[o ksiazkach]

„Behawiorysta” Remigiusz Mróz

behawiorysta-b-iext45629789„Nie wiesz, że ludzie nie posiadają sekretów? To one posiadają ich.”

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza. Jedni go uwielbiają, inni mniej. Po tej książce mój stosunek jest właściwie obojętny.

Niczym mnie autor nie zaskoczył pisząc ten kryminał. Owszem mamy tu wiele wątków, które się zazębiają i układają w całość, rozwiązując tajemnicę mordercy nazywanego tu Kompozytorem. Owszem, mamy Gerarda Eldinga, byłego prokuratora, aktualnie behawiorystę, czyli specjalistę od ludzkich zachowań, który współpracując z policją ma za zadanie rozpracować Kompozytora obserwując jego mimikę, gesty, postawę ciała. W końcu mamy również brutalne morderstwo na wizji, albowiem Kompozytor urządził sobie „Krwawy Koncert” transmitując na żywo swoje okrutne czyny.  I nie tym się te transmisje zakończą…. Będzie gorzej. Ale, od momentu, kiedy obejrzałam serial „Czarne Lustro” już żadne paskudztwo ludzkiego umysłu i mroczne jego tajemnice mnie nie zaskoczą. Chyba..

Przyznaję, że czyta się to wszystko bardzo dobrze i szybko. Fabuła wciąga, ale wiele rzeczy jest tu według mnie przekombinowanych i niepotrzebnych, lekko mnie irytowały poboczne historie, które hamowały wcześniejsze nabieranie tempa. Sam Gerard Elding jest jakiś nijaki. Ma problemy osobiste, jego żona Brygida nie do końca chyba jest z nim szczera (tutaj faktycznie wiele się okaże w trakcie), poza tym cały czas ma mu za złe flirty z koleżankami z pracy, szczególnie z niejaką Beatą, z którą jest mu najbliżej, i której postać została świetnie wykreowana przez autora. Gerard za to nie jest postacią, która na dłużej zapadnie mi w pamięć. Nie jest dla mnie wiarygodny. Właściwie to sama nie wiem co o nim napisać…. Mróz za wszelką cenę chce zrobić z niego bohatera, ale tak naprawdę to sam chyba nie wie jak.

W ogóle ta książka jest dla mnie napisana na siłę (takie mam odczucie). Naczytałam się w życiu już tych kryminałów i naprawdę widzę schematy i zżynanie z zagranicznych powieści. Niby czyta się to dobrze, ale… nic poza tym. W pewnym momencie już nawet męczyłam ją, by jak najszybciej skończyć. A koniec, chyba lekko przegięty…. Cóż.

Zamysłem autora było, jak mniemam, pokazać jak szybko można człowieka zmanipulować, jak łatwo jest wyciągnąć z niego najmroczniejsze emocje, pozwolić im wyjść na jaw. Faktycznie coś w tym jest. Czasem mając do wyboru mniejsze zło, wybieramy je. Ale zawsze jest to zło. Czy zatem każdy z nas ma w sobie ten mrok? Być może w nas również są zadatki na takiego Kompozytora? O tym można by długo dyskutować, powołując się na różne przypadki sytuacyjne, zagrożenie życia, mediację czy psychologiczne uwarunkowania lub wpływy z dzieciństwa. To jest dobry temat na książkę, ważne by go ciekawie przedstawić i nie przekombinować, a tutaj jednak troszkę się nie udało…

Mam zamiar sięgnąć jeszcze po serię z komisarzem Frostem (bo kupiłam i leżą na półce), ale to za jakiś czas. „Behawiorysta” nie sprawił, że z wypiekami na twarzy czekam na lekturę innych książek Remigiusza Mroza. Bywa.

„Behawiorysta”, Remigiusz Mróz, wyd. Filia 2016

Reklamy

2 thoughts on “„Behawiorysta” Remigiusz Mróz

  1. lenasblooog – :) pozdrawiam równie serdecznie. udanej lektury. może bardziej Ci podpasuje ta książka, niż mnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s