„Diabelski owoc” Tom Hillenbrand

diabelski-owoc-u-iext39936324Okrzyknięta „kryminałem kulinarnym” książka „Diabelski owoc” przede wszystkim zachęciła mnie do wizyty (kiedyś tam) w Luksemburgu. Bo opisy miasta – państwa są całkiem do rzeczy. Dolne i Górne Miasto, nazwy uliczek, kościoły, restauracyjki oferujące lokalne jedzenie (jak ta, głównego bohatera, kucharza Xaviera Kieffera) w której serwowane są potrawka z zająca, zupa luksemburska i paszteciki podlewane rieslingiem. 

(Poszukałam sobie w internecie, jak wygląda Luksemburg – no i proszę, czyż nie ładnie?)

a4f8606bc249ec6c7f92fc2ee9f71da0641000

Sam autor, Tomi Hillenbrand jest kucharzem – hobbystą, i z racji wielu miesięcy spędzonych w Luksemburgu na praktykach, zakochał się w tym miejscu, a swojego bohatera uczynił jednym z lepszych kucharzy luksemburskich, który mimo wielu umiejętności i stawaniu w kuchni na prostotę, gdzieś w głębi duszy chciałby chyba, aby jego restauracja Deux Eglises została oznaczona gwiazdką przez przewodnik kulinarny Gabin (nie wiem czy takowy rzeczywiście istnieje, bardziej kojarzę gwiazdki Michelin). Jednakże, jego restauracja nie jest miejscem gdzie serwuje się „haute cuisine” – to miejsce gdzie można zjeść pysznie ale raczej po domowemu (co oczywiście jest dużym pozytywem, ale nie takim by być rozpatrywanym przy przyznawaniu gwiazdek).

Przypadkiem jednak, pewnego dnia w tej małej restauracji pojawia się znany z przewodnika Gabin, krytyk kulinarny Agathon Ricard, który opróżniając dwa pełne talerze podane mu w Deux Eglises, nagle umiera. Nie jest to komfortowa sytuacja, bo przecież policja może uznać, że jedzenie było zatrute… Kieffer jest załamany, bo on zawsze się stara i wymaga od załogi, aby zawsze podawała świeże dania. Dlaczego zatem krytyk umiera? Rozpoczyna się śledztwo.

Kieffer ma bardzo duże doświadczenie w kuchni, uczył się u samego Paula Boudiera, jednego z lepszych kucharzy francuskich, którego restauracja „Renard noir” w Châlons-en-Champagne we Francji posiada 2 gwiazdki. Sam Boudier jest już starym człowiekiem, którego sława powoli przemija, bo i w lokalu widać pewne zaniedbania i nieporządek, być może troszeczkę odpuścił? W każdym razie Kieffer, prowadząc własne małe śledztwo dotyczace śmierci krytyka kulinarnego, odwiedzi starego nauczyciela, który ponoć zmarłego Ricarda osobiście skierował do restauracji Kieffera – Deux Eglises.

Jaki związek ma śmierć krytyka z Boudierem? Na co natrafi Kieffer? i dlaczego restauracja Boudiera, a potem kilka innych zostanie spalonych? Zniknie Boudier, pojawi się pewna urocza kobieta – właścicielka przewodnika kulinarnego Gabin, która bardziej niż troszkę spodoba się Kiefferowi. Ktoś będzie chciał dopaść Kieffera, akcja przyspieszy. Winny i poszukiwany będzie pewien owoc. Niezwykły, nieodkryty jeszcze przez badaczy, a który ma ogromny wpływ na podawane potrawy. Jaki? Lepszy niż jakikolwiek sztucznie wytworzony wzmacniacz smaku, ale niestety też lekko toksyczny po spożyciu większej ilości. I tutaj, sam temat książki, uważam jest dość interesujący z punktu widzenia konsumenta (bo czyż koncerny spożywcze nie oszukują zwykłych obywateli dodając różnych świństw do produktów, jakie jemy i kupujemy?) – warto czytać etykiety, zapewniam!

Fajna i miła lektura w sumie. Nie jest to jakiś kryminał, do jakich jestem przyzwyczajona, to wersja „light” a faktem jest, że często przy lekturze tej książki myślałam o jedzeniu, tudzież (i pewnie dobrym) mozelskim winie. Książka ma premierę 21 września. Polecam. A w październiku już kolejna z serii o Kiefferze „Czerwone złoto”.

„Diabelski owoc” Tom Hillenbrand, wyd. Smak Słowa 2016

6 thoughts on “„Diabelski owoc” Tom Hillenbrand

  1. Agnieszka Hofmann pisze:

    Bardzo mi się podobała ta książka, choć nie ma w niej jakiejś nie wiem jakiej skomplikowanej intrygi. Ale jest fajny pomysł na głównego bohatera, piętnowanie gigantów spożywczych, dobre jedzenie i wino. Facet pisze tak, jak ja chcę czytać :-) Zresztą, napisał też parę innych niezłych książek spoza tej serii, równie wartych lektury.

  2. Mary pisze:

    Agnieszka – o widzisz.. nie znam innych, tą mi się czytało również bardzo przyjemnie, bo to kryminał ale i zabawny i „pyszny” :) podrzucisz jakieś tytuły ? jak masz na podorędziu?

  3. porta celeste pisze:

    O, muszę sobie sprawić!
    Wizytę w Luksemburgu polecam, nawet nie musisz brać urlopu, weekend Ci wystarczy do zwiedzenia, a i to przy założeniu, że drugiego dnia wyjedziesz na wycieczkę za miasto :) chociaż nie, nie wyjedziesz, bo w tam niedziele komunikacja publiczna działa w szczątkowej postaci…

  4. Iza pisze:

    Musze przeczytac (chociaz zrobilam sie glodna juz po samym przeczytaniu Twojej recenzji ;-))) ).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s