Archiwa tagu: małgorzata warda

„Dziewczyna z gór” Małgorzata Warda

46308125_2000242723357507_6319777559810670592_nTo drugie spotkanie z tą autorką. Na pewno nie ostatnie. „Dziewczyna z gór” „przeciorała” mnie emocjonalnie bardzo. Świetna powieść! Świetna. Kompletnie zaskakująca, choć osobiście, intuicyjnie czułam, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi i końcówka nie była dla mnie, aż tak wielkim szokiem. „Dziewczyna z gór” porusza wiele tematów związanych z emocjami, reakcjami na traumę, postrzeganiem rzeczywistości przez osoby mocno skrzywdzone i poddawane przemocy. Ale przede wszystkim to piękna opowieść o miłości i zaufaniu.

Gdy 11-letnia Nadia zostaje uprowadzona z domu, rodzice rwą włosy z głowy, policja rozpoczyna śledztwo, mieszkańcy szukają już zwłok, a czytelnik śledzi w napięciu rozwój akcji. Porywaczem okazuje się być Jakub, mężczyzna z ciałem pełnym blizn i tatuaży.

Dowiadujemy się kim jest: chłopakiem po bardzo traumatycznych przejściach (aż ściska się serce czytając o tym). Gdy miał 17 lat trafił do kolejnej rodziny zastępczej, którą byli właśnie rodzice Nadii. Nadii jeszcze wtedy nie było na świecie, a małżeństwo wiele razy dawało dom różnym potrzebującym dzieciakom z domów dziecka, stanowiąc dla nich zastępczą rodzinę. Są dobrymi ludźmi, chcą pomagać. Co takiego zatem wydarzyło się w tamtym czasie, że Jakub po latach powraca do miasteczka i wywozi przerażoną dziewczynkę w góry, do chaty w lesie tak gęstym, że nikt tam nie trafi, do chaty, pod którą podchodzą wilki, gdzie nie ma ogrzewania i ciepłej wody? Jak się rozwinie cała sytuacja? 

„Ludzie mówią o mnie „dziewczyna z gór”, ponieważ mieszkamy właściwie poza światem, w domu położonym tak głęboko w lesie, że nie dociera do nas nawet listonosz. Nie słychać tu odgłosów cywilizacji, warkotu samochodów, wycia syren i nawoływania turystów”.

Samo porwanie sugeruje jakiś wątek kryminalny, walkę z czasem i strachem. Owszem, ale relacja między porywaczem, a dziewczynką stanie się inna, niż by się czytelnik spodziewał. Być może po części to syndrom sztokholmski, a być może oboje są po prostu do siebie podobni? Z czego to wynika?

Sytuacja mimo, że trudna, w surowych warunkach i niewiadomym ciągiem dalszym wyzwala w Nadii jakby inną osobę. Dziewczynka przecież dorasta i jej wrażliwość jest bardzo krucha, najpierw obawiamy się o jej życie, ale potem zachwycamy się jej podejściem do sytuacji, z którą przyszło jej się zmierzyć i która potrwa… dość długo. Ten czas zmieni jej postawę, ale nieubłaganie będzie zmuszał ją do pewnego wyboru. Wzruszającego i trudnego. Jakiego? 

BARDZO dobra powieść. Chcę więcej. Czytałam jak do tej pory „Ta, którą znam” i na półce mam jeszcze „Nikt nie widział, nikt nie słyszał”. Coś jeszcze warto przeczytać tej autorki? Czekam na Wasze „polecajki” a „Dziewczynę z gór” polecam bardzo. Lektura tej książki wyzwoliła we mnie ogrom emocji i wzruszeń. Świetne psychologiczne studium zarówno osoby porwanej, jak i porywacza, chociaż ja te dwie osoby nazwałabym całkiem inaczej.

p.s. jedna uwaga do korekty, str.95 – nie zmywa się z ciała „bródu”, tylko „brud”. 

„Dziewczyna z gór” Małgorzata Warda, wyd. Prószyński i S-ka, 2018

„Ta, którą znam” Małgorzata Warda

576359-352x500To moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Udane. „Ta, którą znam” jest według mnie mieszanką powieści obyczajowej, psychologicznej i kryminału, a nacisk położony jest głównie na emocje odczuwane przez głównych bohaterów. Czyta się bardzo szybko, choć momentami jest to dość bolesna lektura. 

„Strach rozkładał nade mną swój parasol. Siedziałam w pokoju i słyszałam bicie swojego serca. Słyszałam szum krwi w uszach. Przed oczami znowu wszystko błyszczało jak miraż. Wypuszczałam powietrze drobnymi porcjami, oblewał mnie pot, przypominały mi się najgorsze rzeczy, które zrobiłam w życiu, dręczyły mnie dawne kłótnie z koleżankami, słowa wypowiedziane w złości, zabijane muchy, rozdeptywane w dzieciństwie biedronki. Kuliłam się w sobie, a moje ciało, jakby lepiej ode mnie wiedząc, czego mi potrzeba, zaczynało się kołysać.”

To słowa głównej bohaterki, Ady, która jest modelką i aktorką. Skąd w niej takie emocje i uczucia? Dlaczego siedzi w niej strach i ból? Co takiego przeżyła? Oczywiście dowiemy się wszystkiego w trakcie lektury. Autorka prowadzi fabułę tak, by wszystkie fakty z życia Ady i jej rodziny, aktualne i z przeszłości, dokładnie się zazębiały i aby czytelnik mógł poznawać kolejne konsekwencje czynów i wydarzeń.

Adę poznajemy w momencie, kiedy nagle otrzymuje telefon, że jej siostra Agnieszka zginęła w wypadku samochodowym. Jej córka Emilka w stanie ciężkim przebywa w szpitalu. Mąż Agnieszki – Paweł, reporter, jak większość swojego życia, przebywa gdzieś w świecie i nie można nawiązać z nim kontaktu. Ada musi szybko wracać do kraju ryzykując swój kontrakt modelki i aktorki. Powrót wywołuje w niej uczucia, o jakie by się nigdy nie posądzała. Poznajemy powolutku jej historię, począwszy od fragmentów dzieciństwa, po nastoletnie lata, kiedy po raz pierwszy i chyba ostatni się zakochała…. Problemy rodzinne z ojcem, który nadużywał alkoholu, niespełniona miłość i rozczarowania, które spotykały Adę ze strony najbliższych jej osób powodują, że ciężko jej odnaleźć się w życiu, a teraz w nowej sytuacji. A tytułowe słowa… czyje są? kogo dotyczą, jaka jest ich geneza i dlaczego są tak ważne? Jak rozwinie się cała sytuacja po śmierci siostry, którą to postać autorka również przedstawiła w bardzo interesujący sposób.

Podoba mi się, to co zrobiła pani Warda: umiejętne wejście w czyjąś głowę i opisanie wszystkich myśli, uczuć, jakie ciężko jest wypowiedzieć, a czasem nawet się do nich przyznać. Demony przeszłości siedzące gdzieś w pokładach naszych wspomnień są bardzo trudne do oswojenia i wydobycia na powierzchnię. Czasem trzeba sobie pomóc terapią. Czasem miłość wyzwala prawdę i pomaga zmierzyć się ze złem, jakie nas spotyka. W przypadku Ady jedno traumatyczne wydarzenie z czasów młodzieńczych zaburzyło całe jej życie. Mimo tego, że wyjechała zagranicę i starała się żyć normalnie, to nigdy od tych wspomnień i bólu nie uciekła. Bo się po prostu tak nie da. Co takiego się wydarzyło? I dlaczego tak ważną postacią w tej powieści będzie wspomniany wyżej Paweł? 

„Po siedemnastu latach nikt już nie pamiętał, co się wydarzyło w tym miejscu. Trawa wyrosła niemal do kolan, leżały w niej papierki po batonach i pusta paczka papierosów – najwyraźniej młodzież się tu dobrze bawiła, nie mając pojęcia, że to swoisty cmentarz”.

Bardzo dobra powieść. Ciężka, mocna, dojrzała, ale jednocześnie bardzo dobrze się ją czyta. Wiem, że na pewno sięgnę po inne książki tej autorki.  Polecam.

„Ta, którą znam” Małgorzata Warda, wyd. Prószyński i S-ka, 2016