stosik grudniowy

Faktycznie, niewielki stosik w tym miesiącu. Nie kupowałam zbyt wiele, a egzemplarze recenzenckie tylko trzy tym razem: „Niewiarygodne” (recenzja tutaj już była), „Milion małych kawałków” i „Pustelnik” Nordbo (czytam, ale jakoś męczy i nudzi, jestem w połowie, poprzednie kryminały tego autora były chyba lepsze).

Sama kupiłam sobie 4 książki z wydawnictwa Sonia Draga, które uważam za jedne z lepszych, bo wydaje powieści z wielu krajów, o których chcę czytać i autorów o których często pierwsze słyszę. I tak właśnie jest z książkami „Śmierć to udręka” i „Dyktatura strachu” (tłem jest Syria) oraz „B jak Bejrut” (tłem Liban), do tego jeszcze włoskie tło czyli „Historia porządnej rodziny” Rosy Ventrella i „Blask” Margaret Mazzantini (ta ostatnia za 7zł).

I z innej bajki nabytkiem jest reportaż / opowieść o Bieszczadach z wyd. Czarne czyli „Kiczery” Robińskiego. Czytać by się chciało, choć sił nie ma, bo człowiek zmęczony pracą, no ale cóż. Może choć trochę uda się odetchnąć.

No, to miłego  czasu:)DSC08043

Spotkanie z Cezarym Łazarewiczem

Wczoraj w moim mieście odbyło się spotkanie z jednym z najbardziej znanych dziennikarzy prasowych, reporterem, laureatem Nagrody Nike za książkę „Żeby nie było śladów”, Panem Cezarym Łazarewiczem.

Niezwykle miły i sympatyczny to człowiek, ciepły i pełen humoru. Opowiadał o początkach swojej pisarskiej kariery, o tym jak kończy się już właściwie rynek prasy papierowej, a era internetu i portali internetowych traktuje tematy dobre dla reportera często bardzo pobieżnie i „na szybko”. Stąd książki, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Wszystkie jeszcze co prawda przede mną, ale już nie mogę doczekać się lektury, tym bardziej, że podczas rozmowy P. Łazarewicz opowiedział kilka ciekawych smaczków i „spoilerów”. Wspominał o tym, jak mu się pisało wszystkie książki, jak bardzo lubi „grzebać” w różnych starych gazetach, papierach, szukać ludzi wymienionych tam wiele lat temu, rozmawiać z nimi, wspominał czasy PRL’u. Bardzo ciekawe spotkanie i oby więcej takich w moim mieście.

Nie brałam wszystkich książek ze sobą, by uzyskać autograf, bo jednak trochę byłoby mi ciężko. Wzięłam tylko jedną, a niebawem wezmę się też za ich lekturę.