Archiwa tagu: Śmierć pani Westaway

„Śmierć pani Westaway” Ruth Ware”

Bardzo mi się podobała ta historia. To jest pierwsze moje spotkanie z Ruth Ware i na pewno nie ostatnie. Jej poprzednią powieść „Pod kluczem” również mam na półce i niebawem będę czytać, szczerze mówiąc nie mogę się już tego doczekać!

„Śmierć pani Westaway” była dla mnie genialną rozrywką – to opowieść o mrocznej przeszłości, odkrywaniu rodzinnych tajemnic, a wszystko spowite angielską mgłą okalającą zimną i ogromną posiadłość Trepassen w Kornwalii. Akcja dzieje się również w Brighton, gdzie mieszka Hal, samotna, młoda dziewczyna z długami, która dawno temu straciła matkę, ojca nie poznała i zostawiona sama sobie próbuje wiązać koniec z końcem układając tarota za grosze (podobnie jak kiedyś jej matka). Sama nie bardzo w tarota wierzy, ale jej umiejętności pozwalają na odczytywanie kart w sposób taki, by idealnie dopasować ich symbolikę do zadawanych przez ludzi pytań. I nie, Hal nie oszukuje. Po prostu sama jest doskonałą obserwatorką i wie, czego się spodziewać po człowieku – widzi to po jego ubiorze, gestach, grymasach, potrafi odkrywać ich sekrety i to w niej raczej tkwi siła, a nie w kartach. Niestety finansowo nie wiedzie się jej dobrze. Długi sprowadzają na nią niebezpieczeństwo, ale… pewnego dnia Hal otrzymuje tajemniczy list, w którym dowiaduje się, że zmarła jej babcia, pani Hester Westaway. Hal jest proszona o przyjazd na pogrzeb i na odczytanie testamentu. Sęk w tym, że dziadkowie Hal zmarli około dwadzieścia lat temu, ale zbieżność nazwisk powoduje, że dziewczyna postanawia dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, w końcu przydałoby się jej parę groszy z testamentu na spłacenie długów.

Dalej dzieje się tyle przeciekawych rzeczy, wręcz oszałamiających, takich, które odkrywają kolejne, rodzinne sekrety – nie mogłam się oderwać. Poznajemy członków rodziny Westaway, którzy są tak różni, tak interesujący, świetnie przedstawieni, a do tego zadziwieni istnieniem Hal, którą traktują początkowo z dystansem. Grozy nadaje gospodyni posiadłości Trepassen, pani Warren, która jest okropnie niemiła, zimna, nieprzyjemna w obyciu i ma się wrażenie, że skrywa w sobie kolejny olbrzymi sekret, a poza tym nie lubi nikogo z przybyłych na pogrzeb. Dodatkowo, możemy cofnąć się do czasów, kiedy jeszcze żyła matka Hal, ponieważ Hal odnajduje jej listy, które rzucą światło na wiele spraw i wywrócą życie Hal do góry nogami. Kim zatem dla Hal jest pani Westaway, kim w ogóle jest Hal???

Świetnie to wszystko Ruth Ware połączyła do kupy. Jest tu sporo akcentów psychologicznych, trochę grozy, wątek kryminalny bez mała. Generalnie, ta opowieść to taka dobrze przemyślana łamigłówka, którą rozwiązujemy z główną bohaterką. Finał jest mroczny, zaskakujący, a wszystkie puzzle wskakują na miejsce. Świetna lektura, naprawdę baaardzo wciągająca – serdecznie polecam wszystkim miłośnikom mrocznych, rodzinnych sekretów.

„Śmierć pani Westaway” Ruth Ware, wydawnictwo Czwarta Strona, 2021.