„Zła pora roku” Antonio Manzini

zla-pora-roku„Zła pora roku” jest kolejną z serii książek kryminalnych z policjantem, zwanym z włoskiego: wicekwestorem, Rocco Schiavone, przeniesionym za karę z Rzymu do Aosty, irytującym do bólu swoich współpracowników, sarkastycznym palantem (którego strasznie lubię, no co poradzić). To straszny buc i właściwie cham, ale ze smutkiem w sercu i tęsknotą za swą ukochaną, zmarłą żoną, z którą nadal rozmawia…

Pisałam już o wcześniejszych powieściach Manziniego: „Czarna trasa” i „Żebro Adama”, które mi się ogromnie podobały, może nie ze względu na aż tak dobry (choć ciekawy) kryminalny wątek, co właśnie ze względu na główną postać. Bardzo jestem ciekawa, jak się potoczą dalsze losy Rocco, bo tą książką autor pokazał jego dużą wrażliwość. a zakończenie mnie lekko rozwaliło. Sprawiło, że bardzo kibicuję Rocco, zupełnie jakby był żywą, istniejącą gdzieś tam we Włoszech osobą, która uparcie chodzi w tych przemoczonych butach, narzeka na śnieg w maju i wkurza się na paskudne Chesterfieldy, bo nikt na komendzie nie pali Cameli. Jego nietypowe metody pracy wkurzają wszystkich. On nie czeka na nakazy, dokumenty – on działa. Walnie w łeb, wyciągnie za fraki, włamie się, byle tylko skutecznie rozwiązać sprawę. Dla niego liczy się czas, a nie pierdołowatość i biurokracja. Do tego, każdy w pracy już zna sławną listę 10 upierdliwości, jakie dobijają Rocco w tej zapadłej według niego dziurze. „I w ten majowy wtorek, Rocco właśnie zrozumiał, że oto przed nim wyłania się ogromna i nieunikniona upierdliwość dziesiątego stopnia.” Dodajmy, że to najwyższy stopień z możliwych :-)

W „Złej porze roku” wydarzy się wiele. Wypadek samochodu o kradzionych tablicach, w którym zginie dwóch mężczyzn, pranie pieniędzy w sklepie z dziecięcymi ubraniami, zaginięcie młodej dziewczyny, córki prominentnego biznesmena.  Rocco na początku nie będzie w stanie połączyć tych wszystkich spraw, które nijak się do siebie mają, ale stopniowo jego śledztwo i szczegóły, jakich się dopatrzy, nabiorą tempa. Rozpocznie się wyścig z czasem. Jak się potoczy śledztwo? Czy uda się uratować dziewczynę, Chiarę, z perspektywy której jest też napisanych kilka fragmentów książki? 

Świetne postaci zostały wykreowane przez autora. Oprócz Rocco, mamy policjanta Italo, który podrywa koleżankę z pracy Catherinę, duet niezdarnych i niezbyt ogarniętych funkcjonariuszy: Donato i D’intino (są genialni w swojej prostocie, naprawdę :)) no i paru innych jeszcze, którzy tworzą doskonałe tło. Osobiste problemy Rocco nie wybijają się na pierwszy plan, ale są zaznaczone w książce. Te jego rozmowy ze zmarłą żoną sprawiają, że człowiek mu współczuje, romans-nie romans z niejaką Anną również uzmysławia, że to człowiek pogubiony, a demony po rozwiązanych śledztwach nie dają nam dowodu, że świat wygranej sprawy jest różowy i szczęśliwy. „Za każdym razem, kiedy masz do czynienia z tymi ludźmi, z tym ludzkim gównem, też zostajesz ufajdany. Wiedz o tym. Powoli, powoli nadejdzie dzień, w którym spojrzysz w lustro i zapytasz: co to za facet? I nie chodzi o starość, Italo, mówię o czymś, co jest w środku. Każdego dnia, kiedy brodzisz w syfie, coś w środku umiera. Nie daję już rady skakać w to szambo, brudzić się, zamieniać się w szczura, żeby dorwać tych skurwieli. Nie daję rady. Popatrz na moje buty. Widzisz? – podniósł prawą nogę. But wyglądał jak stara opona porzucona na poboczu. – To jestem cały ja w tej chwili”.

Polecam. Bardzo lubię książki Manziniego i na pewno będę wypatrywać kolejnych części. 

„Zła pora roku” Antonio Manzini, tłum. Paweł Bravo, wyd. Muza 2018

„Żebro Adama” Antonio Manzini

zebro-adamaPierwszą książkę Manziniego z Rocco Schiavone – wicekwestorem (przez wszystkich uparcie zwanym komisarzem) przeniesionym z Rzymu do Aosty, czytałam jakiś czas temu i ogromnie polubiłam tego nadętego, wrednego i nieprzyjemnego w obyciu człowieka. Była to książka „Czarna trasa”, o której pisałam tutaj

Rocco nadal nie pogodził się z zimnym i smętnym klimatem Aosty, jego nieodłączne clarksy przemakają na deszczu i w śniegu, ale nie dla Rocco inne obuwie, lepiej się męczyć, ale zachować swój styl. Cóż. Współpracownicy już się do tego przyzwyczaili. Kiedy wezwany do włamania do mieszkania małżeństwa Baudo, odnajduje w nim zwłoki pani Baudo, wie, że to nie będzie prosta sprawa i że jej zwłoki wiszące na żyrandolu to raczej nie samobójstwo.

Skrupulatny, bystry i dokładny, a także szybki w działaniu Rocco zajmie się sprawą, choć jego myśli ciągle będą wracać do ukochanej żony Mariny, którą jakiś czas temu zamordowano. Nie wiemy dlaczego i jak to się stało, bo autor książki niczego nie wyjaśnia (może dowiemy się w następnej powieści z cyklu). Niemniej jednak Rocco, z pozoru sarkastyczny dupek, przedstawiony zostaje w tej powieści, jako romantyczny i mocno kochający (tak prawdziwie, raz na całe życie) mężczyzna. Ba, dodatkowo nawet cierpi! Tęskni za Mariną, a jej rodzice obwiniają go za jej śmierć. Dlaczego? Dodatkowo zbliża się wiosna, a wraz z nią urodziny zmarłej żony. Wspomnienia z ich wspólnego życia przeplatają się z realną pogonią za rozwiązaniem sprawy śmierci Ester Baudo. Tu nic nie będzie jasne. Do samego końca. Samiutkiego. 

Tytułowe żebro Adama ma również ważny wydźwięk w tej książce. Jak wiadomo z Biblii, to z żebra Adama, Bóg stworzył kobietę. Kobieta według tej teorii (przedstawionej w książce) należy do mężczyzny. Według tej teorii również można uznawać, że mężczyzna nie kocha kobiety jako takiej, on zawsze kocha siebie i tylko siebie, a kobieta stworzona z kawałka jego ciała, jest przecież tak naprawdę nim i skoro już jest, to ma mu służyć. Jeśli nie robi tego jak należy, może być pobita, upokorzona, zmuszona do uległości i posłuszeństwa. Kobiety takie cierpią w milczeniu, znoszą katusze, bo wierzą, że to chwilowe, że to minie i że mężczyzna się opamięta. Nigdy tak nie jest. Przemoc domowa jest w tej książce ważnym elementem. Czynnikiem, który doprowadzi do takich a nie innych zachowań. Czy zatem Ester Baudo faktycznie popełniła samobójstwo, bo miała ku temu powód? Czy Rocco upora się z zagadką jej śmierci? Jaki związek ze sprawą będą miały osoby, które znały Ester? 

To dobry kryminał. Prosto podany, bez żadnych skomplikowanych rozważań, dialogi są konkretne, pełne ironii, humoru jaki lubię (często śmiałam się czytając rezolutne riposty Rocco). Czyta się to bardzo szybko, świetna rozrywka, świetny bohater, polecam :) Premiera 8 listopada. 

„Żebro Adama” Antonio Manzini, wyd, Muza 2017, tłum. Paweł Bravo.