Archiwa tagu: Karolina Drozdowska

„Współczesna rodzina” Helga Flatland

flatKolejna powieść z serii skandynawskiej Wydawnictwa Poznańskie, która mnie ujęła.  Co ciekawe, tu właściwie nie ma akcji jako takiej, za to są przemyślenia i analizy a także cały wachlarz uczuć. Bohaterowie to trójka dorosłego już rodzeństwa. Najstarsza Liv, ma męża i dwoje dzieci; młodsza Ellen ma wreszcie faceta, wydawałoby się, że już na poważnie z którym starają się o dziecko; i najmłodszy Hakon, 30-latek z wadą serca, szukający tylko i wyłącznie wolności, negując wszystko, co wiąże się ze związkami i małżeństwem.

Cała trójka wybiera się na krótkie wakacje do Rzymu. Zabierają rodziców, ojciec ma właśnie obchodzić 70-te urodziny i ma to być taki „niespodziankowy”, przyjemny urlop. Spędzają miło czas, a kiedy podczas kolacji rodzice oznajmiają, że chcą się rozwieść, na cały świat trójki rodzeństwa pada cień. Zaskoczenie miesza się z szokiem i niedowierzaniem, a złość ze smutkiem i w końcu rozpaczą. Czy jest sens rozwodzić się w wieku 70 lat? pytają. Czy po 40-stu latach małżeństwa, naprawdę nie można już tego małżeństwa jakoś dociągnąć… do końca? I skąd w ogóle taki pomysł, że się rozwieść, przecież wszystko układało się świetnie? 

Helga Flatland buduje obraz rodziny, która nagle musi zmierzyć się z czymś bardzo trudnym, zaskakującym i nowym. Jest to nie tylko sprawdzian dla Liv, Ellen i Hakona, ale też dla rodziców, którzy nagle muszą (choć chcą) zacząć mieszkać i żyć osobno. Czy faktycznie nauczą się tej wolności i samotności? Będzie to na pewno ciekawy element powieści.

Fascynująca jest umiejętność Helgi Flatland w przedstawieniu każdej z trzech postaci rodzeństwa z osobna, przedstawienia jej perspektywy widzenia świata i całej tej sytuacji, w jakiej nagle się znalazła. Decyzja rodziców jest jak lawina. Pociąga za sobą wiele pytań, burzy i niszczy wszystko, co do tej pory było ukształtowane, do czego Liv, Ellen i Hakon byli przyzwyczajeni. A przede wszystkim wypacza obraz samych rodziców. Czy gdzieś znajdzie się miejsce na zrozumienie ich decyzji? 

Najbardziej cierpi Liv, jako najstarsza i najbardziej wrażliwa, traci nagle całe poczucie bezpieczeństwa, staje się nieobecna w swoim własnym małżeństwie i nie potrafi nad tym zapanować. Zaczyna zastanawiać się nad sobą, nad swoim brakiem poczucia niezależności. Dociera do niej, że jest po prostu słaba. Ale nie tylko.

Ellen, wydaje się być bardziej zdystansowana i twardsza, ale rozwód rodziców też odbiera jej spokój i pewność siebie. Czy to wszystko co istniało do tej pory zatem było kłamstwem? „Zawsze byłam przekonana, że rodzice są wiarygodni, że są naszymi świadkami historii, dopiero teraz zaczynam sobie uświadamiać, że wiele rzeczy mogli podkoloryzować, ukrywać lub zwyczajnie na ich temat kłamać. Zawsze co prawda rozumiałam, że są różni, i nie do końca pojmowałam, jak działa ich małżeństwo – choć nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałam – ale byłam przekonana, że dla nich to wszystko ma sens. Że jest między nimi coś, czego ja sama nie widzę i nie rozumiem, coś mieszczącego się poza sferą mojego pojmowania, lecz mimo to istniejącego obiektywnie”.

No i Hakon, najmłodszy, bieniaminek, cudowne dziecko z dziurą w sercu, tak odżegnujący się od związków i deklaracji, nagle czuje potrzebę bliskości tej jednej kobiety, tylko czy nie jest na to za późno? Na nim również odbije się cała ta sytuacja z rozwodem. I właściwie to może on poczuje największy ból i smutek. Dlaczego?

Ta książka jest niezwykle wciągająca. Flatland tworzy genialne portrety psychologiczne. Jeśli ktoś szuka tu ciętych ripost albo szybkiej akcji, to nie ma po co czytać tej powieści. Trzeba się w nią wgryźć, włączyć do krwiobiegu uczuć i emocji, jakie szarpią naszych bohaterów, wleźć z butami w ich głowy i wspomnienia, by poczuć jaka naprawdę jest ta współczesna rodzina. „W ramach rodziny ludzie nigdy nie widzą się nawzajem wyraźnie, patrzą na siebie przez zasłonę łączących ich relacji” – mówi Hakon. I to jest prawda. Kiedy te relacje nagle się zmieniają, kończą, wówczas odkrywamy się, pokazujemy swoje prawdziwe oblicze, widzimy swoje słabości jak na dłoni. Życie w pewnym sensie się wali. Ale każde takie doświadczenie może być wartościową lekcją i to chyba Flatland głównie chciała, moim zdaniem, pokazać. Świetna powieść.

„Współczesna rodzina” Helga Flatland, tłumaczenie Karolina Drozdowska, Wydawnictwo Poznańskie, 2019.