„Kolory zła. Czerwień” Małgorzata Oliwia Sobczak

DSC08023„Dziewczynka siedzi na dywanie przed stojącym w sypialni rodziców lustrem. Lustro bez ramy, oparte o ścianę, wpatruje się w nią, a ona wbija wzrok w swoją twarz. Patrzy na krótko przycięte ciemnobrązowe włosy, zielone oczy, zadarty nos, ładnie wykrojone usta, wydatne kości policzkowe. Uśmiecha się, ale szybko powraca do miny, w której nie widać zębów. Lustruje swoje kościste nogi, wystające kanciaste kolana. Patrzy na chude jak patyki ramiona, na których wisi przyduża koszulka z Myszką Minnie. Zbiera po bokach materiał, pod którym rysują się pączkujące piersi. Ponownie zerka na twarz. Skóra ma śniady, ciepły kolor, podkreślony mocnymi promieniami słońca, które w te wakacje nie przestawało świecić. Oczy iskrzą się kocim wdziękiem. Dziewczynka znów się uśmiecha – tym razem ostrożniej, nie uchylając ust. „Zapamiętaj to – myśli. – Zapamiętaj, jak wyglądałaś”. Tamtego dnia postanowiła, że się zmieni i ta dziewczynka przestanie istnieć. Zostanie tylko wspomnieniem”.

Z podobnej do małpki, dziewczynka zmieni się w Czarną Pumę. Tak od tej pory będą ją nazywać chłopcy, a potem mężczyźni, z którymi będzie miała kontakt. Poznajemy jej historię, która dzieje się w latach 90-tych w Trójmieście, po to, by zrozumieć, dlaczego stała się ofiarą mordercy: psychopaty, który nie wiedzieć czemu wyciął jej usta. Zwłoki Moniki zostają znalezione na plaży, ale po wstępnych oględzinach okazuje się, że nie słona woda była przyczyną śmierci. Poza tym, teraz mamy rok 2013 i sytuacja się powtarza. Kolejna ofiara zamordowana w podobny sposób staje się podmiotem śledztwa prowadzonego przez prokuratora Leopolda Bilskiego. Dodatkowo, Matylda, to dziewczyna o podobnym wyglądzie do Moniki.

Czy ofiar jest / będzie więcej? Kto mógłby popełnić tak makabryczną zbrodnię? Czy to seryjny morderca, czy może naśladowca tamtego mordercy sprzed siedemnastu lat? Prokurator Bilski i jego policyjni koledzy muszą jak najszybciej prześledzić historię obu zamordowanych dziewczyn, które łączyć będzie, jak się potem okaże, nie tylko podobny wygląd. Matka zamordowanej w latach 90-tych dziewczyny, z zawodu bardzo znana sędzia, okaże się tu ważną postacią, która będzie musiała zmierzyć się z przykrymi dla niej wspomnienami i żałobą, która trwa nadal, bo śmierć dziecka, jest czymś, z czym kobieta nie potrafi się uporać, tym bardziej, że mordercy nigdy nie odnaleziono. Teraz wszyscy zaczynają węszyć, policja, prasa, na jaw wychodzą straszne rzeczy. 

Prokurator Bilski to również postać warta uwagi. Złożona, poszukująca miłości, wrażliwa osobowość, ale jednocześnie mroczna i gotowa na wszystko. Z jednej strony brzydzi się przemocą, a z drugiej „zastanawiał się, jak to jest wbić nóż w czyjeś żywe ciało. Najbardziej ciekawił go moment podjęcia działania – ta chwila przekroczenia niewidocznej linii, za którą nie ma odwrotu”. 

No i jest jeszcze patolog sądowy, Tadeusz, skupiony, bardzo dobry w swoim fachu człowiek, który wykonuje swoją pracę z niezwykłą pasją i zawsze pomaga policjantom dostarczając im wiedzy, która niejednokrotnie pozwala ruszyć ze śledztwem do przodu. Genialnie przedstawiona postać, zresztą jak wszystkie w tej książce. Nie ma tu osób zbędnych. Nawet gangsterzy, których poznajemy w latach 90-tych mają swoje ważne miejsce w opowieści i są świetnie pokazani.

To jest bardzo dobry kryminał. Nie sądziłam, że ta książka mnie tak zainteresuje i że pochłonę ją w trzy wieczory, a dodatkowo będę czytać jeszcze w autobusie, żałując, że muszę wysiąść i nie mogę kontynuować lektury. Nie dość, że świetny wątek, bardzo dobrze przedstawione postacie, świetne i zaskakujące zakończenie, to jeszcze klimat Trójmiasta i sporo odniesień do muzyki lat 90-tych, której sama swego czasu słuchałam. Także niektóre opisy, szczególnie dla osób znających Trójmiasto, są świetne i zręcznie wplecione w akcję: „Pierwszy McDonald’s w Gdańsku otwarto na dworcu głównym PKP trzy lata wcześniej. Restauracja pobiła wówczas światowy rekord transakcji jednego dnia. Obecny był przy tym ksiądz prałat Jankowski, który poświęcił obiekt. Dla wielu osób zasady, którymi kierowała się sieć fast foodów, były wręcz szokujące. Obsługa musiała chować stojaki z darmowymi serwetkami, bo klieci masowo wynosili je do domu”.

Nic tylko czytać. Lubicie dobre, polskie kryminały? Sięgnijcie po „Czerwień”. Naprawdę warto. Czekam z niecierpliwością na kolejne książki pani Sobczak.

„Kolory zła. Czerwień” Małgorzata Oliwia Sobczak, wydawnictwo W.A.B, 2019

„Kryształowi. Polowanie” cz.3 – Joanna Opjat-Bojarska

758013-352x500„Na komendzie zawsze pojawiali się rozmaici ludzie – ci z marginesu społecznego, ci, którzy dobrze czuli się w roli ofiar oraz ci, którzy nie mieli skrupułów przed czynieniem zła. W nocy, na kilka chwil, to siedlisko zła i nieszczęść świeciło pustkami, jakby na świecie zapanował spokój, a człowiek przestał polować na człowieka”.

Kryminalna petarda. Nie tylko ta trzecia część, która kończy trylogię „Kryształowych”, ale w ogóle cała ta seria. Pokochałam ten wulgarny i naprawdę brudny świat policji i „kryształowych”, czyli policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Niejeden mężczyzna, autor kryminałów, powinien paść na kolana przed autorką i gratulować jej tak realnego i genialnego przedstawienia tego świata. Nie ma tu delikatności, zawoalowanych połsłówek i zachodów słońca. Jest tu wyłącznie realizm w czystej postaci. Mamy znów umoczonych policjantów, zakulisowe działania mające na celu pogrążanie kolegów, współpracę policji ze światem przestępczym dla obopólnych korzyści, „latanie” dla dilerów, korupcję i ostry język. Wiadome jest, że zdania typu „dzień dobry, jak ci minął dyżur w ten piękny dzień?” istnieją tylko w lukrowanej rzeczywistości, tu natomiast pada: „Spierdalaj”, albo „I chuj mnie to”. Jeśli ktoś jest wrażliwy na przekleństwa, odradzam lekturę :) Ostra jazda, świetne postacie, wiele wątków łączących się w całość to atuty tej książki. Bardzo dobra rozrywka, jeśli lubicie klimaty podobne do starego serialu „Pitbull” (na przykład).

Główną postacią jest Piotr Dobrogowski – Driver – policjant z „kryształowych” (czyli tych czystych, co walczą ze złymi, nieuczciwymi funkcjonariuszami). Driver w drugiej części został olany przez Paulę (swoją tzw. fuck friend, do której chyba jednak poczuł coś więcej), jakiś czas temu rozwiódł się ze swoją żoną Elką i „weekendowo” widuje się z synkiem – Wiktorem. To facet odważny, bezkompromisowy z dobrą intuicją, lubiący adrenalinę (nielegalne wyścigi samochodowe) i ból, który czasem musi poczuć, by ulżyć emocjom, dlatego często robi sobie tatuaże. Często też spotyka się ze swoimi koleżankami na seks, albo chodzi do klubów, gdzie poznaje panienki na jedną noc. Mimo to, to wrażliwy facet, który po prostu tęskni za spełnionym uczuciem, ale chyba sam nie umie się do tego przyznać.

Tym razem, dostaje od szefowej wydziału BSWP, Zośki (ostrej babki, która lubi ostre jazdy, nie tylko motocyklem i jakoś nie pała sympatią do Drivera) sprawę, w której ginie człowiek. Czwórka policjantów, która brała udział w zdarzeniu zeznaje tak samo, ale Driver natrafia na pewne rozbieżności. Zaczyna się zastanawiać, dlaczego ten człowiek zginął, kim był, dlaczego policjanci kłamią i dlaczego, jakiś czas póżniej samobójstwo popełnia Honorata (jedna z tej właśnie czwórki). 

Nie byłoby całej fabuły, gdyby ta powyższa sprawa nie łączyła się z innymi wątkami. Przez to wszystko będzie bardziej skomplikowane, ale też bardziej interesujące. Mamy tu postać niejakiego Kruka, który zgłasza zaginięcie swojej żony, ale nie wykazuje przy tym zbytnich emocji. Kim jest i co ma wspólnego z zastrzelonym przez policjantów człowiekiem? Mamy Hubiego – policjanta, który chce odejść z policji i który cierpi na chroniczną depresję, ale też święty nie jest. Ba, jest niezłym kombinatorem, jak się już okazało w poprzednich częściach, a i tutaj nie będzie zbyt „czysty”. Podobnie zresztą jak Kardasz, który również ma wiele za uszami. Mamy też Nowego, który teraz trzęsie całym narkotykowym światem przestępczym. Kto dla niego „lata”? Kto jest „kretem” w policji? bo trzeba dodać, że do BSWP zaczynają też przychodzić dziwne anonimy. „Nie tylko jako forma wprowadzania w obieg informacji niejawnych, ale również jako broń przeciwko innym kryształowym”. A Karol Śledź,  zastępca naczelnika BSWP, których w genach odziedziczył miłość do rybek i ostrych kobiet (m.in. Zośki) musi nad tym wszystkim zapanować, ale czy faktycznie mu się to uda, kto w ogóle w tym całym bajzlu jest uczciwy a kto gra na dwa, albo i więcej frontów? Jak zakończy się cała historia, szczególnie dla Drivera, który oberwie w tym wszystkim najmocniej? 

Przyznaję, że sama nie wiem, co mam myśleć o zakończeniu. Chciałabym myśleć, że powstanie jeszcze czwarty tom, bo zżyłam się z  bohaterami i żal mi, że to koniec, a tych kilka ostatnich zdań jest jeszcze dla mnie niejasnych.

Świetnie poprowadzona akcja. Bardzo dobrze rozbudowane wątki i postacie. Rzeczywistość policyjna przedstawiona w sposób naprawdę dosadny, mroczny, realny. „Przez lata służby osłuchał się i zgodził z opinią panującą wśród funkcjonariuszy. Koleżanki po fachu dzielili oni na suki, materace i prawdziwe psiary. Suki – pięły się po szczeblach kariery, nie przebierając w środkach, a materace tkwiły raczej w tych samych miejscach, wchodząc w mniej lub bardziej poważne związki”.

Jak dla mnie Pani Joanna Opjat-Bojarska stała się jedną z ulubionych, polskich pisarek i będę teraz polować na wcześniejsze jej książki. Bardzo polecam fanom gatunku i zalecam czytanie po kolei.

Recenzja części pierwszej: „Kryształowi. Świeża krew”.

Recenzja części drugiej: „Kryształowi. Łatwy hajs”.

„Kryształowi. Polowanie” cz.3 – Joanna Opjat-Bojarska, wydawnictwo Muza. 

„Lista Lucyfera” Krzysztof Bochus

Bez tytułu„Trójmiasto nocą było brudne i grzeszne, śmierdzące tytoniowym dymem i odorem alkoholu, śliskie od spermy i rzygowin oddawanych w okolicznych bramach. W dzień przypominało architektoniczną landrynkę przygotowaną dla turystów, atramentową nocą wracało do swojej prawdziwej natury: gwałtownej, tajemnej i pełnej kontrastów”. 

Dlaczego zaczynam od takiego mrocznego opisu? Ano, by wprowadzić was w klimat książki. Tutaj wszystko będzie: brudne, mroczne, złe, dziejące się gdzieś w zaułkach i w rynsztokach chorej psychiki maniakalnego mordercy, który nazwie się Lucyferem. Człowiek, jak się okaże, z pozoru normalny, o banalnym wyglądzie, skrywa w sobie najgorsze zło i psychopatyczny brak empatii, a utworzona przez niego tajemnicza lista nazwisk, z której powoli będzie odhaczał kolejne osoby, stanie się najważniejszym z powodów, dla którego narażać swoje życie będą dziennikarz Adam Berg i podinspektor Andrzej Suchy. Ten pierwszy, z zamiłowania historyk i sympatyk zabytków oraz zaginionych skarbów, będzie bardziej zagrożony, bo to z nim właśnie Lucyfer nawiąże kontakt. Po co? Co z tej relacji wyniknie i dlaczego akurat Berg został „wybrany”? Czyje nazwiska są na liście i dlaczego? I co ma wspólnego z morderstwami znany malarz Zdzisław Beksiński? 

Czyta się tę książkę jednym tchem, wciągnęła mnie maksymalnie, a mrocznym klimatem nie ustępuje najlepszym skandynawskim kryminałom, choć wiadomo, że realia mamy tu nieco inne, polskie. Fabuła bardzo ciekawa, pomysł na główne postaci również. Zarówno Lucyfer, jak i Berg są postaciami z krwi i kości. Berga da się lubić, ma swoje za uszami, ale jest skuteczny mimo, że już niemłody. Dowiadujemy się o nim sporo, śledzimy jego osobiste porażki i dopiero co kiełkujący związek z dziennikarką telewizyjną. Czy będzie miał szansę przetrwać w tej zagrażającej, nie tylko życiu Berga, rzeczywistości? 

Autor serwuje nam dodatkowo, poza śledztwem kryminalnym, sporo ciekawostek historycznych sięgających czasów II wojny światowej. Uśmiechnęłam się, gdy dowiedziałam się, że Adam Berg jest wnukiem Christiana Abella (postaci z poprzednich książek Krzysztofa Bochusa). To detal, który dodał książce dodatkowego smaczku. Może nie powinnam go zdradzać tym, przed którymi jeszcze lektura książki, ale wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać. Mam nadzieję, że to Was zachęci do lektury najnowszej powieści, bo poprzednie były świetne. Pisałam o nich tutaj, tutaj oraz tutaj.

Te wszystkie historyczne ciekawostki wprowadzają dodatkowy wątek, również mocno trzymający w napięciu, w którym Berg odegra niemałą rolę. Pojawią się niebezpieczni ludzie, a niektórzy, już dobrze znani Bergowi, okażą się zupełnie kimś innym, niż się wydawali. No i czasem tak jest, że kiedy już się zna zakończenie, to okazuje się ono dopiero początkiem zabawy. 

Świetna książka! Polecam miłośnikom dobrego kryminału. Mamy tu wszystko: brutalne morderstwa, psychopatę z misją zbawienia świata, świetne postaci walczące „po dobrej stronie mocy”, mnóstwo dobrej historii i sztuki w tle, mroczny klimat Gdańska i nie tylko, kluby, narkotyki, alkohol, seks i sensację. Mnie się ogromnie podobało – lektura tej książki dała mi mnóstwo przyjemności, bo ja lubię takie „mięsiste” kryminały… (nie jakieś pitu pitu :)).

„Lista Lucyfera” Krzysztof Bochus, wydawnictwo Skarpa Warszawska 2019.

„Wampir” Wojciech Chmielarz

525680-352x500Kolejna książka Wojciecha Chmielarza po „Podpalaczu” (recenzja tutaj), która bardzo mi się podobała i której lektura wciagnęła mnie mocno. I szczerze mówiąc już nie mogę doczekać się lektury kolejnych tego autora, a mam jeszcze tylko „Zombie” i „Cienie”.

Akcja dzieje się w Gliwicach, świetnie przedstawionych przez autora jako mroczne, szare miasto ciemnych zaułków, klubów, podejrzanych dyskotek i blokowisk.

„Wilcze Gardło było najmniejszą dzielnicą Gliwic, na dodatek od reszty miasta odciętą czteropasmową wstęgą autostrady A4. Wyglądało to trochę tak, jakby reszta miasta wolała ją trzymać na odległość. Swoją drogą, biorąc pod uwagę pochodzenie, może naprawdę tak było. Wybudowali je Niemcy pod koniec lat trzydziestych jako idealne germańskie osiedle dla zasłużonych członków NSDAP. Trzeba przyznać, że urbanista się postarał, bo po dziś dzień wędrując wybetonowanymi uliczkami, człowiek miał ochotę zacząć maszerować  z ramieniem wzniesionym w rzymskim salucie i z pieśnią Tomorrow Belong To Us na ustach”

Główny bohater, Dawid Wolski (prywatny detektyw) będzie miał sporo pracy, choć właściwie inni cały czas będą twierdzić, że nic nie robi i że za co bierze pieniądze. Sprawa zlecona do wyjaśnienia przez matkę Mateusza, 20-latka, który skoczył z dachu wieżowca, zajmie Dawida na tyle, że zapomni on o tym, by coś jeść, zrobić pranie, spać. To młody, bezwzględny, niepokorny chłopak, nie interesujący się ani swoim wyglądem, ani swoją byłą dziewczyną w ciąży, z przeszłością, o której chciałby zapomnieć i która przystopowała jego prawniczą karierę oraz z rodzicami, którzy nie traktują go poważnie. Nieco zagubiony, wrażliwy, choć na zewnątrz obcesowy twardziel. Czy taki ktoś może być dobrym detektywem? Owszem.

Czy śmierć Mateusza to faktycznie było samobójstwo? Co twierdzą jego koledzy, była dziewczyna, znajomi, rodzice? Jakim chłopakiem był Mateusz? Czy podobnie jak jego znajomi obracał się w podejrzanym świecie, gdzie prostytuują się nieletnie dziewczęta, a wszyscy marzą tylko by zapalić dobrego skręta i imprezować? Ten świat to straszny syf, którego za dnia nie widać. Dawid będzie musiał w ten świat wejść i szczerze mówiąc nie będzie to dla niego problemem. I co z tym wszystkim wspólnego będzie miała facebookowa grupa „Znajdźmy Alicję!”, z której wpisy rozdzielają niektóre rozdziały książki?

Świetny, mroczny kryminał, osadzony w polskich realiach, z zaskakującym finałem i bardzo charakterystyczną postacią Dawida Wolskiego. Takich bohaterów lubię, nawet jeśli irytują zachowaniem i podejściem do życia, są chamscy, bezczelni i robią co im się podoba, nie patrząc na innych. Wciągająca książka. Polecam.

„Wampir” Wojciech Chmielarz, wyd. Czarne 2015.

„Mgła” Kaja Malanowska

46491661_2004811916233921_1196556087411605504_nKryminał, moim zdaniem, bardzo niedoceniony. Nie widziałam zbyt wielu recenzji, a to prawie 700 stron historii, która niebywale wciąga, w której występują pierwszorzędnie skonstruowane postacie,  sama fabuła i wątek kryminalny są świetnie poprowadzone, a osobiste sprawy bohaterów stanowią bardzo smakowity dodatek. Nic tu nie jest przesadzone, przerysowane czy napisane na siłę. Nie znalazłam ani jednego fragmentu, który bym wycięła, czy jakiejś dłużyzny, która by mnie znudziła. To naprawdę prosty ale bardzo dobrze skonstruowany kryminał. Szanowna Pani Autorko, ja czekam na ciąg dalszy z komisarzem Marcinem Sawickim i oficer dochodzeniową Adą Rochniewicz. Naprawdę bardzo czekam. 

Lektura sprawiła mi niesamowitą przyjemność. Pozwoliła oderwać się od rzeczywistości, która zasnuwa mi ostatnio życie, jak ta tytułowa mgła, osacza i nie pozwala ruszyć dalej, bo nic nie widać, ani początku ani końca. Tego właśnie oczekuję w kryminałach.  Rozrywki, oderwania, zapomnienia o świecie i skupienia się na fabule. Bardzo polubiłam też głównych bohaterów. Pełnokrwistych, takich, o których długo się nie zapomina, mimo, że nie są supermenami czy agentami 007.

Marcin Sawicki to komisarz policji, który jest normalnym facetem, nieco otyłym, postawnym, lubiącym czekoladowe batoniki. Ma niemałe, jak się okaże, problemy z kondycją, a także ze swoją żoną, czasem bywa oschły, obcesowy, ale jest wrażliwym i sympatycznym mężczyzną i ojcem dwóch dziewczynek. Jego ciągła nieobecność w domu niestety odbija się na życiu osobistym. A teraz jeszcze przydarza się to dziwne morderstwo Zofii Wagner. Kobieta ginie w swoim domu na Mokotowie, a my poznajemy ją przez krótką chwilę, przebywamy z nią, a także z myślami mężczyzny, który miał się z nią spotkać. Komisarz Sawicki niestety nie wie o niej nic, a musi rozwiązać sprawę, jak najszybciej, gdyż „góra” ciśnie. Partnerką Marcina w śledztwie zostaje Ada Rochniewicz, kobieta koło 40-tki, właścicielka kota, bogata i zadbana, znana jako świetny oficer dochodzeniowy, ale borykająca się z dziwną i zagadkową przypadłością, jaką jest jej niesamowita intuicja, a także objawiające się jej dziwne wizje i koszmarne sny, w którym czasem będziemy uczestniczyć. Kolega Sawickiego nazwie ją „jebanym medium”. 

Śledztwo mozolnie ruszy z kopyta, poznamy różne osoby, które również nakreślone będą bardzo wyraziście, będą elementy humorystyczne, jak przykładowo obowiązkowy „wuef” policjantów w Łazienkach (spłakałam się ze śmiechu), no ale przede wszystkim okaże się, że morderstwo Zofii wcale nie jest taką banalną sprawą. Jaka zatem intryga stoi za tym zabójstwem? Kto maczał w tym wszystkim palce i czy przede wszystkim sprawiedliwości stanie się zadość? Obyście się nie zdziwili… 

Fantastyczna pozycja. Polskie realia, polska autorka, polskie problemy, polska policyjna rzeczywistość (sekretarka i koledzy z pracy… mega!) i mroczna Warszawa, taka nasza polska: „Gdzieś daleko, w bardziej cywilizowanych częściach Europy, przez całe stulecia kształtowały się dzielnice, ich charakterystyczny klimat i specyficzna architektura, dla określonych mieszkańców. W Warszawie żyli obok siebie ludzie zupełnie obcy, nie lubili się, nie znali i nie tworzyli żadnej wspólnoty”. 

Świetna lektura, bardzo, bardzo polecam miłośnikom dobrych kryminałów. Książka do dostania za grosze, gdzieś na portalach aukcyjnych – aż żal, że tak mało doceniana. Naprawdę chciałabym jakiegoś dalszego ciągu, bo aż się o to prosi.

„Mgła” Kaja Malanowska, wydawnictwo Znak, 2015

 

„Ogrodnik” Agnieszka Płoszaj

DSC04164

Wcześniejsza książka Agnieszki Płoszaj „Czarodziejka” nie podobała mi się jakoś specjalnie. Była to dobra rozrywka, ale uznałam, że jest przegadana i jakoś nie do końca czułam zadowolenie z lektury. „Ogrodnika” natomiast czytało mi się dużo lepiej, mimo że to pozycja dużo grubsza (prawie 600 stron). Sama historia ma tych samych bohaterów, których poznaliśmy w „Czarodziejce”. Akcja książki dzieje się w Łodzi. Mamy klimatyczną, małą kawiarenkę, której właścicielkami są Julia (ksywa Hermes) i Mania. Julia ma mroczną przeszłość, jakieś traumy i wcześniejsze wydarzenia definiują jej wybuchowy i nieokiełznany charakter. Polubiłam tę postać. Odważna, bystra, trochę lekkomyślna, ale wrażliwa dziewczyna. Mania z kolei jest dość pogubiona, roztrzepana, ale przede wszystkim ogromnie boi się swojego byłego faceta. Trzeba jej bardzo pilnować i chronić. 

Kolejne dwie ważne postacie to dwaj przyjaciele, policjanci śledczy: Tomek – chłopak Julii, zakochany w niej zakochany po same uszy, co często nie pozwala mu się skupić na pracy, oraz Kuba, porywczy, nieco zgryźliwy człowiek, lekko uprzedzony do Julii, ale który w tej książce podzieli los zakochanego kolegi i sam wpadnie w sidła pewnej Rudej, co wszystkich niezmiernie zaskoczy.

Mariusz Czubaj określił tę książkę „Petardą z Łodzi”, zatem nie ma opcji, żeby nie było tu wątku kryminalnego. Dotyczy on zabójstwa młodej dziewczyny, Klaudii, której ciało znalezione zostało w parku przez pewnego spacerowicza. Co dziwne, zwłoki zostały dokładnie umyte i ułożone na płatkach kwiatów. Z tym policja jeszcze nigdy się nie spotkała. Kuba i Tomek rozpoczynają śledztwo, w którym przesłuchanych zostanie sporo osób z otoczenia Klaudii. Śledztwo nadzoruje wredny i gruby Dziewoń, który nie pała miłością do swoich podwładnych. Będzie wiele poszlak, niedomówień, zapędzania w „kozie rogi”, ale też powoli sporo rzeczy zacznie się klarować. 

W tak zwanym „międzyczasie”, Julia będzie szantażowana przez dość wpływową w światku gangsterskim osobę. Dlaczego? Tomek poza śledztwem w sprawie zabójstwa Klaudii, będzie badał przeszłość swojej dziewczyny. Dowie się wielu tajemniczych rzeczy i wszystko stanie się niezwykle poplątane, ale jednocześnie nie pozbawione sensu. Dodajmy, że w treści książki pojawiać się będą również dość tajemnicze i egzotyczne zapiski z Samarkandy. Czy da się to wszystko połączyć? Ano da się. Czytało mi się to bardzo przyjemnie, szybko i choć czasem traciłam wątek, to humor i fajne, charakterne postacie to nadrabiały. 

Całkiem przyjemna rozrywka, chociaż nadmiar postaci może czasem męczyć. Niemniej jednak jestem zadowolona z lektury. Zakończenie jest dość ciekawe i właściwie to czekam na kolejną część. 

„Ogrodnik” Agnieszka Płoszaj, wyd. W.A.B. 2018

„Nocny człowiek” Jorn Lier Horst

DSC03697Przeczytałam piątą z kolei książkę norweskiego autora kryminałów z komisarzem Williamem Wistingiem. Piątą, ale już ostatnią wydaną w Polsce. Niestety. Szkoda, że tych części nie wydawano po kolei, bo szczerze mówiąc już zapomniałam, co było w tomie 10-tym (ostatnim z serii), a wydanym w Polsce chyba jako pierwszy. Misz masz okrutny, ale czasem pewne sprawy są niezależne pewnie i od wydawnictwa.

Żal mi rozstawać się z komisarzem Wistingiem, bardzo polubiłam tę postać. Smutno i tragicznie skończyła się część poprzednia. Tu, w „Nocnym człowieku” już mija dwa lata od tych wydarzeń. Żona Wistinga, Ingrid, kobieta którą bardzo kochał i której dobre serce sprawiało, że świat stawał się lepszy, zginęła nagle w wypadku samochodowym w Afryce, gdzie wyjechała na kontrakt z pomocą humanitarną. A teraz, Wisting pogrążony jeszcze w żałobie, prowadzący śledztwo w sprawie morderstwa nastolatki, sam odczuje i zrozumie tę potrzebę pomocy światu, jaką widział u Ingrid. To, co wydarzy się w Narvik, i to, co Wisting zobaczy na własne oczy w Kabulu w Afganistanie, bardzo nim poruszy. Jego przemyślenia o świecie i o tym, jak pogrąża się on coraz głębiej w brutalności, chaosie, wojnach i biedzie, będą bardzo częste na kartach powieści.

„Do Wistinga nagle dotarła cała beznadziejność sytuacji. Przygniotło go poczucie winy i odpowiedzialności. Z trudem łapał oddech. Niełatwo było przewidzieć, jaki los czeka ich w kraju, w którym karykatury Mahometa wywoływały oburzenie i zamieszki. Czytał o lokalnych metodach wymierzania kary, które ostatecznie zawsze kończyły się śmiercią skazanego. Ukamienowanie, strzelanie, biczowanie i rozczłonkowanie ciała. Słyszał o grzesznikach zrzucanych ze szczytów gór lub dachów wysokich domów, których dalszy los powierzano Allahowi. O przestępcach, których zakopywano do szyi w dziurach w ziemi i zrzucano na nich ściany zrobione z gliny i kamieni”.

Niezmiernie podobał mi się jego „wywód” podczas przesłuchania na temat tak zwanego „efektu motyla”. Majstersztyk autora. Ten motyw efektu motyla będzie przejawiał się w całej książce. Tommy, przyjaciel Line, dziennikarki a zarazem córki Wistinga, powie „To, co robisz w ciągu swojego życia, odbija się echem w wieczności”. Właściwie, samo morderstwo nastolatki, którego brutalność bardzo zaniepokoi miejscową ludność, okaże się takim echem. Co zatem się wydarzyło? Dlaczego odcięto głowę dziewczynki i nabito ją na pal umieszczony w centrum miasta? Rytuał? Kto za tym stoi? Kim jest nocny człowiek? 

Norwegia ukazana jest tutaj jako kraj pełen niesprawiedliwości, nietolerancji wobec uchodźców, narkotyków, a także przemocy wynikającej z chciwości i pokus. „Dobre obyczaje i moralność odchodziły w zapomnienie, a ludziom coraz łatwiej przychodziło naruszanie granic innych osób”. To przemyślenie zwyczajnego mieszkańca Larviku, Einara, który wyszedł wieczorem na spacer z psem. Tyle, że ten wieczór nie skończył się dla niego tak jak zwykle. 

Świetny kryminał, łączący ze sobą wiele wątków. Samo śledztwo przebiega dwutorowo. Prowadzi je policja, ale również prasa. Tutaj na czele wyścigu stoi córka Wistinga, Line i jej gazeta „VG” (Verdens Gang). „Dagebladet” i „Aftenposted” idą za nią jak cień, czasem nawet wyprzedzają. Praca dziennikarza śledczego to ciągła adrenalina, niewyspanie, gonienie za tym, by wszędzie być pierwszym i łapać te najświeższe wiadomości. Czasem miałam wrażenie, że ta cała pogoń jest bardzo nie na miejscu, ale… jeśli dziennikarz śledczy jest wystarczająco bystry i dokładny, to może bardzo pomóc policji, natrafić na dodatkowe materiały. Line, jak zawsze, skrupulatna, odważna i bezkompromisowa, naraża wręcz swoje życie, byle tylko jej artykuł znalazł się na pierwszej stronie, zanim inni ją ubiegną. Nie wiem, czy takie podejście mi się podoba, ale faktem jest, że jej postać dodaje kolorytu książkom Horsta. Mało natomiast zawsze było o Thomasie, który jest jej bratem bliźniakiem. Wisting nigdy nie miał z nim zbyt dobrego kontaktu, ale tutaj się chyba coś zmieni… 

To bardzo dobra część serii z Wistingiem, świetnie zbudowana intryga, dużo analizy społecznej, mroczny świat przestępczy, samotność komisarza, który po śmierci żony próbuje ułożyć sobie jakoś życie osobiste – czyli wszystko to, co powinien mieć typowy, skandynawski kryminał. Niby nic nowego, ale napisanego w bardzo dobry, przystępny i wciągający sposób. Polecam! Premiera 14 sierpnia nakładem wydawnictwa Smak Słowa.

Nocny człowiek” Jorn Lier Horst, tłum. Milena Skoczko, wyd. Smak Słowa, 2018