o kobietach …

„(…) dla mnie najbardziej podniecające jest nie ciało kobiety, lecz jej nagość. Nie, nie, to nie to samo, panowie. Można by powiedzieć, że ciało jest tylko kształtem nagości, jak promień jest kształtem światła, a nasze przemijanie kształtem czasu. I tak dalej, i tak dalej. Jeśli ciało kobiety jest jej siłą, to nagość jest słabością. Otóż wiedz, hrabio, że kobieta nie wstydzi się swojego ciała przed tobą, wstydzi się swojej nagości. No, mój drogi, ja też cokolwiek znam się na kobietach. Ciało kobiety nie potrzebuje się bronić wobec ciebie, ono cię zniewala, ono z samej natury ma nad tobą przewagę. Z samego tego, że go musisz pożądać, boś skazany na pożądanie, bierze się jego wyniosłość wobec ciebie. Natomiast nagość jest bezbronna, jest nie od siebie, lecz od ciebie zależna. Jest ufnością wobec ciebie, niepewną, zlęknioną ufnością. Jest stawaniem się kobiety w tobie, w twoich oczach, w twoim pożądaniu, bo nagość nie istnieje sama w sobie, istnieje tylko wobec ciebie. Ty dopiero obnażasz tę nagość w kobiecie. Jest ona jakby objawieniem się jakiegoś bólu, jakiejś tajemnicy jedynej, niepowtarzalnej, która się tobie z ufnością powierza, jest zdaniem się na twoją łaskę, na twoją wyrozumiałość, na twoje wzruszenie, na twoją z nią jedność. Czujesz się jej dopełnieniem. I to jest właśnie piękne, to jest ta prawdziwa rozkosz, jaką kobieta może cię obdarzyć. Lecz nie przypuszczacie, jak łatwo tę nagość w niej zranić.” 

Wiesław Myśliwski (z książki „Pałac”)

Oto jak prawdziwy mężczyzna myśli o kobiecie.  

Warszawskie Targi Książki 21.05

Zawitałam dzisiaj na krótko i żałuję trochę, że nie spotkałam się ze znajomymi blogerkami/blogerami ale mam nadzieję, nadrobić to w przyszłym roku. Dzisiaj był to bardzo szybki kurs, z pociągu „londyńczykiem” na stadion, potem walka o skrawek miejsca przy stoiskach, bo wiadomo, że nie wszędzie było pusto.. sobota, więc tłumy okrutne, kilka fotek, obadanie rabatów i tam gdzie się najbardziej opłacało, małe zakupy… wróciłam z 3 książkami i 3 cudnymi zakładkami (to nic że „dziecinne” ;))

DSCN4065

A poniżej mała relacja. Na fotkach oczywiście przypadkowe osoby, ale jest i Krystyna Janda, Wojciech Pokora (którego książkę bardzo chciałabym przeczytać), Remigiusz Mróz, Jacek Hugo-Bader, Anna Dymna… Do wielu innych nie udało mi się dopchać, ale nie szkodzi. Było i tak świetnie! I uwierzcie… mnóstwo ludzi czyta książki. Statystyki to zło! ;)

krótko

Bonda i Cywińska się czytają. Nabyłam sobie nowiutkiego Nesbo. Czekam na przesyłkę. Natłok pracy i zmęczenie niestety biorą górę. Pierwsze zdanie tej notki tego dowodzi, bo książki choć wciągające bardzo, niestety nie mogą zostać ukończone, ponieważ jak tylko biorę którąś do ręki, zamykają mi się oczy. Pogoda zmienna również nie sprzyja. Upały – źle, deszcz – źle ;) Nie dogodzisz. A poza tym wczoraj, hm, zmiana kodu, czwórka z przodu. Cóż by tu rzec więcej … :) nieco to przerażające, ale z drugiej strony zupełnie mi nie przeszkadzające. Chociaż brzmienie.. niekoniecznie przyjemne. Ot, życie. Zapitala czas i tyle. Pozdrawiam wszystkich :) Żyję, jakby się kto martwił. 

prezent

Z racji tego, że u mnie w rodzinie nie ma tradycji robienia sobie wzajemnie prezentów na Gwiazdkę, (kiedyś była ale se poszła), a i Święta obchodzi się raczej na pół gwizdka … no bo … tak już jest (nie będę tłumaczyć czemu) pretekstem do sprawienia sobie prezentu jest tzw. choinka, no i mój stał się ten oto zestaw zakupiony własnoręcznie :) bo takie prezenty lubię najbardziej (są wtedy najlepiej trafione ;))

1484550_768892946493501_1409919368467378815_n

urodziny

WordPress dziś mnie poinformował, że zarejestrowałam się pod tym adresem 4 lata temu. Urodziny ‚blogaska’ zatem stuknęły. Blogowanie czy ogólnie „wywnętrzanie się” w necie nie jest mi obce, siedzę w tym już od jakichś 10 lat.. (straszne, nie?) pod wieloma adresami, prywatnie, muzycznie, mniej prywatnie, wreszcie książkowo.

Życzę sobie by  wytrzymać dalej, dłużej, więcej czytać i pisać o tym, o czym przeczytałam, nie dać się zwariować w tym ‚blogowym’ świecie, w którym to często zamiast o meritum chodzi o pierdyliard innych kwestii. Chciałabym zachować nadal swoją ‚dziwaczność’ i indywidualizm, a czasem nawet zbyt wielką szczerość i bezkompromisowość (jak kiedyś powiedział ktoś o moim blogu, czyli o mnie). Tylko wtedy warto jest mieć to swoje malutkie poletko, na którym się pisze to co chce, o czym chce, jak chce i kiedy chce. Bez niepotrzebnej „spinki’, z dystansem do ‚blogowych’ problemów/ tematów/ marudzeń poruszanych w necie … a kit z nimi! Mnie chodzi o książki i czytanie… przede wszystkim. I nawet jeśli miałby tu nikt nie zaglądać, bo statystyki czy zasięg mnie nie interesują w ogóle, to i tak będę sobie tu skrobać (rzepkę, czy co tam ;))

No to sto lat ;)

762

……

„Czy wszys­tko po­zos­ta­nie tak sa­mo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki od­wykną od do­tyku moich rąk, czy suk­nie za­pomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dzi­wić się mo­jej śmier­ci – za­pomną. Nie łudźmy się, przy­jacielu, ludzie pog­rze­bią nas w pa­mięci równie szyb­ko, jak pog­rze­bią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszys­tkie nasze prag­nienia odejdą ra­zem z na­mi i nie zos­ta­nie po nich na­wet pus­te miej­sce. Na ziemi nie ma pus­tych miej­sc”. 

Halina Poświatowska.

i zdjęcie ławeczki Poświatowskiej w moim mieście 

9255_P_440888000-001

majowo

Image

Zaczął się najpiękniejszy chyba wiosenny miesiąc. Rano przywitały chmury za oknem, potem zniknęły i pokazał się wielki cudny błękit i słońce, ptaki rozćwierkane, zapachy kwitnących drzew i krzewów snują się przez otwarte okno.. uwielbiam takie momenty i choć niebo na powrót zasnuwają chmury (bo majówka z tego co wiem ma być deszczowa niestety i chłodniejsza niż przypuszczałam) to i tak się cieszę, lubię wiosnę, lubię ten okres kiedy wszystko budzi się do życia. I przy tej okazji dzisiaj na poetycko, czyli Kazimierz Przerwa-Tetmajer i „Narodziny wiosny”

„Gdy pierwszy nastał dzień wschodzącej wiosny młodej,
najpierwszy zbudził się śpiący na dnie bóg wody
i powstał z chłodnych łez, i głowa kędzierzawa
uderzył w lód, co legł na rzece lśniąca lawa,
i rozpękł z hukiem lód, i z prądem kry się suną,
a w słońcu suszył bóg swa głowę krętoruną.
A gdy gorącej blask słoneczny padł na gaje,
bogini wonnych ziół z pościeli miękkiej wstaje
i rozpuściła włos, co aż do ziemi spływa,
i naga polem szła bogini złotogrzywa,
a kędy pola tknie jej włos, tam wnet się trawy
zielona puści ruń i szczaw zielono-rdzawy.
Owiana ciepłem zórz, wiosennych tchem powiewów,
pieszczona wonią sfer, z różanych wyszła krzewów
i uśmiechnęła się do złocistego słońca
bogini, córa nieb, kwiatami władająca.
W złocisty szafir ócz objęła świat miłośnie,
a kędy spojrzy, kwiat prześliczny wnet wyrośnie
i wkoło lilii, róż, narcyzów kwitnie mnóstwo,
a wśród nich słońcu śle uśmiechy jasne bóstwo.
I powstał lasów bóg, strząsł zwiędłe liście z głowy
i z świeżych sobie wnet splótł liści wian dębowy,
i rozkołysał drzew gałęzie i konary,
i słuchał — płynął hymn, hymn uroczysty, stary,
i długo słuchał bóg w powadze i zadumie
odwiecznych baśni w tym rozkołysanym szumie.
Brodatych faunów huf i śnieżne nimfy społem,
za ręce wziąwszy się, pląsają nadzy kołem
na łące, kędy blask od słońca złoty pada —
przy cudnej wiatru grze tam pląsa bóstw gromada,
świat pachnie, lśni się w krąg i jakąś moc miłosna
lubieżnie pieści go… Rodząca wstała wiosna.”

Image

(fotki by me ;))