli głównej. Czekam. Polecam.

„Przeciwko bratu” Marcin Dudziński, wyd. Czarna Owca, 2019

„Dziecko” Fiona Barton

Fiona Barton_Dziecko grzbiet 32_3 mm.indd„Czasem przekonanie, że wie się wiele, może okazać się niebezpieczne, bo kto tak naprawdę w pełni zna inną osobę? Można dotknąć skóry, ale nigdy nie przebijesz się do mięsa. Nie wnikniesz do szpiku kości”.

Fiona Barton, brytyjska reporterka i dziennikarka, postanowiła napisać drugą książkę. Debiut „Wdowa” (którego nie znam) ponoć będzie ekranizowany, natomiast kolejna powieść „Dziecko” okazała się być całkiem dobrym thrillerem/kryminałem. Początkowo, nie sądziłam, że akcja się rozkręci, troszkę zamieszania stanowił dla mnie podział na rozdziały. pisane każdy z perspektywy innej kobiety. Niemniej jednak, da się to opanować i potem lektura idzie jak z płatka, fabuła wciąga i właściwie nie wiadomo kiedy, książka się kończy. 

Na budowie, podczas prac, robotnicy znajdują szkielet małego dziecka, właściwie noworodka. Kate Waters, reporterka gazety „Post”, czytając newsa o sensacyjnym znalezisku, „czuje w kościach”, że to będzie wielka sprawa, którą to właśnie ona powinna się zająć. Jej reporterski nos już węszy. Nie tylko sensację, ale na pewno wiele tajemnic, które się w tej sprawie kryją. Od razu zaczyna prowadzić swoje małe prywatne śledztwo. Musi być pierwsza. Musi wreszcie zabłysnąć w gazecie, tym bardziej, że szykują się zwolnienia. Nie przypuszcza, że nie będzie to zwykłe śledztwo i nie spodziewa się, że tak się w nie zaangażuje. Jej pokłady empatii i zwykłej ludzkiej dobroci pomogą w rozwiązaniu tej bardzo trudnej, jak się okaże, sprawy.

Emma – druga kobieta z kolejnych rozdziałów książki, czytając tego samego newsa, sprawia wrażenie przerażonej odkryciem, ale i liczącej na ciąg dalszy w tej sprawie. Dlaczego? Czuć, że nosi w sobie jakiś wielki ciężar, o którym nikomu nie mówi, ale chciałaby, by wreszcie ktoś go z niej wydobył. Jej relacja z matką, Jude (kolejną kobietą z kolejnych rozdziałów książki) nie jest typową relacją matki i córki. Dlaczego? Obie są wobec siebie oschłe, obie mają do siebie pretensje o przeszłość, obie cały czas myślą o Willu. Kim był i jaki miał wpływ na Emmę i Jude? Co takiego wydarzyło się wiele lat temu, że Jude jest jaka jest? Co stało się Emmie, która tak zamknęła się w sobie, że nawet jej mąż nie zna jej przeszłości? I co ma z tym wszystkim wspólnego znaleziony na budowie szkielet dziecka, zakopanego tam wiele lat temu… ?

Stopniowo zaczynamy być wprowadzani w ciąg wydarzeń poprzez retrospekcje i wspomnienia Emmy i Jude. Dodatkowo możemy łączyć je z odkryciami reporterki Kate, która zawzięcie grzebie w archiwach i próbuje wraz z policją odkryć, co wydarzyło się w Woolwich i kim jest znalezione na budowie dziecko.  Finał będzie zaskakujący.
„Kiedy prawdę zastępuje się milczeniem, milczenie jest kłamstwem” cytat Jewgienija Jewtuszenko umieszczony na początku książki dobrze pasuje do całej fabuły. Polecam. Czyta się szybko, jest to książka na jeden, dwa wieczory do pochłonięcia i zapewnienia sobie rozrywki. Nic ambitnego, ale jeśli macie chęć na trzymającą w napięciu książkę, to sięgnijcie. Premiera 15.02.2018.

ps. troszkę dziwne były dla mnie niektóre słowa np. „pierwiastek” – kobieta która rodzi dziecko po raz pierwszy, albo „ejtisowy kostium” jako kostium z lat 80-tych. Ale może się nie znam… 

„Dziecko”, Fiona Barton, tłum. Agata Ostrowska, wyd. Czarna Owca 2018.