Archiwa tagu: Maria Adolfsson

„Doggerland. Podstęp” Maria Adolfsson

87422673_2741810465868396_1262297313565474816_o

„Tutejsza skala kolorów jest daleka od tej zieleni, która dominuje na żyznych terenach w głębi Heimo, albo od złotej żółci piaskowców na Frisel. Tutaj jest równie wiele odcieni co tam, ale tylko wprawne oko może dostrzec bogactwo kolorów w krajobrazie, gdzie granitowoszare płyty skalne stawiają opór stalowemu morzu. Karen je widzi. Jej oczy nauczyły się rozpoznawać różne niuanse, to jak morze mieni się srebrem, cyną i ołowiem. Widzi to delikatne bogactwo kolorów wierzb płożących i sitowia. Widzi fioletowe odcienie szczelin skalnych i zmiany pór roku z zawciągiem pospolitym kwitnącym na przedwiośniu i krwawnicą pospolitą późną jesienią. A teraz, kiedy rośliny więdną na klifach i lato nieuchronnie chyli się ku końcowi, wędruje wzrokie głębiej, w stronę lądu, gdzie wrzosy falują na zboczach. To tutaj jest jej miejsce. I z tą świadomością podnosi się i zaczyna biec z powrotem do domu”.

Wbrew temu opisowi, to nie jest książka o kobiecie, która wypoczywa sobie nad morzem i podziwia przyrodę. To tylko element tła, którym są wyspy Doggerland u wybrzeży Danii, na których dzieje się kryminalna akcja z udziałem komisarz Karen Eiken Hornby. Tło jest fikcyjne, choć źródła podają, iż lądy Doggerlandu łączącego niegdyś Wielką Brytanię z kontynentalną częścią Europy, istniały setki milionów lat temu, ale zostały zatopione przez topiące się lodowce. Tak więc na tej „Atlantydzie” Maria Adolfsson umieściła akcję swojej powieści, która jest częścią pierwszą przedstawiającą losy komisarz Karen i mieszkańców małego miasteczka Langevik. 

Samo miasteczko i jego mała społeczność, której większość spotyka się w barze u Zająca i Wrony, albo gdzieś w sklepikach, porcie, czy barach oferujących pyszne dorsze czy turboty, tworzy bardzo interesujący klimat. Problemy społeczne, historia regionu, a także charakterystyczni mieszkańcy, różniący się od siebie, w zależności z której wyspy Doggerlandu pochodzą, sprawiają, że miasteczko i w ogóle cały rejon wysp wydają się jak najbardziej rzeczywiste. „… w Doggerlandzie odnaleźć można tę samą hierarchię kozłów ofiarnych co w większości krajów – ciężko pracująca północ, beztroskie południe i stolica pełna cwaniaków i zarozumiałych draniów”.

Karen, na chwilę dostaje okazję dowodzenia śledztwem. Jej szef, Jounas, arogancki i złośliwy, zostaje odsunięty od sprawy, gdyż to właśnie jego była żona Susanne Smeed zostaje zamordowana. Mężczyzna jest pierwszym podejrzanym. Ale czy to, że byli po rozwodzie i że Jounas nie ma potwierdzonego alibi na poranek, w którym zginęła Susanne, jest wystarczającym powodem do podejrzeń? Wszystko się okaże. Karen wykona kawał dobrej roboty, mimo, że noc przed morderstwem spędziła w ramionach swojego wyżej wymienionego szefa, co uważa za straszną pomyłkę, i mimo innych swoich osobistych problemów, o których dowiemy się stopniowo podczas lektury. Wystarczy rzec, że Susanne mogła zostać zamordowana właściwie przez każdego z sąsiadów czy współpracowników. Nie była lubiana, była niemiła, zgryźliwa, kłótliwa, z wiecznymi pretensjami. Nawet jej córka Sigrid nie chciała się z nią kontaktować. Kto zatem zabił kobietę? Dlaczego? I co ma z tym wspólnego historia pewnej komuny, która znajdowała się w Langevik w latach 70-tych? Uwierzcie, ale zakończenie będzie ogromnie zaskakujące. 

To w dużej mierze książka typowo skandynawska, gdzie śledztwo kryminalne prowadzone jest w dość specyficzny sposób, z chłodnym oglądem sytuacji i wieloma wątkami obyczajowo-społecznymi, bez których nie zrozumielibyśmy dokładnie wszystkiego. Wszystko jednak tu do siebie pasuje, wszystko się łączy i tytułowy „podstęp” jest naprawdę fajnie przedstawiony. Ciekawe jest to, jak wielką lawinę konsekwencji może wywołać jedna decyzja sprzed lat…. 

Czytało mi się bardzo dobrze, lektura jest wciągająca i może nie tyle mroczna, co tajemnicza. Czekam na kolejną część „Doggerlandu”. 

„Doggerland. Podstęp” Maria Adolfsson, tłumaczenie Agata Teperek, wyd. W.A.B., 2020.