a tak

dzisiaj tylko muzycznie. Te dźwięki tarmoszą mi duszę (że tak powiem) a w połączeniu z obrazem Islandii…. (ech nie mam słów).

Reklamy

piątkowo

„Gdy się pomyśli, ile książek jest już na świecie i ile ich codziennie przybywa, to najprawdopodobniej Bóg przy następnym potopie posłuży się nie wodą, lecz papierem.”  Wiliam Faulkner

Prawda to, chociaż ostatnio przeglądając nowości książkowe rzuciły mi się w oczy tylko dwie, które na pewno kupię, a mianowicie :

Jo Nesbo „Upiory”, bo to kolejna część z Harry Hole
Natsuo Kirino „Wyspa Tokio”, bo po prostu lubię jej książki.

Przeczytałam „Słońce i cień” Ake Edwardsona, więc być może wreszcie zbiorę się do spisania moich wrażeń, bo ostatnio ochoty i skupienia za grosz. Póki co, odpoczywam celebrując jako tako długi weekend, podjadając truskawki, którymi mogłabym się żywić tylko i wyłącznie, czasem jedynie przegryzając wafelkami albo bananem:) Odkryłam płytę „Plastic Heaven” zespołu Neuman, kompletnie mi nieznanego, a zawładnął mną tak mocno, że wsiąkłam w ich muzykę i od dobrych kilku dni nie słucham niczego innego tak naprawdę.

Proszę bardzo, oto kawałek nr1, tutaj kawałek nr2, a tutaj jeszcze kawałek nr3. 

Undo your mind

Myślę, że gdybym miała talent muzyczny, jakikolwiek, to chciałabym tworzyć muzykę taką ona. Może dodatkowo, gdybym była ‚dzieckiem Północy’ (chociaż emocjonalnie może i jestem po części) to pewnie moja muzyka byłaby równie klimatyczna. Może nieco bardziej surowa, chłodna, ale pełna wrażliwości…..

Ona ma na imię Eivør,  pochodzi z Wysp Owczych, a jej ostatni album p.t. „Larva” rozwala mnie na kawałki, rozkrusza, dociera bardzo głęboko…  jak zresztą wiele innych dźwięków z Północy (Skandynawia, Islandia). Co takiego jest w tych rejonach?

Pod tym linkiem można sobie obejrzeć kilka klipów i posłuchać, jak ktoś zainteresowany:

Wspomnę jeszcze o zespole Low Roar utworzonym przez jednego pana z Kalifornii, którego życiową decyzją był wyjazd na Islandię i osiedlenie się tam, bo jak gdzieś wyczytałam „Islandia to wyspa, która w nieprawdopodobny sposób oddziałuje na człowieka. Na emocje, uczucia i myśli, a także na postrzeganie siebie, świata i innych ludzi. Ktoś kto był w Islandii wie, że jest to doświadczenie niezwykłe, magiczne, trudne do opisania, a na pewno silne i głębokie”.

A płyta zespołu Low Roar pod tym samym tytułem,  jest (jak też znalazłam gdzieś, i to chyba najlepiej oddaje jej klimat) „jak płatek śniegu – delikatna, ulotna, czysta i niepowtarzalna.”

A tutaj trochę dźwięków:

Tak dzisiaj muzycznie. Emocjonalnie, pięknie, nieco smutno, ale spokojnie. Miłego weekendu.

takie tam

nic, pustka, kompletnie nie mam weny, ani na czytanie, ani na pisanie. ostatnio muzycznie tylko i wyłącznie, oczyszczam emocje przy pomocy dźwięków, hałasu, budowania nastroju, wyciszenia albo kompletnego chaosu. wyszukuję, odnajduję, przemielam w głowie różne nuty, żeby nabrać sił na życie, na wiosnę, na czytanie, bo normalnie kopnąć mnie w dupę to mało… kręci mnie skandynawia, nawet w debiutanckiej płycie Kari Amirian (wreszcie cos fajnego na polskim rynku) czuć ducha fiordów (albo może tylko ja czuję). Norwegia, Szwecja, Islandia to kraje gdzie nie tylko dobrzy pisarze, ale też genialna, klimatyczna muzyka, nie tylko black metal czy folk, ale też mnóstwo cudownego progresywnego i post-rocka i ambientu. uwielbiam takie dźwięki i póki co tylko to mną kręci, książki poszły w odstawkę i cholera wie na jak długo. możliwe, że bardzo brakuje mi skupienia a muzyka pozwala mi je odnaleźć. pozdrawiam :)

…celsjuszy pęk pod kurtką dla mnie masz…

„Chciałabym być dobra. Nie być dla nikogo zgryzotą. Marzę, żeby moja obecność wpływała kojąco na wszystko i wszystkich.

Jest we mnie wiele gniewu, chciałabym się go pozbyć. Już nie płonę żywym ogniem, ale ciągle widoczne są drobne skupiska żaru.

Chciałabym zdążyć ze wszystkim przed końcem. O ile mogę prosić o to los, nie chciałabym nagle odchodzić. Jeżeli będę umierać świadomie, to nie chciałabym mieć poczucia żalu, że nie zdążyłam stać się dobrym człowiekiem. A tak, to dam radę. Będzie źle, to będę walczyć. Będzie dobrze, to będę się cieszyła.”

Z wywiadu Remigiusza Grzeli z Kasią Nosowską w grudniowym numerze Zwierciadła. Kurczę, jak ja bym chciała z tą kobietą pójść na kawę…. a wywiad polecam bo dobry, a i słowa mi bardzo bliskie w wielu kwestiach…

„Nigdy nie będę już musiał bać się o nasz świat”

Obok książek, moją drugą pasją jest muzyka. Nie mogę bez niej żyć. Codziennie czegoś słucham, łażę ze słuchawkami w uszach, szukam nowych płyt, odkrywam stare, kręci mnie wiele gatunków muzycznych chociaż prym wiedzie rock progresywny  i szeroko pojęta muzyka alternatywna. Ciągle trafiam na jakieś muzyczne perełki, często prowadzona za rękę przez znajomych, często przypadkiem. Kiedyś zupełnym przypadkiem trafiłam na polski zespół o przedziwnej nazwie Kombajn do zbierania kur po wioskach. Nazwa koszmarna, ale … muzycznie trafili, że tak powiem, w głąb mojej pokręconej duszy. Świetnie brzmią, a tekstowo… właściwie nie wiem dlaczego tak mi odpowiadają te chaotyczne zbitki słowne. Może dlatego, że sama bywam chaotyczna. Teksty z wcześniejszej płyty „Lewa strona literki M” (ktoś się domyśla skąd to „lewo” w nazwie bloga…kiedyś i teraz? ;) są mocno  odjechane, pokręcone, ale jakby się tak doszukać w nich sensu to czasem się na niego trafia. A może jest on tam cały czas? zupełnie banalny, zupełnie prosty, tylko zawoalowany? Nie wiem. Nie wiem co autor miał na myśli w wielu przypadkach. Nie wiem i mało mnie to obchodzi. Uwielbiam ten zespół. A tytułową piosenkę z tejże płyty KOCHAM ogromnie – do posłuchania tutaj, jeśli ktoś by chciał.

I tak nawiązując – ogromnie, przeogromnie się cieszę, że zespół po 4 czy 5  latach wraca z nową płytą „Karmelki i gruz”. Na pewno kupię i marzę by zobaczyć ich na żywo, bo ponoć jest niezły odjazd… ;)

Miłego weekendu :)