Archiwa tagu: Rozmowy z przyjaciółmi

„Rozmowy z przyjaciółmi” Sally Rooney

„Wchodząc do mieszkania, myślałam o chwili, w której Nick wszedł do sali, podczas gdy cała widownia biła nam brawo. Teraz wydało mi się to idealnym zrządzeniem losu, tak idealnym, że cieszyłam się z jego spóźnienia. Może właśnie dlatego, że na jego oczach okazano mi tyle uznania, poczułam się wystarczająco pewnie, by móc z nim rozmawiać, jakbym sama była ważną osobą z mnóstwem wielbicieli, jakbym wcale nie była gorsza. Tamten aplauz wydał mi się teraz częścią występu, jego najlepszą częścią, najpełniej wyrażającą mój zamiar, a było nim stanie się właśnie kimś takim: osobą zasługującą na uznanie, zasługującą na miłość”.

Sally Rooney, znana ze swojej powieści „Normalni ludzie”, której jeszcze nie czytałam, czy też z filmu/serialu (?) na podstawie tej książki, albo ma swoich zwolenników, albo nie (z tego co się zorientowałam, nie wnikam dlaczego tak jest, nie interesuje mnie to nawet) Ja, zdecydowanie po lekturze „Rozmów z przyjaciółmi” na pewno sięgnę po „Normalnych ludzi” i mogę szczerze powiedzieć, że swoim debiutem Rooney trafiła do mnie i do mojej duszy. Jej pióro jest lekkie i mimo, że gatunkowo „Rozmowy z przyjaciółmi” są powieścią obyczajową z dużą dozą romansu, czy też nawet melodramatu (czego zwykle unikam w książkach), to mimo tej lekkości jest w tym głębia, powaga i bardzo dużo emocji. Oczywiście, jest mnóstwo dużo lepszych książek, bardziej ambitnych, ale nie o to chodzi. W każdej staram się znaleźć coś, co mnie zaciekawi, jeśli nie idzie lektura, odkładam, a tutaj… przeczytałam w dwa wieczory i się nawet parę razy wkurzyłam i wzruszyłam. No bywa.

Główna bohaterka, Frances, ma 21 lat i pochodzi z Irlandii, studiuje, próbuje coś pisać, występuje na slamach poetyckich wraz z Bobbi, która jest jej przyjaciółką, a kiedyś nawet była dziewczyną. Frances nie potrafi jeszcze dobrze określić swojej orientacji seksualnej, przynajmniej takie mam wrażenie. Tworzyła parę z Bobbi, ale czy dlatego, że była w niej zakochana? czy może dlatego, że nie chciała być samotna? Kiedy w życie Frances i Bobbi wkroczy dużo starsza Melissa (dziennikarka) i jej mąż (Nick) wszystko się zmieni. Bobbi będzie zafascynowana Melissą, a Frances, jak to często w jej życiu, stanie się nagle „niewidzialna”, mniej atrakcyjna, odstawiona na boczny tor. Wspólne spotkania całej czwórki sporo namieszają w życiu wszystkich bohaterów. Frances wda się w romans z mężem Melissy…. Co z tego wyniknie?

Myślę, że jednak nie o to w tej powieści chodzi tak naprawdę. Nie o te ukradkowe spotkania, nie o namiętny seks czy kłamstwa związane z ukrywaniem romansu… Frances dzięki wielu różnym sytuacjom, w jakich się znajdzie, będzie musiała stawić czoła konsekwencjom. Jest to dla mnie taka bohaterka „poszukująca”. Czego? Siebie. Jest genialną obserwatorką, potrafi analizować różne sytuacje i zachowania, potrafi stawiać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Bywa to nieudolne, czasem banalne, ale kto w wieku 21 lat wiedział wszystko to, co wie w wieku 40, 50 lat? Podoba mi się, że Frances po prostu myśli. Rooney dała jej tę umiejętność. Stworzyła bohaterkę, która dojrzewa, próbuje odnaleźć swoje miejsce, zaakceptować siebie i poznać swoją wartość. Chce być kochana. Chce nie tylko być kimś, kogo się pragnie przez chwilę. Chcę być doceniana zarówno jako kobieta, jak i poetka. Mierzy się ze swoimi słabościami tak jak umie, ale też dużo się uczy, próbuje ogarniać rzeczywistość i walczyć. „Świat był dla mnie jak zwinięta w kulkę gazeta, którą można kopać dla zabawy” pomyśli, albo „Byłam bardzo niezależną osobą z życiem wewnętrznym, do którego nikt nie miał wstępu”.

Podobało mi się też tło powieści, a nawet te nieco nadmuchane dysputy, jakie prowadzą ze sobą bohaterowie, szczególnie Bobbi, która porusza wiele tematów związanych z komunizmem, socjalizmem, rasizmem, wielokulturowością, polityką, literaturą itp. Według mnie siła tej powieści tkwi w jej zwyczajności, bo nie ukrywam, nie jest to wybitne dzieło, ale to znów kolejna książka, o której cały czas myślę. Momentami przypominała mi bardzo moje dylematy życiowe i emocjonalne sprzed jakichś 20 lat. To tak jakby Rooney czytała mi w myślach z „tamtych” czasów. Zdecydowanie sięgnę po „Normalnych ludzi”.

„Rozmowy z przyjaciółmi” Sally Rooney, tłumaczenie Łukasz Witczak, wydawnictwo W.A.B, 2021