„Mroczni ludzie” Jens Henrik Jensen

677081-352x500Druga część trylogii „Oxen” z Nielsem Oxenem, byłym żołnierzem duńskich sił specjalnych okazała się świetnym ciągiem dalszym książki „Zanim zawisły psy”, o której pisałam we wcześniejszej notce.

To wciągająca i mroczna historia sensacyjna, w której główną rolę właściwie odgrywa tajemnicza organizacja, wywodząca się jeszcze ze Średniowiecza. Czytelnik poznaje po części jej historię w pierwszym tomie trylogii i domyśla się, że to bezwzględna, niebezpieczna i bardzo złożona struktura, składająca się z bardzo ważnych w Danii osób, które pociągają za wiele sznurków, posuwają się do bardzo radykalnych czynów. Tym razem rozpoczynają polowanie na naszego głównego bohatera. Dlaczego? Czy uda im się swoimi sposobami i taktyką godną największych mistrzów szpiegostwa dorwać Oxena? Czemu tak bardzo im na tym zależy? I co ma z tym wspólnego szef PET, czyli Policyjnej Służby Wywiadowczej – Mossman, bo jemu również zależy na dorwaniu Oxena?

Mossmana poznajemy również w części pierwszej, jest szefem Margrethe Franck, wówczas partnerki Oxena w śledztwie. To człowiek, który w pewnym momencie przestaje wzbudzać w Margrethe zaufanie. Dlaczego?

W „Mrocznych ludziach” akcję rozpoczyna morderstwo znanego z poprzedniej części kustosza zamku Nyborg – Malte Bulbjerga. Policja i PET zaczynają interesować się sprawą, gdyż śmierć Malte wygląda na egzekucję. Oxen w tym czasie ukrywa się w chacie pewnego Rybaka i zupełnie nie zdaje sobie sprawy, co się dzieje w kraju, nie wie że Malte zostaje zamordowany i nie wie, że Magrethe od ponad roku próbuje go odnaleźć. Dlaczego jej tak zależy? Jak się potoczy dalsza historia Oxena i czy uda mu się ubiec tych, którzy go ścigają? A przede wszystkim, dlaczego go ścigają? 

Niespodziewane, kompletnie zadziwiające zwroty akcji sprawiały, że czytało mi się tę książkę świetnie. Mnóstwo tu analiz, wątków, wniosków, które plączą się, by w pewnym momencie wreszcie się rozwiązać. Sama postać Oxena, weterana misji wojennych ze stresem pourazowym, jest bardzo ciekawa. Tęskni za swoim nastoletnim już synem Magnusem, cierpi na bezsenność, chciałby bliskości, ale nie potrafi jej dać, jest wrażliwy ale jednocześnie twardy, odważny i momentami działa jak maszyna zaprogramowana na idealnego komandosa, asa wywiadu czy kogoś w tym stylu. 

Podobało mi się i czekam na część trzecią.

„Mroczni ludzie”, Jens Henrik Jensen, tłum. Edyta Stępkowska, wyd. Helion / Editio Black 2018

„Zanim zawisły psy” Jens Henrik Jensen

624660-352x500Sam tytuł nie zachęcał mnie do lektury, bo jako wielbicielka psów nie wyobrażam sobie takiego okrucieństwa, choć wiem, że niestety istnieje. Niemniej jednak sięgnęłam zaciekawiona kolejnym duńskim autorem.

Lubię książki Egholm czy Adlera Olsena, zatem czemu nie poznać Jensena? Tym bardziej, że „Zanim zawisły psy” to pierwsza część trylogii z Nielsem Oxenem, byłym żołnierzem duńskich sił specjalnych, wielokrotnie odznaczanym za odwagę (co autor dość często podkreśla). Oxen ma swoje tajemnice i mroczne sekrety z przeszłości, nie wiadomo tak naprawdę, jakim człowiekiem był zanim wstąpił do policji, a potem do wojska. Misje w krajach ogarniętych wojną wpływają mocno na psychikę Oxena. Po powrocie z Afganistanu, cierpiąc na syndrom stresu pourazowego, chce mieć już jedynie święty spokój.

Ma pięknego białego psa, który wabi się Mr. White, i po dłuższym czasie wegetowania i zbierania butelek w Kopenhadze, postanawia wyruszyć na Jutlandię, by po prostu zamieszkać w lesie. Odciąć się od ludzi, z którymi i tak nie lubi rozmawiać, od hałasu wielkiego miasta i od koszmarów sennych.

Poza towarzystwem psa, trawki i butelek whisky, Niels Oxen nie ma z nikim kontaktu. Żyje, ale jakby nie istniał. Nie ma stałego adresu, pracy, ubezpieczenia, śpi na gałęziach pod plandeką, łowi ryby, pije i walczy z Siódemką najstraszniejszych koszmarów. Pewnej nocy, przypadkiem, znajdzie się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie i stanie się głównym podejrzanym w sprawie o zabójstwo znanego polityka. Aby się z tych podejrzeń wyplątać, będzie musiał pomóc policji w śledztwie, bo nie skończy się na jednej ofierze. Pojawi się wiele wątków, morderca najpierw wiesza psy właścicieli, którzy później giną.. Dlaczego? Czy jest coś innego, co łączyło ofiary, niż tylko to, że każda z nich miała psa?  

Niels Oxen i agentka Margrethe Franck, odważna i lojalna kobieta, okaleczona brutalnie w przeszłości, nazwana raz przez Oxena złośliwie „Larą Croft bez nogi”, będą musieli wgryźć się bardzo głęboko w analizę zdarzeń i okoliczności, by zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego giną politycy? Kto może być jeszcze zagrożony? Co się wydarzyło w starym zamku, którego właścicielem była ofiara? Jak nie dopuścić do kolejnych morderstw i dlaczego, do cholery, ktoś wiesza na drzewach bezbronne psy? 

Oxen to ciekawa postać. Mroczna, typowa dla tych kryminałów z Północy Europy. Widać, że duński pisarz również czerpie z tego typowego dla Skandynawów klimatu. Równie ciekawą postacią jest Margrethe. Bardzo interesuje mnie, jak ułoży się jej relacja z Oxenem. Póki co, chyba się polubili i zaufali sobie na tyle, by móc razem pracować. Ale jak będzie dalej, to się okaże. Zaraz zabieram się za właśnie za drugą część „Mrocznych ludzi”, która premierę miała 30.01.2019.

Ze swojej strony polecam „Zanim zawisły psy”, to dobry kryminał, a właściwie dobra sensacja, z ciekawymi bohaterami i jak dla mnie, z ekscytującą i zaskakującą ze strony na stronę akcją. Bardzo mi się podobało, choć opinie o tej książce widziałam różne – od nudnej po beznadziejną. Nie wiem, może ja się nie znam? ;) Czytało mi się przecież super. A to chyba najważniejsze….

„Zanim zawisły psy” Jens Henrik Jensen, tłum. Edyta Stępkowska, wyd. Helion / Editio Black 2018