[o ksiazkach]

„Przez rzeki i jeziora Brasławszczyzny” Adam Wisłocki, Stanisław Pisarek

dscn6454

Pojezierze Brasławskie leży w północno-zachodniej Białorusi. Nazywane jest „błękitnym naszyjnikiem Białorusi” i obejmuje 267 jezior. Oczywiście poza jeziorami, mamy mnóstwo rzek i rzeczek, które łączą owe jeziora. Brasławszczyzna graniczy z Łotwą i Litwą, a jej centrum to miasto Brasław, gdzie zamieszkuje wg źródeł 19%  Polaków. I ten właśnie „błękitny naszyjnik Białorusi” opłynął przedwojenny kajakarz Adam Wisłocki razem z żoną i dwoma znajomymi. Kajaki załadowane bagażami miały za zadanie, przy pomocy ludzkich rąk i wioseł dopłynąć z miejscowości Dukszt na Litwie, przez Pojezierze Brasławskie, aż do Dźwiny, rzeki granicznej między Polską a ZSSR. Plan podróży pokazany został na mapce dołączonej do książki (od razu widać, jak pięknie została ona wydana, bo oprócz mapki jest też sporo zdjęć). Ów „Reportaż z kajakowej włóczęgi (1934r.)” stanowi pierwszą część książki, która przenosi nas do przedwojennych czasów, w których autor porywa się na takie przedswięwzięcie. Pan Aleksander Doba (nasz słynny kajakarz) porównuje styl pisania Wisłockiego do stylu Marii Rodziewiczówny (i faktycznie tak jest). Wisłocki „tworzy rozbudowane opisy przyrody, które absolutnie nie nudzą, gdyż każda rzeczka, drzewo i kaczka są w nich żywe, dynamiczne, mają swoją historię, swój charakter”. Oczywiście po drodze Wisłocki spotyka też ludzi, bo przecież musi gdzieś biwakować, odpocząć, uzupełnić zapasy jedzenia. Spotyka różne osoby o różnych poglądach, wyznaniach, osoby z różnych klas społecznych i to wszystko jest niezwykle barwne. Jest fantastycznym obserwatorem, odpowiednio dozuje zarówno swoje opinie, jak i historię związaną z danym miejscem, które go interesuje. Wisłocki również nie stroni od skrytykowania tego, co w zaobserwowanych osobach, czy też ogólnie narodzie, mu się nie podoba:

„Białorusin nie znosi roślinności, oprócz tej, z której ma bezpośrednią korzyść, jak trawa i zboże. […] Może winę ponosi wrodzone lenistwo i brak kultury, czy też zgoła nierozwinięte poczucie estetyki? Trudno mi o tem sądzić, poprzestać jedynie muszę na stwierdzeniu faktu, że wieś białoruska nawet z daleka sprawia przykre wrażenie. Brak drzew i sadów, nieodzownie związanych z pojęciem wsi, daje złudzenie tymczasowości, jakby mieszkańcy osiedli tu z musu, na pewien okres, aby po wyssaniu z ziemi życiodajnych soków, czem prędzej powędrować dalej”.

braslawJedyne co mnie nużyło w jego opowieści to te szczegóły dotyczące jezior (długość, szerokość, słup (cokolwiek to znaczy), opisy dna, dopływy itp..). Podobały mi się bardzo natomiast jego przemyślenia, zwyczajne obserwacje i proste uczucia, jakie wywoływała w nim podróż i cała ta włóczęga.

„Czas już nie istnieje. Wszystko co było, pozostało daleko za nami. W bezmiar błękitu zapadło gdzieś przykre wspomnienie miasta, śmieszna i bezcenna stała się dotychczasowa bieganina i pośpiech dnia codziennego”.

„Włóczęga posiada niezawodny instynkt, czyli tak zwany „nos turystyczny”, który w każdym przypadku zdoła go wyprowadzić na właściwą drogę. Włóczęga jest maksymalistą. Zawsze spełni więcej aniżeli pierwotnie miał zamiar, zawsze temperament poniesie go dalej i nigdy nie żałuje, gdyż rzeczy i wrażenia niespodziane i nieoczekiwane mają dla niego największą wartość. A jeśli zobaczy przeszkodę, idzie ku niej, choćby miał zboczyć z drogi”.

A ten opis mnie urzekł:

„Już dawno spopielało ognisko i w ciszy nocnej przebrzmiały echa dalekich kogucich hejnałów. Z pól przyszedł rześki zapach świeżo ściętego zboża, pierwszy zwiastun dalekiej jeszcze jesieni. Zszarzała na wschodzie aksamitna czerń nocy, uwydatniając twardą sylwetkę lasu. Nieruchome, dotąd senne jezioro zaczęło się powoli budzić. Raz i drugi zaszemrała u brzegu fala, cofnęła się i powróciła… I nagle, jakby w głebi wód zapaliły się niewidzialne ognie, wykwitły na powierzchni wilgotne dymy mgieł, tworząc chwiejne białawe kolumny, tam i siam słaniające się po jeziorze. Zdawało się, że to widma dawno zapomnianych bogów krążą nad świętym jeziorem, skąd przed wiekami je wygnano”

Wisłocki nie tylko jest romantycznym obserwatorem przyrody, bywa że się nawet bardzo irytuje, bo widzi, że ludzie nie dbają o nią, denerwuje go, że człowiek wycina lasy i zamienia je w uprawne pola, a w konsekwencji początkowo powstaną małe osady, potem większe miasteczka i miasta, które obrócą dziką przyrodę w nicość. Mało tego, sama roślinność niszczy jeziora zamieniając je w obumarłe, muliste przestrzenie, gdyż rozrasta się z nieprawdopodobną prędkością zagarniając miejsce przy brzegu i coraz dalej w głąb jeziora, dla siebie. Przyroda i człowiek są czasem nie do opanowania.

Gdy kończy się opowieść Wisłockiego, zaczyna się opowieść Pana Stanisława Pisarka, który z pasji do kajakarstwa, postanowił pójść, a właściwie popłynąć, śladami Adama Wisłockiego. Stało się to w 2014r. kiedy to razem z żoną, synem i kilkoma znajomymi, wyruszyli z Achremowców (rejon brasławski). 5 kajaków, mapa i książka Wisłockiego za przewodnik. Cel: powtórzyć trasę. Niestety, z różnych względów, głównie logistycznych, nie udało się powtórzyć jej dokładnie, ale Pan Pisarek wspomina tą podróż bardzo przyjemnie. 113 kilometrów drogą wodną (plus dodatkowe setki km drogą lądową),  niezwykłe znajomości z napotkanymi ludźmi, pyszne rybki i wódeczka na kolacjach biwakowych, piękne krajobrazy (co widać na zdjęciach), które można było podziwiać z punktów widokowych wspomnianych w oryginalnej książce Wisłockiego, który to towarzyszył wyprawie Pana Pisarka poniekąd telepatycznie. Stąpali po jego śladach i mają nadzieję, że kiedyś ktoś jeszcze popłynie taką samą trasą, bo warto. Po prostu. O ile wcześniej, rejon ten nie zostanie całkowicie zniszczony przez człowieka.

„Przez rzeki i jeziora Brasławszczyzny”, Adam Wisłocki, Stanisław Pisarek, wyd. Stapis 2016

 

 

Reklamy

2 thoughts on “„Przez rzeki i jeziora Brasławszczyzny” Adam Wisłocki, Stanisław Pisarek

  1. Kolega próbuje mnie zarazić kajakową pasją, ale jak na razie bezskutecznie, bo ja się wody lękam :) Może taka lektura będzie punktem zwrotnym, bo przyznam, że zainteresowałaś mnie tą biwakową wódeczką :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s