„Himalaistka” Wojciech Wójcik

91797643_2821614784554630_7407803388475211776_o

Ponad 600 stron akcji z Himalajami w tle, a czyta się bardzo szybko. Podobało mi się, bo akurat szukałam czegoś rozrywkowego, co zajmie moją głowę pozwalając oderwać się od rzeczywistości i nie każąc skupiać się zbytnio na czymś bardzo poważnym czy ambitnym. I jest tu tak jak na okładce: „kiedy górska wyprawa przeradza się w wyścig ze śmiercią”.

Autor sam przyznaje w posłowiu, że od lat fascynowała go tematyka wspinaczki, gór w ogóle, ale nie jest w tym temacie jakimś orłem, ani wielkim znawcą i dokonując researchu, by uwiarygodnić historię opisaną w książce, sam poznawał dopiero różne szczegóły, szukał odpowiedzi na pytania z górskiej tematyki, poznawał słowa takie tak: „dziabka”, czy „łojant”. Gdyby nie to, że przeczytałam to posłowie, to mogłabym się tu przyczepić do kilku rzeczy, jak na przykład wyjaśnienie pojęcia „drytooling”, które w książce opisane jest jako „wspinaczka zimowa” (no nie … akurat to zbyt ogólne). W każdym razie, znacie mnie, wiecie, że od lat śledzę losy himalaistów, wypraw i uwielbiam książki o tematyce górskiej, wspinaczkowej etc. więc jakieś tam pojęcie, teoretyczne oczywiście, o tych sprawach mam i tłumaczenie w książce, czym jest „czekan” albo jedzenie „liofilizowane” wydało mi się na początku dość dziwne i banalne, ale… są przecież inni czytelnicy, którzy nie mają pojęcia o wspinaczce wysokogórskiej, nie interesuje ich to i mogą nie wiedzieć wielu rzeczy. Zatem okey. 

Wszyscy bohaterowie są tu fikcyjni, choć można w niektórych momentach odnieść wrażenie, że autor sugerował się znanymi nazwiskami (co zresztą w jednym przypadku, sam przyznaje) w świecie himalaistów, również echem odbija się tu zimowa wyprawa na K2, gdzieś tam padają nazwiska Revol czy Bieleckiego, ale bardziej na zasadzie podziwu  czy wspomnień wyrażanych przez bohaterów książki. 

Co do bohaterów to główną postacią jest początkująca dziennikarka Majka, która rozpoczyna staż w jednej z poczytniejszych gazet. Od razu trafia na gruby temat – wyprawa na K2 – jeden z najgroźniejszych, niezdobytych wciąż zimą, ośmiotysięczników, podczas której dwóch himalaistów: Kuba Paszczak i Łukasz Lewicki podejmuje atak szczytowy, który niestety ze względu na pogodę skazany jest na fiasko. 200 metrów przed szczytem chłopaki muszą zawrócić, niemniej jednak robi się niebezpiecznie: Kuba zaczyna mieć problemy ze schodzeniem ze szczytu, najbliższy obóz zostaje zmieciony z powierzchni, a Łukasz zmuszony jest zostawić kolegę na wysokości ok. 7000 m i zejść po pomoc. Niefortunnie spada do szczeliny, w której przypadkiem znajduje się ciało kobiety. Okazuje się, że to zaginiona w zeszłym roku, znana himalaistka Ivetta Miller. Ze szczeliny można się wydostać, zatem Łukasz radzi sobie z tym niczym James Bond lub Michael Bloomkvist (z „Millenium” Larssona), bo chłopak ma nadludzkie siły, umiejętności i wytrzymałość (co również okaże się podczas kolejnych 600 stron powieści). Zanim jednak wydostanie się ze szczeliny, zauważy, że śmierć Ivetty nie była jednak zwykłym upadkiem. W jej głowie tkwi wbity czekan. Nie jest możliwe, by wbił się jej w taki sposób podczas upadku, wygląda to na morderstwo. Podejrzani zatem będą wszyscy z zeszłorocznej ekspedycji, ale nie tylko…. 

Łukasz dotrze do bazy, wezwie pomoc, poinformuje, że odnalazł ciało Ivetty. Kuba zostanie sprowadzony na dół, ale to dopiero początek całej historii. Dlaczego dziewczyna została zabita? Kto jest mordercą i dlaczego? Poznamy jej przeszłość, jej relacje z meżczyznami i tajemnice, a także dowiemy się, że jej ojciec (również znany himalaista) przed laty zginął prawie w tym samym miejscu na K2…. Przypadek?

Autor wprowadzi do historii wiele innych postaci ze świata wspinaczy, których przeszłość będzie bardzo istotna w rozwoju całej akcji, a oni sami powiązani będą różnymi zaszłościami. Natomiast, pakistańskie wojsko przypuści atak na Łukasza i chłopak będzie musiał uciekać z Karakorum, dlaczego? To, co przeżyje po drodze to istny sensacyjny kocioł, naprawdę niczym z filmów o Bondzie. Czas będzie biegł nieubłaganie,  pościg będzie trwać, pociski fruwać, a Łukasz niezmordowanie uciekać… Uch, się będzie działo! W tym samym czasie Majka będzie miała pełne ręce roboty, sprawa zabójstwa Ivetty Miller dotrze do prasy, jej dawne uczucia do Łukasza (z którym spotykała się na studiach) odżyją, ona sama zacznie drążyć w przeszłości wspinaczy, jednocześnie stając się z nieśmiałej stażystki rasową dziennikarką (przynajmniej w jej własnym mniemaniu). Czy uda się jej rozwikłać sprawę morderstwa dziewczyny i zdobyć uznanie szefa gbura, a tym samym dostać etat? 

To naprawdę fajna książka. Może nieco przesadzona w akcję i „nieśmiertelność” (tudzież fuksa) Łukasza, ale w niczym mi to nie przeszkadzało. Czytałam z wypiekami na twarzy i aż sama się dziwiłam, że mnie tak wciągnęło. Wszystkie wątki się splatały w interesujący i zaskakujący sposób, postacie miały swoje sekrety, które również stopniowo odsłaniane, naprowadzały mnie na kolejne i kolejne ślady… Naprawdę, kawał dobrej roboty. Jeśli szukacie dobrej rozrywki, gdzie wszystko pędzi na łeb i na szyję to jak najbardziej polecam.

„Himalaistka” Wojciech Wójcik, wydawnictwo Zysk i S-ka, 2020

stosik marcowo-świąteczny

Obiecałam resztę książek recenzenckich, jakie do mnie przyszły w marcu, więc wrzucam. Kilka przyszło w pierwszych dniach kwietnia, ale to już bez znaczenia. Jedna z nich autorstwa Katarzyny Tubylewicz, to wygrana na stronie FB „I cóż, że ze Szwecji-ambasada Szwecji w Polsce”. 

I tak: od samego dołu mamy: „How To. Jak? Absurdalnie naukowe rozwiązania codziennych problemów” autorstwa Randalla Munroe od wyd. Czarna Owca, dalej dwie książki od wyd. Poznańskie („Wierzyliśmy jak nikt” i „Kraj nie dla wszystkich”), następnie trzy książki od Księgarni Tania Książka („Była sobie rzeka” będzie czytana niebawem, Przełęcz Diatłowa” – recenzja tutaj, „Czarne Miasto” – recenzja tutaj), dalej cegła kryminalna „Himalaistka” od Wydawnictwa Zysk i S-ka, potem dwie świetne powieści od Wydawnictwa Poradnia K („Filip i hydra” – recenzja tutaj, a „Unorthodox” właśnie kończę czytać, recenzja na dniach). Następnie wspomniana wygrana, potem książka od Wydawnictwa Seqoja, autorstwa Jarka Czechowicza: „Winne”, kolejna to „Chata na krańcu świata” od Wydawnictwa Vesper i „Szwajcaria” Joanny Lampki od wyd. Pascal. 

Kolejne pięć to moje ostatnie zakupy w Świecie Książki, które rzutem na taśmę odebrałam dziś z paczkomatu.

Akcja #zostańwdomu trwa nadal, więc z czytaniem nieco lepiej, choć też nie tak, jakbym chciała :) tym bardziej, że po urlopie, jaki się skończył, zaczynam po Świętach pracę zdalną z domu, co mnie dość mocno irytuje, bo jakoś sobie tego nie wyobrażam.

W każdym razie, życzę Wam spokoju i nadziei na ten dziwny czas, jaki nastał. Jeśli obchodzicie Wielkanoc, spędźcie ją w miarę radośnie i przyjemnie, na tyle ile można aktualnie. Jeśli nie obchodzicie Świąt, odpoczywajcie, czytajcie, spędzajcie miło czas. Najlepszego.

dsc08596