Archiwa tagu: Paulina Walczak-Matla

„Japonia. Subiektywny przewodnik nieokrzesanego gaijina” Paulina Walczak-Matla, Maciej Matla

Czytałoby mi się w sumie dobrze, bo lubię czytać o innych krajach i dowiadywać się wielu ciekawych rzeczy, ale czasem zgrzytały mi literówki (n.p. „wycieszyć” zamiast „wyciszyć”) i nieco prześmiewczy ton autorów, którzy, wydawało mi się, nabijają się trochę z japońskiej odmienności kulturowej. Być może dałoby się to podciągnąć pod specyficzny rodzaj poczucia humoru, (owszem, momentami było śmiesznie) ale raczej mnie irytowało. Na instagramie napisałam, że „przyjemna lektura”, bo generalnie przyjemnie się czyta o ciekawych miejscach, ale…. niewiele nowego z niej wyniosłam, poza paroma ciekawostkami i irytacją sarkazmem. Może to dlatego, że kiedyś trochę interesowałam się Japonią i sporo kojarzę. Dla początkujących odbiór tej książki może być dużo lepszy, chociaż wiele informacji z tego subiektywnego przewodnika można znaleźć w jakimkolwiek przewodniku czy internecie. No ale, z drugiej strony patrząc, pewnie gdybym ja sama pojechała do Japonii, to pisałabym o podobnych rzeczach, bo w sumie o czym? Obserwowałabym rzeczywistość wokół, opisywała swoje przeżycia. Generalnie, sama nie wiem co myśleć o tej książce. Mam jakiś taki konflikt wewnętrzny ;)

Autorzy spędzili w Kraju Kwitnącej Wiśni, a konkretnie w Tokio, dwa lata, ponieważ autorka (przynajmniej tak zrozumiałam) dostała jakiś kontrakt. Wyjechała z mężem i wtedy 10-miesięcznym synkiem. Oczywistym jest, że dla Europejczyka Japonia jawi się jako kompletnie kosmiczny kraj, w którym wszystko jest inne, odstaje od naszych przyzwyczajeń, a na każdym kroku można popełnić jakąś gafę. Oboje musieli przezwyciężyć swoje obawy, co do tego, jakie życie ich tam czeka, a te dwa lata dały im trochę w kość. Z drugiej strony jednak zostawiły coś w sercu, pewną tęsknotę za tym dziwnym krajem.

I tak, możemy dowiedzieć się sporo o jedzeniu, potrawach japońskich, o tym, że sushi smakuje zupełnie inaczej w Japonii niż w Polsce, można poczytać o zwyczajach w pracy, hierarchii społecznej, szacunku do starszych, dzielnicach rozrywki, sklepach, życiu rodzinnym szeroko pojętym, o tym jak długo Japończycy pracują, jak mało odpoczywają, a jeśli już, to w jaki sposób. Autorzy wspominają ulice czy nazwy lokali, do których warto pójść, wspominają własne wypady do dziwacznych klubów (maid cafe) w których kelnerki uroczo wysokim i irytującym zarazem, dziecinnym głosikiem pytają jak minął dzień. „Mózg dymił, oczy nie dowierzały, a godność szybko ulotniła się po angielsku” – oto opinia autorki o takim miejscu.

Zabawne były wspomnienia autorów z karaoke czy gorących źródeł. A dość smutne z tak zwanych hostess klubów, gdzie pracują młode dziewczyny, chcące dorobić / zarobić na szybko, zabawiając mężczyzn, którzy mogą po ciężkim dniu pracy się im wyżalić, poczuć się potrzebnym i zauważonym. „Warto jednak pamiętać, że nieważne, czy facet wybiera się do hostess klubu, czy baru, w każdym z nich uśmiechy są sztuczne, a wypowiedziane lubieżnie zdanie „What a beautiful boy” nieprawdziwe”. Ciekawy był rozdział o religiach w Japonii (shinto i buddyzmie), które są przecież kompletnie inne, ale jakoś razem współgrają i współistnieją.

Ogólnie, czytało mi się szybko, a że Japonia jest ciekawym krajem, to w sumie potem przestałam już zwracać uwagę na ten „napuszony” momentami ton i ciągłe wypominanie tego, że Japończycy od rana do wieczora jedzą ryż. Sama nie wiem czy polecać, czy nie. Dla mnie żadna rewelacja, no i jednak trzeba pamiętać, że to subiektywny przewodnik. Każdy ma prawo postrzegać świat inaczej, na swój własny sposób. Nie musimy się z tym zgadzać.

„Japonia. Subiektywny przewodnik nieokrzesanego gaijina” Paulina Walczak-Matla, Maciej Matla, wydawnictwo Pascal, 2020.