„Statek” Stefán Máni

352x500

„Na podwodnych skałach spoczywa zardzewiały kadłub przechylony o trzydzieści stopni do tyłu i pięć na bakburtę; dziób sterczy ukośnie spod lodu, a rufa zwisa ponad ciemną czeluścią szczeliny. Z samego tyułu krzywo pochylona wisi sześciopiętrowa nadbudówka, wyrastając ponad groźną otchłań niczym nawiedzony dom i wpatrując się w nicość pustymi oknami mostka. W świetle dziennym i przy dobrej pogodzie przez lodową pokrywę sączy się niebieskawy blask i widać wtedy, jak w głębinach ciekawskie foki buszują wokół wraku, który od czasu do czasu porusza się, kołysany morskimi prądami. Przeciagle wówczas zgrzyta, ciężko stukocze, pozostawiając na powierzchni gęstą plamę oleju, która w słabiutkim świetle zdaje się zielona, różowa i fioletowa, i w końcu daje nura pod lód niczym zatopiona zorza polarna.

To, co na wieki śpi, nie jest martwe….”

Początek książki sugeruje nam zakończenie historii, ale to nic złego. Złe jest to co się wydarza pomiędzy. To co uśpione, przebudziło się i sieje zniszczenie. I nie chodzi to o potężną naturę, sztorm i burze, z którymi tytułowy frachtowiec „Per Se” będzie musiał się zmierzyć. Załoga złożona z kilku mężczyzn, a właściwie w większości typów spod ciemnej gwiazdy, z których każdy ma coś za uszami, na sumieniu i skrywa mroczne tajemnice, będzie zmuszona do walki o przetrwanie podczas rejsu z Islandii do Surinamu. Na pokładzie będzie również Diabeł. Ale nie ten o którym myślicie. Nie. To tylko ksywa człowieka, który znajdzie się na statku przez przypadek, który uratuje mu życie, ale niekoniecznie wpłynie dobrze na pozostałą załogę. Atmosfera pełna niedomówień i pytań, co do nieznajomego osobnika na pokładzie, a dodatkowo awaria sprzętu nawigacyjnego (a raczej sabotaż), spowodują, że marynarze utracą do siebie zaufanie, staną się podejrzliwi, a wiadomo, że podczas tego rejsu muszą ze sobą współpracować. Kiedy statek powoli znoszony z kursu napotkał na swojej drodze szalejącą burzę, odczułam na własnej skórze ten klimat złowieszczości, osaczenia i niebezpieczeństwa. Ale to nie wszystko… załoga zacznie walczyć o życie, nie tylko z powodu sztormu. Czy dopłyną do celu? Początek książki sugeruje, że nie. Ale czy przeżyją?

Świetny thriller. Napięcie tutaj nie spada, a wręcz rośnie z każdą stroną. Poznajemy wszystkich członków załogi, ich przeszłość i sytuację osobistą. Narrator zastosował ciekawy zabieg: ukazanie konkretnych zdarzeń na statku z perspektywy różnych osób. Jest to niezwykle interesujące, bo widać, że tak naprawdę, choć każdy z nich jest inny, to wiele ich łączy. Każdy z nich próbuje żyć mimo swoich mrocznych tajemnic, postrzegając świat w różny sposób, z nadzieją na dobrą przyszłość, ale w każdym z nich jest uśpione zło. A to co na wieki śpi, nie jest martwe. To może ożyć w każdej chwili.

„Lecz wobec braku nadziei z głębokiego letargu budzi się w nim złość, która nie dba o życie i śmierć. Sama jest dla siebie pożywką i usuwa wszystko, co znajdzie się na jej drodze. Utrzymuje się, tli się niczym ogień, który coraz bardziej się rozpala, aż w końcu staje się tak potężny i okrutny, że pochłania sam siebie i się unicestwia.

Stefan Mani idealnie odzwierciedlił klaustrofobiczną atmosferę, udało mu się bardzo realistycznie i przekonująco przedstawić wszystkie postaci i nie schodzić w żadnej chwili z osiągniętego pułapu napięcia i strachu. Do tego bardzo dobre dialogi, choćby ten między Jonem Karlem a Palaczem o istnieniu, nieistnieniu Boga i Szatana, z wplecionymi w to islandzkimi mitami.

Czytało mi się „Statek” rewelacyjnie. Bardzo polecam. Jak dla mnie jeden z lepszych thrilerów. Myślę, że odmalować atmosferę grozy na kartach książki jest bardzo trudno, tu się udało i pewnie też wielka zasługa w tym tłumacza: Jana Godka. Jednym słowem : warto! (a książkę kupiłam dawno temu za 5 zł.)

„Statek” Stefan Mani, wydawnictwo W.A.B. 2012

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Statek” Stefán Máni

  1. Mam tą książkę od dawien dawna, jeszcze w twardookładkowym wydaniu, oczywiście nieprzeczytaną. Cieszy mnie Twoja opinia, muszę się koniecznie zabrać za „Statek” :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s