„Hard Land” Benedict Walls

„W ostatnich tygodniach jak uzależniony oglądałem klasyczne filmy. Prawie wszystkie poruszały tematy, nad którymi nigdy jeszcze nie zastanawiałem się w taki sposób. Potem, w nocy, widziałem stary Nowy Jork i Marlona Brando krzyczącego w „Na nabrzeżach”: „Mogłem być kimś!”, albo Anitę Ekberg, która w „La Dolce Vita” kąpie się w Rzymie w fontannie Di Trevi, albo tego chłopaka z „400 batów”, który ucieka z domu i włóczy się po Paryżu. Rozmyślałem o francuskich filmach, których tak naprawdę do końca nie rozumiałem, ale fascynowała mnie ich nonszalancja. A potem uświadomiłem sobie, jak mało w ogóle wiedziałem: nic o miłości, nic na temat świata. Nie licząc wizyty u Jean, znałem tylko naszą zabitą dechami dziurę oraz kilka zakątków w Missouri i Kansas. Teraz zaś moja głowa była wypełniona tymi obcymi miejscami i ludźmi, podczas gdy Grady przypominało stare jeansy, z których już dawno wyrosłem.”

Małe miasteczko Grady w stanie Missouri, gdzie wszyscy się znają, gdzie nie ma co robić, jest domem piętnastoletniego Sama. Chłopiec pragnie w życiu czegoś więcej niż tylko szwendania się po ulicach, które są „nazywane nazwiskami ludzi, którzy nigdy dobrowolnie nie postawili stopy w tym mieście”. Podczas wakacji Sam zatrudnia się w kinie, próbując wymigać się od wyjazdu do nielubianej ciotki. Tam nawiązuje głębszą relację z trójką nastolatków, to z nimi spędza większość czasu, oglądając filmy, sprawdzając swoją odwagę podczas skoków do jeziora czy szybkiej jazdy pick-upem. Przez cały czas przewija się tu również tajemniczy poemat „Hard Land” i jego sens, który od lat próbują odgadnąć uczniowie ze szkoły w Grady. Cała powieść to historia dorastania i dojrzewania, mierzenia się z problemami. Sam jest chłopcem, który często miewa ataki paniki, ale jego odwaga wbrew pozorom jest ogromna. Mierzy się ze śmiercią matki chorej na raka, mierzy się z samotnością, po wyjeździe z miasteczka jego najlepszego przyjaciela, ale nadal się mierzy, nie odpuszcza, buduje swój charakter.

Wspaniale się to czytało, autor pisze pięknym językiem oddając w niezwykły sposób klimat lat osiemdziesiątych, ale też uczucia jakie targają Samem, który jak na swój wiek i początek dorastania jest bardzo mądrym i wrażliwym chłopcem, który bardzo tęskni za mamą. „Dlaczego zostawiłaś mnie samego?”. Ona jednak nie odpowiadała. Nie żyła, a każda myśl o niej była jak wejście do opustoszałego pokoju, w którym nie wiadomo nawet, gdzie usiąść”.

Dużo tu melancholii i nostalgii, które dodają nastroju opowieści. Czytając tę książkę ma się faktycznie poczucie smutku za tymi latami, kiedy samemu było się nastolatkiem, spędzało beztrosko wakacje, przeżywało pierwsze miłości. „Powrócisz do tych lat, lecz nigdy już do nich nie wejdziesz. Młodość to miejsce, które opuściłeś”.

Wzruszająca powieść. Była jedna rzecz, która mnie irytowała: brak tłumaczenia na polski słowa „mall”, jako centrum handlowe, a tylko wyjaśnienie go w przypisie. Nie rozumiem zabiegu, było to dla mnie dość dziwne, choć pewnie jest na to jakieś wytłumaczenie. Ale ogólnie bardzo polecam. Ciepła i nostalgiczna opowieść. Poruszająca.

„Life moves pretty fast. If you don’t stop and look around once in a while, you could miss it’ (Ferris Bueller}”.

„Hard Land” Benedic Wells, przekład Viktor Grotowicz, Wydawnictwo Poznańskie, 2022