Archiwa tagu: wydawnictwo muza

„Rytuały wody” Eva García Sáenz de Urturi

75501010_2578712858843821_5653964823277338624_n„Najsprytniejszą sztuczką diabła było przekonanie ludzi o tym, że nie istnieje”. 

Ten cytat z Baudelaire’a, który pojawia się w książce idealnie pasuje do treści. Dlaczego? Tego nie zdradzę, ale naprawdę wybrano go świetnie. 

To drugi tom trylogii, której akcja dzieje się w kraju Basków. Kontynuacja „Ciszy białego miasta”, o której pisałam tutaj, nie zawiodła. Czytało się świetnie te 540 stron!

Unai Lopez de Ayala, pseudonim Kraken, profiler baskijskiej policji, którego poznaliśmy w pierwszej części, ma problemy z mową, postrzał w głowę poskutkował afazją, która niestety będzie mu bardzo utrudniała pracę. A będzie miał co robić. Jego szefowa, podkomisarz Alba, z którą Ayala miał romans, jest w ciąży, ale nie wiadomo, kto jest ojcem dziecka: Ayala czy nieżyjący mąż Alby – morderca, psychopata, którego pamiętam z pierwszej części. Ayala będzie musiał wziąć się w garść, ćwiczyć mowę, dojść do siebie, bo przecież „być może” będzie ojcem. Kocha Albę i mimo, iż  ich związek jest skrywany i jeszcze nie do końca określony, to widać, że Ayala myśli poważnie o przyszłości. Czasem nawet zbyt patetycznie to wszystko wygląda, ale jednak… będzie to ważny wątek powieści.

Estibaliz, policjantka i specjalistka od wiktymologii, przyjaciółka Ayali, oraz cała ekipa baskijskiej policji z Ayalą na czele będą się tym razem zajmować seryjnymi morderstwami, które będą mieć wiele odniesień do pradawnych, celtyberyjskich rytuałów. Czy morderstwa mają jednak faktycznie związek z kultem Trzech Matron i rytuałami wody? Czy to tylko przykrywka dla prawdziwego powodu? Kto wie.

Pierwszą ofiarą będzie dawna dziewczyna inspektora Ayali – Annabel Lee. Dzięki retrospekcjom z 1992r., poznamy ją lepiej. Wtedy ona i cała paczka Ayali wraz z Saulem, nauczycielem historii i jego córką Rebeccą, wyjechali na obóz archeologiczny. Dziwny był to czas, czas kiedy traci się niewinność, dojrzewa, a wszelkie emocje są bardzo intensywnie przeżywane, są pierwsze miłości, obserwacje chłopięco-dziewczyńskie, pierwszy posmak wolności, ale też i wiele tajemnic… Coś się wtedy wydarzyło na tym obozie. Co takiego i jak wpłynęło to na wszystkich uczestników obozu? Jak przeszłość ma się do teraźniejszej rzeczywistości, kiedy to dziwnym trafem giną kolejne osoby z dawnej paczki Ayali? Czy i on będzie w niebezpieczeństwie? Czy ktoś się w ten sposób mści? 

Pojawi się wiele pytań i naprawdę będzie się dużo działo. Akcja, podobnie jak i w poprzedniej części, nabierze tempa. Do tego te wszystkie detale kraju Basków: nazwy potraw, legendy, wierzenia, zabytki, topografia Vitorii – to wszystko nadaje kolorytu i smaku temu kryminałowi. Postacie są świetnie przedstawione. Każda z nich ma swoją rolę w powieści. Nie ma nikogo zbędnego. Wszystko się „klei” i do siebie pasuje.

I to nie jest tylko zwykły, bardzo dobry kryminał. To również przestroga i unaocznienie problemów jakimi są nadal: psychiczne zniewolenie i uzależnienie od siebie w relacji rodzic-dziecko, pedofilia, dziecięca pornografia, kazirodztwo. Tak, to mocne kwestie, dość drastyczne już w samym brzmieniu słów, ale powszechne na świecie. I z nimi trzeba cały czas walczyć, nie przymykać oczu, nie udawać, że się nie widzi. Mroczna historia, świetnie napisana – polecam, warto poznać jednak najpierw pierwszy tom, by mieć rozeznanie w postaciach i poprzednich wydarzeniach.

Bardzo dobra lektura. Czekam na trzeci tom „Władcy czasu”.

„Rytuały wody” Eva García Sáenz de Urturi, tłum. Katarzyna Okrasko, wyd. Muza 2019

„Kryształowi. Polowanie” cz.3 – Joanna Opjat-Bojarska

758013-352x500„Na komendzie zawsze pojawiali się rozmaici ludzie – ci z marginesu społecznego, ci, którzy dobrze czuli się w roli ofiar oraz ci, którzy nie mieli skrupułów przed czynieniem zła. W nocy, na kilka chwil, to siedlisko zła i nieszczęść świeciło pustkami, jakby na świecie zapanował spokój, a człowiek przestał polować na człowieka”.

Kryminalna petarda. Nie tylko ta trzecia część, która kończy trylogię „Kryształowych”, ale w ogóle cała ta seria. Pokochałam ten wulgarny i naprawdę brudny świat policji i „kryształowych”, czyli policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Niejeden mężczyzna, autor kryminałów, powinien paść na kolana przed autorką i gratulować jej tak realnego i genialnego przedstawienia tego świata. Nie ma tu delikatności, zawoalowanych połsłówek i zachodów słońca. Jest tu wyłącznie realizm w czystej postaci. Mamy znów umoczonych policjantów, zakulisowe działania mające na celu pogrążanie kolegów, współpracę policji ze światem przestępczym dla obopólnych korzyści, „latanie” dla dilerów, korupcję i ostry język. Wiadome jest, że zdania typu „dzień dobry, jak ci minął dyżur w ten piękny dzień?” istnieją tylko w lukrowanej rzeczywistości, tu natomiast pada: „Spierdalaj”, albo „I chuj mnie to”. Jeśli ktoś jest wrażliwy na przekleństwa, odradzam lekturę :) Ostra jazda, świetne postacie, wiele wątków łączących się w całość to atuty tej książki. Bardzo dobra rozrywka, jeśli lubicie klimaty podobne do starego serialu „Pitbull” (na przykład).

Główną postacią jest Piotr Dobrogowski – Driver – policjant z „kryształowych” (czyli tych czystych, co walczą ze złymi, nieuczciwymi funkcjonariuszami). Driver w drugiej części został olany przez Paulę (swoją tzw. fuck friend, do której chyba jednak poczuł coś więcej), jakiś czas temu rozwiódł się ze swoją żoną Elką i „weekendowo” widuje się z synkiem – Wiktorem. To facet odważny, bezkompromisowy z dobrą intuicją, lubiący adrenalinę (nielegalne wyścigi samochodowe) i ból, który czasem musi poczuć, by ulżyć emocjom, dlatego często robi sobie tatuaże. Często też spotyka się ze swoimi koleżankami na seks, albo chodzi do klubów, gdzie poznaje panienki na jedną noc. Mimo to, to wrażliwy facet, który po prostu tęskni za spełnionym uczuciem, ale chyba sam nie umie się do tego przyznać.

Tym razem, dostaje od szefowej wydziału BSWP, Zośki (ostrej babki, która lubi ostre jazdy, nie tylko motocyklem i jakoś nie pała sympatią do Drivera) sprawę, w której ginie człowiek. Czwórka policjantów, która brała udział w zdarzeniu zeznaje tak samo, ale Driver natrafia na pewne rozbieżności. Zaczyna się zastanawiać, dlaczego ten człowiek zginął, kim był, dlaczego policjanci kłamią i dlaczego, jakiś czas póżniej samobójstwo popełnia Honorata (jedna z tej właśnie czwórki). 

Nie byłoby całej fabuły, gdyby ta powyższa sprawa nie łączyła się z innymi wątkami. Przez to wszystko będzie bardziej skomplikowane, ale też bardziej interesujące. Mamy tu postać niejakiego Kruka, który zgłasza zaginięcie swojej żony, ale nie wykazuje przy tym zbytnich emocji. Kim jest i co ma wspólnego z zastrzelonym przez policjantów człowiekiem? Mamy Hubiego – policjanta, który chce odejść z policji i który cierpi na chroniczną depresję, ale też święty nie jest. Ba, jest niezłym kombinatorem, jak się już okazało w poprzednich częściach, a i tutaj nie będzie zbyt „czysty”. Podobnie zresztą jak Kardasz, który również ma wiele za uszami. Mamy też Nowego, który teraz trzęsie całym narkotykowym światem przestępczym. Kto dla niego „lata”? Kto jest „kretem” w policji? bo trzeba dodać, że do BSWP zaczynają też przychodzić dziwne anonimy. „Nie tylko jako forma wprowadzania w obieg informacji niejawnych, ale również jako broń przeciwko innym kryształowym”. A Karol Śledź,  zastępca naczelnika BSWP, których w genach odziedziczył miłość do rybek i ostrych kobiet (m.in. Zośki) musi nad tym wszystkim zapanować, ale czy faktycznie mu się to uda, kto w ogóle w tym całym bajzlu jest uczciwy a kto gra na dwa, albo i więcej frontów? Jak zakończy się cała historia, szczególnie dla Drivera, który oberwie w tym wszystkim najmocniej? 

Przyznaję, że sama nie wiem, co mam myśleć o zakończeniu. Chciałabym myśleć, że powstanie jeszcze czwarty tom, bo zżyłam się z  bohaterami i żal mi, że to koniec, a tych kilka ostatnich zdań jest jeszcze dla mnie niejasnych.

Świetnie poprowadzona akcja. Bardzo dobrze rozbudowane wątki i postacie. Rzeczywistość policyjna przedstawiona w sposób naprawdę dosadny, mroczny, realny. „Przez lata służby osłuchał się i zgodził z opinią panującą wśród funkcjonariuszy. Koleżanki po fachu dzielili oni na suki, materace i prawdziwe psiary. Suki – pięły się po szczeblach kariery, nie przebierając w środkach, a materace tkwiły raczej w tych samych miejscach, wchodząc w mniej lub bardziej poważne związki”.

Jak dla mnie Pani Joanna Opjat-Bojarska stała się jedną z ulubionych, polskich pisarek i będę teraz polować na wcześniejsze jej książki. Bardzo polecam fanom gatunku i zalecam czytanie po kolei.

Recenzja części pierwszej: „Kryształowi. Świeża krew”.

Recenzja części drugiej: „Kryształowi. Łatwy hajs”.

„Kryształowi. Polowanie” cz.3 – Joanna Opjat-Bojarska, wydawnictwo Muza. 

„Kryształowi. Łatwy hajs” cz.2 – Joanna Opiat-Bojarska

60349362_2197677670281681_8482553576307032064_n (1)Druga część „Kryształowych” podobała mi się równie mocno jak pierwsza. Nic nie poradzę, że czasem lubię takie „ostre”, i jak to mówią, „męskie” książki. Romantyczne pitolenie mnie odrzuca. Tu znów mamy ostrą jazdę, mnóstwo przekleństw, srogie akcje i szemrany świat gangsterów.

„Łatwy hajs” to dalsze perypetie policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Dział ten nie bez kozery nazywa się działem „kryształowych”, należą do niego policjanci, których charakteryzuje przede wszsytkim uczciwość i zajmuje się „tropieniem” sprzedajnych policjantów. „Kryształowi” nie są zatem lubiani, bo trzeba na nich uważać, wściubiają nosy w nie swoje (czyżby?) sprawy i jak się już im podpadnie, to nie ma się czego szukać w policji. Tak było w pierwszej części z policjantem o ksywie Momoa.

Tu już go nie ma. Jest za to Łysy, który według Drivera („kryształowego” poznanego w pierwszej części) nie jest szczery i działa na dwa fronty. Driver podejrzewa go o konszachty z gangsterem Lemurem i wymuszanie pieniędzy za ochronę od właścicieli klubów go-go. Jeśli ktoś nie chce płacić, klub zostaje zamknięty. Ale czy tu nie chodzi też o coś więcej? Wszystko zaczyna się od zabójstwa młodej Ukrainki, która zostaje znaleziona w podejrzanej willi, gdzie odbywają się dziwne imprezy polegające na dzikich orgiach. Właściciele posesji oczywiście udają niewinnych, ale Driver domyśla się, że to wszystko nie jest takie na jakie wygląda. 

Co Łysy ma wspólnego z całą tą sprawą i czy w ogóle ma? Kim była zamordowana Ukrainka i co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy? Co tak naprawdę dzieje się w klubach go-go, których atomosferę autorka bardzo dobrze opisuje.

Driver zaczyna węszyć. Niestety będzie mu trochę podcinała nogi Zofia pracująca w jego wydziale, którą teraz poznamy nieco bardziej, niż w pierwszej części – ostra babka, lubiąca ostry seks i szybkie motocykle, ale również mega mściwa. Inny z funkcjonariuszy policji, bliski emeryturze – Hubi, będzie dalej pławił się w swojej depresji i niechęci do życia, choć kombinator z niego również jest niezły, jak się okazuje. Do tego dojdą osobiste problemy Drivera z byłą żoną i jego synkiem. Wszystko się skomplikuje. Czy ostatecznie dojdzie do rozwiązania sprawy? 

Czyta się szybko, bo akcja płynie wartko, i jak pisałam wcześniej, jeśli ktoś nie jest zbyt wrażliwy i delikatny a lubi mięsiste, policyjne, kryminalne akcje to polecam. Szkoda tylko, że w egzemplarzu recenzenckim zdarzyły mi się strony do góry nogami, czy jakieś głupie literówki. No ale cóż…. Bywa i tak. Ale czekam na część trzecią, w końcu to trylogia. A i główną postać czyli Drivera, a właściwie Piotra Dobrogowskiego polubiłam, bo pokazał tu więcej swojej wrażliwej strony, a nie tylko sam buchający testosteron.

„Kryształowi. Łatwy hajs” cz.2 – Joanna Opiat-Bojarska, wyd. Muza 2019.

„Kryształowi. Świeża krew” cz.1 – Joanna Opiat-Bojarska

60349362_2197677670281681_8482553576307032064_nPoczątkowo nie chciałam tego czytać, bo jakoś okładka troszkę mnie odstręczała, wydawało mi się, że książka nie będzie niczym ciekawym, ot, kolejny zwykły kryminał. Ale NIE! Jak bardzo się pomyliłam! Jak bardzo mnie ta autorka zaskoczyła!

Nie spodziewałam się tak mocnej, ostrej, męskiej prozy w wykonaniu kobiety! Trochę Jo Nesbo w spódnicy w parze z Patrickiem Vegą od „Pitbulla” (ale zaznaczam, serialu tv z 2005r., I(który uwielbiam!) a nie filmów kinowych).
Pierwsza część „Kryształowych. Świeża krew” (a zapowiadana jest trylogia) to brutalny, i mroczny świat polskiej policji i polskich gangsterów. Rzeczywisty, pełen wulgaryzmów (co wrażliwsi, niech nie czytają), ostrego seksu, buchającego testosteronu i rozbuchanego męskiego ego obraz, jest pełen postaci, z których każda jest mocno charakterystyczna.

Światu Kryształowych, czyli policjantów z Biura Spraw Wewnętrznych Policji z Poznania niedaleko jest do świata gangsterów działających w narkotykach, czy porwaniach. Granice się zacierają. Jedni współpracują z innymi. Inni próbują namierzyć tych współpracujących i sami wikłają się w dziwne relacje, nie wszyscy mają czyste sumienia, a większość musi prowadzić niebezpieczne i ryzykowne życie. Jednak wszyscy, czy to indywidualnie, czy w grupie, muszą być skuteczni, i dbać o swój tyłek. A przede wszystkim działać razem. „Antyterroryści byli jak jeden organizm. Każdy z nich miał imię, nazwisko i stopień służbowy, ale podczas realizacji na twarze naciągali kominiarki i tracili cechy indywidualne.”

Przyznać trzeba, że świat bohaterów książki to smutny świat. Nikomu nie można ufać, osobiste życia są połamane i pełne zdrad, większość ma kochanki czy kochanków na boku, pieniądze wiodą prym, ale szczęścia nie dają, a tylko narażają niewinne osoby (w tym przypadku 12-letniego syna mafioza, Mirasa) na traumę po porwaniu. Miras w Poznaniu jest polskim Escobarem. Do czasu, bo pojawi się ktoś większy i silniejszy o ksywie Nowy. I od teraz to on zagarnie dla siebie większą część rynku narkotykowego. Walka między gangsterami będzie coraz groźniejsza, a umoczeni w różnych mrocznych sprawach policjanci, będą musieli zaprowadzić porządek w mieście.

Driver i Momoa to dwóch głównych boharetów policyjnego świata. Jeden rozwodnik, drugi z żoną w ciąży.  Jeden kochał, ale nie wyszło, i teraz woli traktować wszystko z dystansem i umawiać się z fuck friend, a drugi znudzony związkiem, ucieka w pracę i szuka rozrywek w klubach i nie tylko. W pracy, oboje są bardzo skuteczni, choć Driver dopiero zaczyna (czyżby?), jest tak zwanym „antkiem” czyli antyterrorystą, który musi znaleźć haka na Momoę. Dlaczego? I czy mu się to uda? Jak skończą się porachunki między gangsterami? 

Mocna książka ukazująca brudną rzeczywistość polskiej policji, gdzie władza i siła munduru jest postrachem, a labirynt układów nie zawsze ma jedno wyjście. Ze swojej strony polecam, zaraz zabieram się za część drugą „Łatwy hajs”, która wyszła w maju.

„Kryształowi. Świeża krew”, cz. 1, Joanna Opiat-Bojarska, wyd. Muza 2018

„Niewidzialne życie” Martha Batalha

DSC05409Powieść „Niewidzialne życie” czeka na ekranizację. Myślę, że będzie dobra, bo sama historia warta jest sfilmowania, a i napisana jest bardzo plastycznym językiem, co zapewne pomoże w stworzeniu dobrego scenariusza.

O autorce nie słyszałam nic, poza tym, co wyczytałam na skrzydełku okładki, że jest Brazylijką i mieszkała długo w dzielnicy Rio de Janeiro: Tijuca, którą opisuje w książce. Jak sama mówi w króciutkim wstępie, wiele z opisanych historii wydarzyło się naprawdę. Akcja powieści toczy się w latach 40-stych, ale zanurzamy się w klimat Rio również lat wcześniejszych. Wspominana jest epidemia grypy hiszpanki w 1918r., kiedy to na ulicach leżały stosy martwych ciał, powstanie Nowej Republiki, a także wiele postaci, które faktycznie kiedyś żyły i mieszkały we wspomnianej wyżej dzielnicy Rio, lub też posłużyły za wzór do stworzenia innych postaci, wymienionych w powieści.

Sama historia jest świetnie napisana. To bardzo trafny, błyskotliwy język, często podszyty dowcipem lub ironią. Uwielbiam takie pisanie. Czyta mi się to świetnie. Niektóre postacie, jak na przykład dzielnicowa plotkara – Zelia, nazwana jest dziobakiem, (uważam zresztą, że w każdej dzielnicy, wsi, bloku, takiego dziobaka spotkać można :)) 
„Zelia nie stała się cudacznym stworzeniem tak po prostu z godziny na godzinę – ewolucja wszak musi trochę potrwać. Jej przemiana rozpoczęła się jeszcze w okresie dzieciństwa, kiedy coś co mogło być darem, zaczęło stawać się ciężarem. Po ojcu odziedziczyła ciekawość świata, a po matce nadmierne przywiązanie do domowego ogniska. Od świata otrzymała gorycz, a od losu brak wyboru. I tak właśnie narodziła się plotkara w czystej postaci”. Postać Zelii będzie się przewijać, z tym swoim sarkastycznym podejściem do wszystkiego, wiele razy w powieści. Ale sama fabuła bardziej skupia się na dwóch silnych, choć mocno stłamszonych przez okoliczności i związki, kobietach. To siostry: Euridice i Guidia. Wcześnie się ich drogi rozeszły, ale jeszcze się zejdą. Przyjdzie na to czas. 

Obie kobiety prowadzą tytułowe „niewidzialne życia”. Euridice to mężatka, kochająca gotować, szyć i próbująca cały czas pokazać się mężowi z jak najlepszej strony. Mężowi, który zajęty jest tylko zarabianiem pieniędzy, piciem whisky i wypominaniem jej ich nocy poślubnej, kiedy to nie poszło wszystko po jego myśli. Guidia zaś, skłócona z rodzicami, niegdyś żona lekarza, który leczyć nie potrafił, a który wpędził siebie i ją przy okazji w długi i zwiał, zostawiając Guidię i jej ciążę (jej, no bo kogo, przecież nie jego to ciąża). Guidia musiała układać sobie życie na nowo z urodzonym już synkiem, czy jej się udało? 

Książka opowiada historie dwóch silnych, mądrych i zdeterminowanych kobiet, które dążą do tego, by ich rola w życiu nie sprowadzała się jedynie do roli matki czy żony. Nie doceniane, niewidzialne, obśmiewane i obgadywane przez sąsiadki, marzą o tym, by coś więcej osiągnąć. Czy pokażą światu, że są więcej warte w świecie durnych konwenansów i zasad? Jak potoczą się ich losy? 

Polecam, świetnie się czyta. Nie jest to wielka, ambitna literatura, ale nie jest w żadnym wypadku głupia, ani prosta. To dowcipna, przenikliwa opowieść z niezwykłą galerią postaci i interesującym tłem, jakim jest dzielnica Tijuca w Rio de Janeiro.

„Niewidzialne życie” Martha Batalha, tłum. Katarzyna Mojkowska, wyd. Muza 2019

„Giełda milionerów” Mariusz Koperski

716342-352x500To druga książka Mariusza Koperskiego, jaką przeczytałam. Pierwsza: „Po własnych śladach” podobała mi się, ale ta jest chyba lepsza. To kolejny „zakopiański” kryminał z młodym komisarzem Karpielem, którego życie osobiste troszkę się sypie, a zawodowe pędzi do przodu, bo Zakopane nie śpi. W Zakopanem się dzieje dużo. Dużo złego i tajemniczego.

Komendant Derebas niebawem zostanie odejdzie na emeryturę. Karpiel zostaje przydzielony do pomocy w rozwiązaniu morderstwa Jana Lewcuna, byłego kierownika różnych instytucji, cwaniaczka i znanego w środowisku ważniaka, który tak naprawdę w toku sprawy, okaże się leniem, szują i zwykłym draniem.

Małżeństwo Sobczyków, bogatsze o 2 miliardy złotych wygrane na loterii w Stanach, powróci do Zakopanego, by zainwestować swoje pieniądze w pomoc miastu. Założona przez nich fundacja ma wspomóc „przeżycie” zabytkowym willom Zakopanego, które zagrożone są wyburzeniem. Ten interes okaże się jednak bardziej skomplikowany, a że pieniądze szczęścia, jak wiadomo, nie dają, to wiele spraw się tutaj zagmatwa i Karpiel będzie miał sporo do roboty. Dodatkowo, zwłoki Lewcuna znalezione zostaną w biurze fundacji Sobczyków. Dlaczego tam? Kto stoi za morderstwem? Dlaczego policja wie mniej niż dziennikarze? Kim jest Sprzątacz? i jakie fakty kryją się w przeszłości. nie tylko Lewcuna? Czy Lewcun zasłużył sobie na śmierć (o ile można tak w ogóle mówić)? 

Karpiel ze swoją intuicją i kiedy włącza mu się tak zwany „tryb turbo” będzie bardzo pomocnym człowiekiem w ekipie Derebasa. Sam nawet nie spodziewa się, że ta sprawa dotknie go osobiście. Jak? 

Sama intryga kryminalna została interesująco przedstawiona, książka trzyma w napięciu, a do tego mamy świetnie odmalowane tło, jakim jest miasto. Sporo detali historycznych, opinie miejscowych o turystach, wiecznie, tłumnie odwiedzane Krupówki, pielgrzymki na kwitnienie krokusów, itp.

„Zakopane pełne jest teraz jakichś obcych, mieszańców i przebierańców. Dawniej to przynajmniej człowiek ich jakoś rozpoznawał, wcześniej Żydów, potem Cyganów, a teraz? Pomieszka toto rok albo dwa na Podhalu i już dupę wbija w bukowe portki albo góralską spódnicę. Myślą, że jak ich stać, żeby tu sobie postawić jakąś willę albo pensjonacik, to już mają prawo się panoszyć i czuć się jak u siebie. Gówno prawda! Swój to swój, a obcy to obcy! Nie mam racji? Żeby było jasne, nie mam nic przeciwko turystom. Wiadomo, żyjemy z nich. Ja nawet bardziej niż pan. Ale niech posiedzą, odpoczną, polatają po górach, a potem won do domu!”

:-) no właśnie, a Karpiel jedna nogą w Zakopanem, a drugą w Warszawie. Co dalej? Jak potoczą się jego losy? 

Fajny kryminał. Czyta się szybko i przyjemnie. Końcówka jest mocno zaskakująca, no i czekam na kolejne książki pana Koperskiego!

„Giełda milionerów” Mariusz Koperski, wyd. Muza 2019r.

„VOX” Christina Dalcher

vox-b-iext53963046„Zło triumfuje, kiedy dobrzy ludzie nic nie robią”.

Książka Christiny Dalcher pokazuje świat rządzony przez mężczyzn, świat, w którym kobiety nie mogą pracować, nie mają właściwie żadnych praw i dostępu do rozrywek, muszą zajmować się tylko domem i dziećmi i nie mogą za dużo mówić, bo gdy przekroczą normę 100 słów dziennie, metalowa bransoletka na ich ręku zaalarmuje i wywoła porażenie prądem. Nie wiadomo nawet dokładnie, kiedy doszło do takiego stanu rzeczy, po prostu pewnego dnia, rząd ustanowił dekret, który zmienił rzeczywistość naszej głównej bohaterki, Jean McClellan o 180 stopni.

Jean, doktor, prowadząca kiedyś bardzo poważne badania nad serum cofającym afazję po udarze mózgu, nagle zostaje ‚uwięziona’ w domu, bez książek, z cenzurą w tv, kamerami obserwującymi każdy jej ruch. „Niektóre błahostki, z których składa się codzienność zostały niezmienione. Nadal jeżdżę samochodem, wstępuję do sklepu spożywczego we wtorki i piątki, kupuję sobie sukienki i torebki, a raz w miesiącu chodzę na czesanie do lannuziego. Nie zdecydowałam się na nową fryzurę, bo musiałabym poświęcić zbyt wiele bezcennych słów, żeby Stefano wiedział ile ma przystrzyc tu, a ile zostawić tam. Dla rozrywki mogę sobie przeczytać slogan na billboardzie reklamującym najnowszy album energetyczny, listę składników na butelce keczupu i instrukcje na metkach ubrań. Nie wybielać.”

Aby przeżyć, Jean musi się podporządkować, choć oczywiście zupełnie się z tym wszystkim nie zgadza, w duszy krzyczy o wolność i płacze patrząc na jej małą córeczkę, która, podobnie jak ona nosi metalową bransoletkę. Bo tylko 100 słów dziennie może wypowiedzieć każda kobieta, niezależnie od tego czy ma 40 lat czy 7. Sonia zwykle szczebiotliwa i ciesząca się życiem dziewczynka, nie może przekazywać swoich emocji, tak jakby chciała, rodzice starają się ją chronić przed konsekwencjami przekroczenia dozwolonej normy wypowiadanych słów, nie mówiąc jej o karze, jaką wymierza się za to, ale czy to uchroni małą przed rzeczywistością? czy takie życie w milczeniu, podstępnie wynagradzanym w szkole, nie wpłynie na jej rozwój, radość życia, postrzeganie świata? W przeciwieństwie do syna Jean, który może robić co chce i próbuje pouczać wszystkich wokoło, jak powinno się traktować kobiety (wpływ prania mózgu w szkole i tv), Sonia jest zagubiona i przestraszona, bo nie rozumie dlaczego nie może robić tego, co chłopcy.

Czy taka sytuacja będzie trwała wiecznie? Ile można tak żyć? Nie wszystkie kobiety są w stanie to wytrzymać. Niektóre się poddają i Jean nigdy nie zapomni widoku poparzonych przez prąd ciał, inne z racji odmiennej orientacji seksualnej są zsyłane do obozów pracy,  lub zamykane w celach przymusowo z mężczyznami, albo piętnowane na forum publicznym w straszliwy sposób.

Wszystkim rządzi niejaki Wielebny Carl, który podporządkował sobie ogromną zgraję polityków – fanatyków. Cały kraj tworzy peany na jego cześć i słucha go jak jakiegoś genialnego coacha – to przerażający w swojej potędze człowiek. Wystarczyłoby tylko, by zniknął…. 

Pewnego dnia, Jean zostanie zaskoczona propozycją pracy w laboratorium. Syn prezydenta dostał udaru. Należy go szybko wyleczyć a ona jest jedynym naukowcem, który może pomóc. Propozycja nie do odrzucenia, ale…. No właśnie. Co nastąpi dalej? Jak, jeśli w ogóle, Jean zawalczy o swoje życie i czy będzie mogła odzyskać swój „utracony głos”? Czy jedna kobieta będzie mogła wpłynąć na dalsze losy swojego kraju i stanąć w obronie wszystkich skazanych na milczenie kobiet? I jakim kosztem? 

Przerażająca rzeczywistość i zatrważająca perspektywa zostały przedstawione w tej książce. Czytałam z wypiekami i złością. Nie potrafiłam ‚ogarnąć’ tego świata, do którego w sumie nam niedaleko. Dobrze napisane, i nawet jeśli to tylko (narazie) fikcja to jednak boli. A książka ma wywoływać emocje. Na pewno ją zapamiętam.

„Vox” Christina Dalcher, tłum. Radosław Madejski, wyd. Muza 2019