„Mroczne jezioro” Sarah Bailey

83477387_2670304123019031_2968732294652624896_o-002„Niedaleko jeziora znajduje się miejscowe liceum. Kiedy byłam w podstawówce, przychodziłam tu z mamą karmić kaczki i szukać czterolistnych koniczyn w trawie. W czasach liceum chodziłam nad jezioro z koleżankami, żeby palić papierosy, pić skradziony alkohol i całować się z chłopakami. Stara altanka stojąca na końcu niewielkiego pomostu była doskonałym miejscem na organizowanie seansó spirytystycznych, a wiekowa drewniana wieża górująca nad pobliską polaną była doskonałym punktem widokowym, z którego obserwowaliśmy, czy ktoś nie idzie. Kiedy weszło się na samą górę po skrzypiących, krętych schodach, można było zobaczyć jezioro, autostradę i całą drogę do budynku liceum. Była to również świetna kryjówka. Kiedy Jacob jeszcze żył, spędzaliśmy na górze całe godziny rozmawiając, całując się i nie tylko. Na chwilę zamykam oczy i przypominam sobie jego młodą twarz. W tej chwili wydaje mi się taki odległy. Staram się tutaj nie przychodzić”.

Małe australijskie miasteczko Smithson nad jeziorem Sonny Lake, w którym wszyscy się znają staje się tłem dla morderstwa młodej nauczycielki aktorstwa z pobliskiego liceum: Rosalind Ryan. Zwłoki kobiety w jeziorze znajduje przypadkowy biegacz, woda pokryta jest czerwonymi różami, co wydaje się dość dziwne i jednocześnie makabryczne. Śledztwo zaczyna prowadzić para policjantów ze Smithson: Gemma Woodstock i Felix McKinnon. Oboje są w związkach, mają dzieci, ale łączy ich płomienny romans. Jako partnerzy w pracy są skupieni, myślą podobnie i są skuteczni, co bardzo docenia ich przełożony. Jedynym mankamentem może być to, że Gemma dobrze znała ofiarę. Chodziły razem do klasy i już wtedy nastoletnia Rosalind była fascynująco piękna, tajemnicza i skryta, a jednocześnie hołubiona przez wszystkich, szczególnie płeć męską. 

Gemma skrywa kilka tajemnic z młodości, które stopniowo poznajemy w trakcie lektury i które pozwalają nam w ułożeniu obrazu nastoletnich zachowań z tamtych lat, a także pomagają w zrozumieniu pewnych sytuacji, które miały miejsce i których konsekwencje odczuwa Gemma do dziś. Jak się okaże zresztą, nie tylko ona. Kim jest Jacob z przywołanego wcześniej przeze mnie cytatu? Dlaczego Rosalind została zamordowana, a przede wszystkim przez kogo?

Cała akcja toczy się w ciągu kilkunastu grudniowych dni roku, policjanci mają niewiele czasu, by rozwikłać tajemnicę śmierci znanej i bardzo lubianej nauczycielki. Wszyscy po niej płaczą, każdy ją uwielbiał i cenił, niektórzy uczniowie się w niej podkochiwali, a kadra nauczycielska doceniała jej zaangażowanie, pasję i dobroć. Australijskie upały towarzyszą policjantom, którzy w tym wszystkim muszą jeszcze przeżyć jakoś święta Bożego Narodzenia, a niestety skrywane tajemnice z przeszłości i romans z kolegą z pracy coraz bardziej zaczynają wpływać na życie Gemmy i jej rodziny. 

To dobry thriller, wciągający, właściwie przeczytany w popołudnie i wieczór, choć nie ukrywam, że wątek romansu (czyt. pożądania), nieco mi psuł mi odbiór, ale to dlatego, że ja po prostu nie lubię tego typu rzeczy w książkach kryminalnych, o których mówi się, że są mrocznymi thrillerami. Uważam, że „Mroczne jezioro” to bardziej kryminał z wątkami obyczajowymi, odniosłam wrażenie, że nie jest aż tak mroczny jak sugeruje opis. No i zdecydowanie za często Felix i inne osoby „przewracają oczami” :), ale to taka mała w sumie uwaga. Ogólnie czytało mi się dobrze, postaci są ciekawe, szczególnie postać Gemmy i rodzina Ryanów, lektura wciąga, zakończenie zaskakuje, a atmosfera upalnego, australijskiego miasteczka również mi się podobała. 

„Mroczne jezioro” Sarah Bailey, tłumaczenie Joanna Sugiero, wydawnictwo Editio Black, 2019.