„Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga” Dariusz Kortko, Judyta Watoła

Religa

Któż nie zna tego zdjęcia Jamesa Stanfielda z 1987r. na którym profesor Zbigniew Religa wyczerpany po operacji, monitoruje na ekranie pracę serca swego pacjenta. W prawym rogu, w tle widzimy śpiącego asystenta. Pacjentem leżącym na stole jest 19 pacjent profesora Religi, Tadeusz Żytkiewicz, który już 27 lat żyje z przeszczepionym sercem. Pierwszy zawał przeszedł w wieku 44 lat. Dziś ma 88 lat. Fotografia znalazła się na liście 100 najważniejszych zdjęć magazynu National Geographic.

Kto z nas nie zna osiągnięć Zbigniewa Religi, który opuścił nas jakiś czas temu, umierając na raka płuc. Wszystko przez te niezdrowe, mocne papierosy, które palił w niezliczonych ilościach, ale które pomagały mu odstresować się po m.in.:

– nieudanych zabiegach i nerwach, jakie towarzyszyły mu na sali operacyjnej

– problemach z notorycznym brakiem pieniędzy na swoją klinikę kardiochirurgii w Zabrzu, którą stworzył od podstaw, z brakiem funduszy na sprzęt czy już w późniejszych latach na szeroko pojęty rozwój kardiochirurgii.

Papierosy tak mocno charakteryzują profesora Religę, że trudno go z nimi nie kojarzyć, podobnie jak z często wypowiadanym słowem „kurwa”. Świetnie zresztą zagrał profesora Tomasz Kot w filmie „Bogowie”, który widziałam i polecam. 

Przygarbiony, o figlarnym spojrzeniu dobrego człowieka, wysoki, w niezmordowanych spodniach -dzwonach i jednej (pożal się boże) marynarce. Taki właśnie był. Prujący swoim fiatem 125 p (potem już Hondą) po serce od dawcy, na którego wyczekiwało się nieraz zbyt długo. Geniusz i wariat ze skalpelem. Bóg. Dawca życia. Niektórzy posądzali go też o odbieranie życia i eksperymentowanie na ludziach (w przypadku, gdy przeszczep się nie powiódł). Jednak większość wiedziała, że to człowiek z sercem na dłoni (jak to brzmi w tej sytuacji :)) 

Optymista choć nerwowy. Przeklinający, na sali operacyjnej mocno skupiony. Ambitny i kochający ludzi. Jak ojciec. Jak brat. Jak ktoś, komu naprawdę na człowieku zależy. jak ktoś, kto umie porozmawiać z każdym, w każdej chwili, mimo zmęczenia, mimo tego, że czasem widzi w oczach rozmówcy śmierć. Jak ktoś, kto potrafi przekonać niedowiarków do niewiarygodnego. Niezwykła postać nie stroniąca od alkoholu, ale „święty człowiek”. Czasem niesprawiedliwy, czasem nieco próżny, gniewny ale szczery i bezpośredni, cierpliwy i szanujący ludzi. Czasem to był tygiel emocji ale generalnie nie ma się co dziwić.. :

„Serce jest niepokorne. Ma wielkość pięści, waży około 300 gramów. Wciąż bije, ciągle w ruchu. 72 uderzenia na minutę, ponad 4 tysiące na godzinę, niemal 40 milionów uderzeń w roku. Potrafi nagle przyspieszyć, u przeciętnego człowieka nawet do 120 uderzeń na minutę, tłoczy wtedy 12 litrów krwi. Wytwarza prąd o mocy około 20 watów. Ale musi być zdrowe.

A gdy zawodzi? Do tej pory to wyrok śmierci. Teraz próbują nieznanego. Po raz pierwszy usuwają chore serce, żeby zrobić miejsce na nowe. Widok pustej klatki piersiowej jest niesamowity. Przerażający. To tak wygląda człowiek bez serca – pusta, przygnębiająca otchłań. Odtąd nie ma już odwrotu, trzeba iść dalej, starego mięśnia nie da się ponownie przyszyć. 

Muszą do tej pustej klatki włożyć serce nowe, dokładnie zespolić przedsionki, aortę i tętnicę płucną dawcy z przedsionkami, aortą i tętnicą płucną biorcy. Praca łatwa, ale żmudna. Szew po szwie, liczy si dokładność. Najtrudniejsze przed nimi. Odłączyć sztuczne krążenie, zdjąć zaciski z naczyń, pozwolić, by krew biorcy zaczęła płynąć przez nowe serce. Niepewność, nawet strach.  Ten na stole przeżyje albo umrze.

Nowe serce nabiera kolorów, wypełnia się krwią, ale się nie spieszy. Denerwuje chirurga, który bierze je w dłoń, masuje. Najpierw delikatnie, potem coraz bardziej nerwowo. W końcu zaczyna bić. Najpiękniejszy widok na świecie, potwierdzony przez miarowe bip, bip z monitora. Chciałoby się krzyczeć z radości, ale przy stole operacyjnym nie można. Trzeba opanować emocje. 

A więc tak przechodzi się do historii? Z kamieniem w żołądku i ściśniętym gardłem?”

Zacytowałam prawie w całości wstęp do książki, bo jest piękny i ważny. 

Zbigniew Religa żył skromnie, uratował wiele istnień ludzkich, dał im nowe życie. Jego własne odebrała mu choroba w 2009 roku, w marcu. Miał skromny pogrzeb, taki jak chciał. Odszedł, bo przecież jak sam powiedział „nikomu nie można przedłużać życia w nieskończoność”. 

Książka jest jak dla mnie, cennym źródłem informacji, zebranych w sposób bardzo skrupulatny, zwięzły i wzruszający, tak jak powinno być w przypadku biografii, nie ma tutaj niepotrzebnych rozwlekłych i nudnie podanych faktów. W tej biografii żyje prawdziwy człowiek. Polecam. Nie dlatego, że film na ekranach (choć i film warto obejrzeć). Polecam dlatego, że o dobrych ludziach, z których możemy być dumni, trzeba wiedzieć i o nich pamiętać. A książki nie umiem ocenić, patrzę dzięki niej na człowieka. A to chyba najlepsza recenzja.

102751-religa-judyta-watola-1

„Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga” Dariusz Kortko, Judyta Watoła, wyd. Agora 2014.

Reklamy

6 uwag do wpisu “„Religa. Biografia najsłynniejszego polskiego kardiochirurga” Dariusz Kortko, Judyta Watoła

  1. Też ją niedawno przeczytałam i bardzo mi się podobała. Niesamowity człowiek, wspaniała fotografia!

  2. Masz rację, ostatnie zdanie jest lepsze niż tysiąc recenzji tej książki :)
    Chętnie przeczytałabym o doktorze Relidze :)

    naczytane.blog.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s