„Najpiękniejszy kraj” Ake Edwardson

To już moje ósme spotkanie z komisarzem Erikiem Winterem. Siódmy tom „Pokój numer 10” mnie zawiódł – był dość koślawy w formie i nudawny, ale i tak zatęskniłam za Goteborgiem. Skandynawowie mają to do siebie, że choć bywa u nich różnie, to jednak się powraca.

Edwardson pisze dość specyficznie – głowny bohater ma multum myśli na sekundę, często powtarzających się pytań, wspomnień, zbyt długo zastanawia się nad odpowiedzią czy refleksją łapiąc przysłowiowe 10 srok za ogon i robiąc mnóstwo aluzji, czy to do muzyki, czy to do pogody za oknem – do tego wszystkiego trzeba się przyzwyczaić. Tempo jest dość powolne, wzrasta zwykle w ostatnich rozdziałach, by finalnie zaskoczyć. Ale jak mówi Winter: „Nic nie może się dziać gwałtownie. To w końcu Skandynawia”.

251356Tytułowy „Najpiękniejszy kraj” to oczywiście Szwecja, jak dowiadujemy się w trakcie lektury. Przymiotnik ten  odnosi się do oczekiwań i nadziei uchodźców i imigrantów z innych krajów (Iran, Irak, cała Afryka, itp), których w Szwecji jest bardzo wielu. Tworzą się szajki etniczne, gangi, policja próbuje zaprowadzić porządek, ale nie wychodzi im to zbyt dobrze, gdyż często posądzana jest o rasizm. Wielu policjantów, w tym Aneta – czarnoskóra współpracowniczka Wintera pochodząca z Burkina Faso, miewała nieraz ochotę wystąpienia ze służby, gdyż wypełnianie obowiązków nie zawsze zgadzało się z jej zasadami.

W „najpiękniejszym kraju”, w Goteborgu na przedmieściu, w całodobowym sklepiku, policja znajduje zwłoki trzech mężczyzn. Imigrantów. Strzały ze strzelby prosto w twarz, brak śladów włamania, nic nie skradziono, a Czerwone Morze krwi na podłodze bez śladów jakiegokolwiek obuwia świadczy o tym, że sprawcy mieli ochraniacze na buty. Sprytna, zaplanowana zbrodnia (a może zemsta? jakieś porachunki?).

Bardzo trudne będzie to śledztwo, pełne „nie wiem”, „nie widziałem”, „nie rozumiem o co pan pyta”, „nie, to nie moja sprawa”, „nie mam pojęcia”, „nic nie mogę powiedzieć”. Wszyscy się boją, trzymają pewne rzeczy w sekrecie, niektórzy nawet nie są tymi za jakich się podają. Pozostaje tajemniczy chłopczyk na rowerku….

Kwestia imigrantów i uchodźców nie pierwszy raz pojawia się w książkach Edwardsona. Nie tylko zresztą jego, czytałam o nich i u Mankella i u Nesbo. Skandynawia jest pożądanym rejonem nadziei dla lepszego życia dla tych, którzy uciekają z biednych afrykańskich państw czy zagrożonych wojną europejskich państw, przedostając się pod osłoną nocy do tych „piękniejszych” krajów (o czym też pisała Tove Alsterdal w omawianej ostatnio przeze mnie „Kobiecie na plaży”) by prostu godniej żyć. Wielu z nich nie ma wyjścia, nie opuszcza ojczyzny dla kaprysu, ale musi po prostu uciekać. Podobnie jak zamordowani, którzy pochodzili z rejonu Kurdystanu, czyli rejonu rozdartego pomiędzy cztery inne państwa. Ktoś kto przynależy do jednego kraju nie zrozumie osoby, która musi przedzierać się przez granice wyznaczane przez różne władze, która żyje w ciągłym strachu i ucieka przed kulami żołnierzy uczestniczących w wojnie. Bo często w krajach (jak n. Irak) wojna trwa od lat… dlaczego więc nie wyjechać do Szwecji? Uciec? 

Jak wspomniałam, Winterowi ciężko jest prowadzić sprawę, od nikogo nie może się niczego dowiedzieć. Wynika to też z faktu, iż wiele rodzin nie do końca zdaje sobie sprawę co robią ich dzieci (synowie, córki). Dlaczego mają kilka różnych tożsamości? dlaczego muszą wdawać się w brudne interesy? pracują na czarno dla nie wiadomo kogo ? … Rodziny tracą kontrolę… 

„W wielu imigranckich rodzinach rodzice stracili kontrolę nad wszystkim. Nie mieli kontaktu z otaczającym ich światem. Nie znali języka. Poza domem nie mieli nic. Bali się. Dzieci funkcjonowały w tym obcym, przeraźliwym świecie. Wchodziły do niego i wychodziły. Przekraczały granicę setki razy dziennie. Czasami już nie wracały”.

A czasem nawet nie zasługiwały na własną twarz…. 

To dobra książka. Może nie pod kątem kryminalnym, ale bardziej społecznym. I smutna w sumie. Przede mną jeszcze dziewiąty i dziesiąty tom + najnowszy jedenasty, który pojawił się kilka dni temu. 

Mam nadzieję, że Erikowi miną te paskudne bóle głowy… 

  Ake Edwardson „Najpiękniejszy kraj”, wyd. Czarna Owca 2013.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s