„Bezwład” Jessica Barry

bezwlad-w-iext54756136„Uciekaj, musisz uciekać. Potykam się, krok mam ciężki. Ruszam do przodu, deszcz płynie mi po twarzy, brudne włosy przylepiają się do czoła, zasłaniają oczy. Deszcz jest rzęsisty, rzuca się gniewnie na ziemię, niczym wściekły dwulatek. Próbuję zrobić głęboki wdech, ale ksztuszę się wodą. Dobra. Przeczekaj to. Ciskam torbę na ziemię. Aż chlupocze przy lądowaniu. Palce znów zaczęły mi sinieć, więc wtykam je sobie pod pachy, żeby jakoś je ogrzać. Tak szybko zrobiło się tak strasznie zimno, a drzewa tylko trochę osłaniają mnie przed wiatrem hulającym po lesie. Czuję jak cierpną mi palce w przemoczonych butach, zakończenia nerwowe pieką, nim zupełnie tracę w nich czucie. Nie mogę się zatrzymywać. Jeśli się zatrzymam, umrę. A za dużo już przeszłam, żeby teraz umrzeć”.

Alison cudem uchodzi z życiem z katastrofy lotniczej małego samolotu. Pilot ginie na miejscu. Poznajemy Alison w momencie, kiedy pokiereszowana i ledwo żywa rozpoczyna ucieczkę z miejsca wypadku. Przed nią surowe tereny Gór Skalistych, dzikie lasy i przestrzeń, w której ciężko spotkać jakiegoś człowieka, no chyba, że tego, który na pewno ją ściga. Co takiego zrobiła, że musi uciekać, by przeżyć? Kto ją ściga? Kto wie, że w ogóle przeżyła? Dlaczego musi się ukrywać? 

Maggie, matka Alison, mieszka w spokojnym miasteczku Owl’s Creek w stanie Maine. Dowiaduje się o wypadku, ale od początku nie wierzy, że jej córka zginęła. Policja i służby działające na miejscu katastrofy nie odnalazły ciała, mówią, że być może spłonęło. Nie ma jednak pewności, choć nikt, poza matką Alison nie wierzy, by ktoś mógł przeżyć taki wypadek. W przygotowaniu uroczystość żałobna, ale Maggie nie czuje się gotowa na pożegnanie córki. Z miejsca katastrofy policja przywozi jej znaleziony złoty medalion, który córka zawsze nosiła. To jedyna pamiątka po niej. Nie gasnąca nadzieja matki prowokuje ją do rozgrzebania przeszłości, zarówno swojej, która jest bardzo bolesna, jak i przeszłości córki, która wcale nie była lepsza.

Z racji tego, iż autorka serwuje nam dwutorową narrację (raz mówi Alison, raz Maggie), to książkę czyta się ciekawiej. Obie kobiety wspominają swoje życie i tajemniczą przeszłość. W miarę jak Alison ucieka i próbuje przetrwać w surowych okolicznościach, matka drąży, wypytuje, szuka informacji o swojej córce i jej przyszłym mężu, Benie, z którym Alison się zaręczyła i który, jak podają media, był pilotem feralnego samolotu i jednocześnie znanym, bogatym biznesmenem. Dlaczego matka nie wiedziała o zaręczynach córki? Dlaczego nie wiedziała właściwie niczego o jej dorosłym życiu? „Bycie matką dorosłego dziecka to jednocześnie podziwianie osoby, którą ono się stało, i opłakiwanie wszystkiego tego, czym się nie stało”.

Czytelnik stopniowo dowiaduje się, że obie kobiety nie miały ze sobą kontaktu przez długi czas. Poznajemy przyczyny rozpadu tej relacji, a także te doświadczenia życiowe, które wpływają na ponowną chęć odnowienia tej relacji. Poznając ich życie jest nam łatwiej zrozumieć, dlaczego ta więź okazała się tak trudna, co takiego wydarzyło się przed katastrofą i dlaczego Alison musi uciekać. W tej książce widać też dobrze jak cienka jest granica między miłością a nienawiścią, zarówno w relacji matki i córki, jak i też relacji w związku kobiety i mężczyzny.

Jakie tajemnice skrywa Alison i jak potoczą się jej losy? Czy uda jej się spotkać z matką?Czy prawda może być niebezpieczna i jak rozumieć tytułowy bezwład? 

Bardzo dobrze mi się czytało tę książkę. Oczywiście to thriller, gatunek, w którym niewiele nowego da się wymyśleć, by było wielkie WOW, ale jeśli gwarantuje dobrą rozrywkę i wciąga, to znaczy, że spełnił swoje zadanie. Uważam, że fabuła została świetnie poprowadzona: poprzez retrospekcje do finału, który zaskakuje. Postaci nie są niewiarygodne, może troszkę nazbyt powierzchownie potraktowane, ale przecież to ma być thriller, tu chodzi o dobrą akcję, napięcie – a to było. Dwa wieczory i po lekturze. Jeśli lubicie tego typu książki – polecam.

„Bezwład” Jessica Barry, przekład: Maria Smulewska, wyd. Rebis, 2019