„One płoną jaśniej” Shobha Rao

DSC07749-001

„Ależ z nas idiotki. Z nas, dziewcząt. Bojących się niewłaściwych rzeczy w niewłaściwych momentach. Bojących się spalonych twarzy, kiedy na zewnątrz czekają na ciebie ognie, których nie potrafisz sobie wyobrazić. Mężczyźni trzymający zapałki przy twoich tęczówkach z benzyny. Płomienie, wokół ciebie wszędzie płomienie, liżące twoje świeżo rozkwitłe piersi, twoje pierwszomiesięczne ciało. I czeluście piekieł. Piekieł rozległych jak świat. Czekających, by cię obedrzeć, by zmienić cię w popiół i nawet wiatr, nawet wiatr…. Nawet wiatr, moja miła, pomyślała, patrzy jak płoniesz, chce tego, przelatuje nad tobą i przez ciebie. Rozsypując cię, bo jesteś dziewczyną i jesteś popiołem”.

Ta książka mnie trochę „przeciorała” emocjonalnie, zabolało mnie całe moje wnętrze. Bo źle się czyta o bólu młodych kobiet, o ich złym traktowaniu: poniżaniu, wykorzystywaniu, a nawet okaleczeniu dla własnego interesu, który i tak nie wychodzi. Straszne rzeczy przydarzyły się dwóch bohaterkom z indyjskich, biednych wiosek, ale ta opowieść to mimo wszystko historia pełna nadziei i wszystko zwyciężającej siły uporu i przyjaźni.

Purnima kocha tkać. Sawitha również. Obie pochodzą z wioski, w której głównie tak zarabia się na życie. Obie spotykają się i poznają, kiedy ojciec Purnimy zatrudnia w swojej małej tkalni Sawithę. Sawitha chce pomóc swojej rodzinie, żyjącej w bardzo złych i skromnych warunkach, dlatego musi zacząć pracować. Purnima będzie czerpać siłę i odwagę z tej relacji, bo Sawitha jest inna. Silna, jaśnieje dumą i mimo młodego wieku, potrafi walczyć o siebie, ciężko pracować, postawić się zaczepiającym ją mężczyznom, odważnie, z błyskiem w oku, pójść dalej zostawiając ich zaskoczonych. A to nie do przyjęcia przecież, by kobieta stawiała się mężczyźnie. Nie w kraju, w którym kobieta jest nikim, w którym małżeństwa są aranżowane, a gdy rodzi się dziewczynka, to często ojciec myśli o tym, że jakby tak postawić małą nad przepaścią, to wystarczyłoby lekko pchnąć. 

Purnima niedługo będzie musiała wyjść za mąż. Taka tradycja. Oczywiście nie zna przyszłego męża. Sawitha zacznie tkać dla niej ślubne sari, ale wydarzy się coś, co zmieni życie obu dziewczyn. Coś co sprawi, że będą musiały się rozstać. I od tej pory będziemy śledzić historię dwutorowo. Sawitha będzie uciekać. Purnima jej szukać. Dlaczego? Co sie wydarzy? Czy ich przyjaźń będzie miała szansę trwać dalej? Jak potoczą się ich losy? 

Tę powieść czyta się bardzo szybko, nawet mimo tego bólu i smutku, jaki płynie z historii obu dziewczyn. To sprawnie napisana książka o tym, jak ciężko jest być kobietą, w świecie, gdzie seksizm, przemoc domowa, czy opresyjne tradycje kraju niszczą wpływają na charakter kobiety. „[…] zrozumiała, że ona jest tą spłowiają, pozbawioną koloru częścią. Była tym, co wchłaniało brud i cierpienie. Tym, co jest zmęczone słońcem, Co niczym ręka zasłania jasność”. Ale to tylko od niej zależy, czy jej wewnętrzny blask przetrwa, czy będzie się tylko tlił, czy też jarzył pięknym, jasnym płomieniem.

To powieść o tym, że kobieta wiele może znieść, że jest bardzo silna, nawet jeśli tak o sobie nie myśli. Bo warto walczyć o siebie. Być ambitnym, upartym, świadomym własnej wartości. Wtedy nic nie jest w stanie tego zniszczyć, żaden kamień, żaden nóż, żaden kolejny gwałt, żaden kolejny policzek. Czytajcie. Zostaje w pamięci.

(Recenzja powstała we współpracy z księgarnią Tania Książka. Książkę możecie nabyć w dziale Nowości)

One płoną jaśniej” Shobha Rao, tłum. Joanna Jurewicz, wyd. Otwarte 2019.