Stosik na początek grudnia

Poniżej książki, które napłynęły do mnie, bądź też zakupiłam w listopadzie. Począwszy od Tomasza Hildebrandta (od wydawnictwa Akurat) w górę – są to książki do recenzji. Mamy więc coś od wydawnictwa Annapurna i wydawnictwa Poznańskie. Pozostałe , w dolnej części stosu, kupiłam za jakieś grosze lub w fajnej promocji z okazji Black Friday. Ferrante brakuje mi 4-go tomu, ale dokupię jak znajdę gdzieś używany, bo pozostałe są również z drugiej ręki. Dobrego, czytelniczego również, grudnia!

DSC04235

 

Reklamy

Targi w Krakowie to …

…. hmm… no właśnie. Wszystko byłoby super i spoko, ale logistycznie nie jest to do ogarnięcia, bo dziki tłum w sobotę (jedyny dzień, kiedy mogłam się wybrać do Krakowa) zaburza percepcję, odbiera siły, ochotę, powoduje, że nie można dotrzeć w miejsca (mimo, że tym razem były dwie hale), w które się chce i koniec końców ma się dość. Zdecydowanie wolę targi na warszawskim stadionie. Nawet w pełną ludzi sobotę. Wczoraj byłam właściwie koło 11 na miejscu, odstałam swoje w długiej kolejce przez parking i ulicę, weszłam wejściem dla blogerów, i w ciągu 2h udało mi się wpaść na kilka stoisk, wyszarpać jakieś przecenione książki, bo rabaty jednak nie zachęcały za bardzo (kupowanie przez internet jest bardziej opłacalne) i następnie z trudem się z hal wydostać na świeże powietrze.

Zapomniałam, że gdzieś był jakiś namiot z tanimi książkami?? kompletnie nie wiem gdzie :) Moja orientacja w terenie, nie dość że słaba, to tam siadła kompletnie, a duchota i brak miejsca na spokojne zjedzenie kanapki sprawiły, że miałam już po godzinie dość. Kilka szybkich fotek, zero spotkań ze znajomymi blogerami, których wreszcie miałam nadzieję zagadać (płonną niestety, bo ścisk i tłum w kolejkach po autografy nie pozwolił nawet na dojście do niektórych stoisk, gdzie mogłabym z kimś porozmawiać).

Tak się przedstawiają moje zdobycze. Ufff. Gdybym mogła (a nie mogłam) mieć urlop kilkudniowy, to zdecydowanie wolałabym Festiwal Conrada, który był w tym samym czasie, a Targi stałyby się tylko dodatkiem, takim dla frajdy. No ale… jestem i tak zadowolona w sumie. Nie żałuję, choć w przyszłym roku się już nie pojawię, chyba, że zmieni się lokalizacja. Jeszcze chwilka na rynku, w deszczu i powrót na dworzec.

DSC04203

uzupełnienie do ostatniego stosiku

Miały dolecieć książki, to doleciały. Obiecałam, że zamieszczę, no to voila! Dwie recenzenckie: Isabelle Allende „W samym środku zimy” i Celeste Ng „Małe ogniska”. Zobaczymy, zapowiadają się nieźle, Allende skusiła w sumie okładką, bo generalnie nie jest nam po drodze. Pozostałe kupiłam w ŚK a „Pocałunki składane na chlebie” i „Patrię” bodaj po 10 zł w outlecie Sonia Draga. No i kolejny tydzień minął, a ja nie napisałam żadnej recenzji…. się do kupy zebrać gdzieś nie mogę.

„Uwielbiam jesień. Wszystko zdycha” – takie hasło znalazłam w internetach gdzieś. Ja też zdycham …. z przemęczenia i przesilenia.

DSC03882

nowe książki

DSC03851

Tyle się nazbierało, to wszystko kupiłam w skupszop.pl i dedalus.pl – ceny w granicach 8-14 zł za sztukę. Warto, naprawdę warto grzebać czasem, bo takie cudeńka się znajdują. Egzemplarzami recenzenckimi są „Ameryka w ogniu” od Wydawnictwa W.A.B oraz „Krótka historia sztuki” i „Tajemniczy czarny kot” od Oficyny Wydawniczej Alma Press. 

„Amerykę w ogniu” właśnie czytam, podoba mi się, choć nigdy nie czytywałam opowieści z gatunku dystopii. Na resztę przyjdzie czas odpowiedni, bo aktualnie trochę jestem zalatana i zawalona innymi sprawami :) Pozdrowienia i wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszego Święta Blogera (nawet nie wiedziałam, że takowe istnieje) ;)

stosik czerwcowy

Połowa recenzencka od prawej, druga połowa, zakupiona od lewej. Pierwsze pięć od dołu ze składnicy księgarskiej za niecałe 50 zł. Świetna ta seria z Muzy podróżniczo – reportażowa, jestem w szoku, że mi się udało dorwać tyle tytułów. Reszta z rabatami prawie 40 % – i to już nowości: Malarka ptaków, Wszystkie kwiaty Alice Hart i Moja Najdroższa. Niebawem urlop na którym mam zamiar przeczytać sporo książek zaległych i nie tylko. No… :-)

DSC02840

majówkowy stosik

Nadrabiam majowo lektury, czytam, piszę, ale nowe książki też przybyły. Teraz czekam do Targów Książki w Warszawie, co by ewentualnie coś przywieźć stamtąd, jeśli uda się pojechać. A oto ostatnie pozycje, jakie dotarły do mnie. Jestem już w połowie lektury książki Marty Kisiel „Toń” – (zabawna historia :)) a reszta poczeka na swoją kolej. Cieszą mnie wszystkie książki z tego stosu (kilka kupionych, kilka recenzenckich), a najgorsze (dla mojego portfela) jest to, że jeszcze tyle fajnych nowości się zapowiada! Ręce opadają :D

DSC01908